![]() |
|
[PRZYJĘTY] Anszanat - AdDur - Wersja do druku +- Imperius XII (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12) +-- Dział: Archiwum (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12/forumdisplay.php?fid=18) +--- Dział: Ogólne archiwum I12 (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [PRZYJĘTY] Anszanat - AdDur (/showthread.php?tid=19) |
[PRZYJĘTY] Anszanat - AdDur - AdDur - 10-Nov-2018 Anszanat Bahramidów
![]() Historia
![]() Przed początkiem czasu Medowie i Elamici nie byli pierwszymi ludami które osiadły na tych ziemiach. Ich historia jest o wiele dłuższa, sięgając tysiące lat wstecz… Aż do zarania ludzkiej cywilizacji – a może i dalej. W odizolowanych klasztorach pośród szczytów gór Lonlan mnisi snują opowieści o czasach zanim pierwsi ludzie zostali stworzenie przez boga. Czasach gdy ziemią władały potwory i inne, obce rasy, twory okrutnego władcy demonów. Mieli oni zbudować wielkie miasta, których iglice sięgały niebios… Potem zaś wszystkich zmiótł potop zesłany przez boga, a ziemie te zasiedlili pierwsi ludzie. To był właśnie lud Lan – pierwsi ludzie. Walczyli oni z pozostałymi po potopie potwornymi rasami przedludzi, które jednak w końcu do szczętu wytępili. Ich królestwa zdruzgotały jednak walki między dumnymi królami, którzy ulegli podszeptom złego. Lanowie zostali za to ukarani, a ich kraje zdruzgotane. Tylko ci, którzy odeszli w góry Lonlan przeżyli i do dziś przekazują pradawną mądrość w opowieściach i legendach… Któż wie jak było naprawdę i co jeszcze mówią mozolnie przepisywane przez mnichów w górskich klasztorach pergaminy? Dwaj bracia Istnieje opowieść o dwóch braciach – Elu i Medesie. Mieli oni opuścić swój dom na południu, gdy nastała tam wielka susza i głód. Poprowadzili oni swoje stada bydła i koni na północ, aż odnaleźli bogate ziemie, które mogli objąć w posiadanie. El miał zamieszkać w dolinie rzeki, władając nad żyznymi polami. Medes zaś zabrał stada zwierząt na wzgórza, aby wypasać je pośród pastwisk. I przez jakiś czas było dobrze. Potem jednak braci poróżniła piękna kobieta, którą każdy z nich pragnął wziąć za żonę. Ostatecznie uczynił to El, czyniąc to jednak podstępem, czego nie mógł mu wybaczyć jego brat. Tak oto zaczęła się waśń między nimi, którą kontynuowali również ich potomkowie… Początki historii królestw Lanów nikną w mroku historii – są to dzieje tak zapomniane, że próba określenia czasu ówczesnych wydarzeń pozbawiona jest większego sensu. Niewiele po nich pozostało – przynajmniej poza najbardziej zapomnianymi regionami gór, gdzie nadal żyją ich klany. Ponad półtora tysiąca lat temu na te ziemie przybyły ludy Elamitów i Medów. Te dwie konfederacja plemienne podbiły cały region, wchłaniając niedobitki ludu Lanów. Elamici szybko przyjęli osiadły styl życia, zakładając liczne miasta państwa, wśród których najważniejszym i pierwszym było Elam. Medowie zostali z czasem wyparci na bardziej nieprzyjazne ziemie, gdzie wielu z nich nadal wiodło półkoczowniczy tryb życia, często napadając na osiadłych krewniaków czy miasta Elamitów, lub służąc tam jako najemnicy. Przez stulecia miasta-państwa Elamitów ścierały się ze sobą – okazjonalnie jedno z nich zdobywało prymat nad innymi, tworząc krótkotrwałe imperium i zwracając wtedy uwagę ku sąsiednim ludom. Imperium Elamickie Raz jednak tylko doszło do zjednoczenia wszystkich miast-państw w Imperium Elamickie, zjednoczone przez Asura Wielkiego. Ten, choć nigdy nie podporządkował sobie do końca Medów, to w toku czterdziestoletnich kampanii wojskowych stworzył największe państwo ówczesnego świata, podbijając wiele sąsiadujących ludów i plemion, a na inne narzucając trybut. Asur zmarł w sędziwym wieku dziewięćdziesięciu lat, jednak jego imperium miało okazać się być krótkotrwałe. Walki między synami i wnukami wielkiego króla, bunty satrapów i podbitych ludów doprowadziły do jego rychłego rozpadu i choć Sargon Odnowiciel na krótko przywrócił jego chwałę po wymordowaniu reszty pretendentów, to w pięćdziesiąt lat po śmierci Asura doszło do buntu miast elamickich, które ostatecznie położyło kres Imperium Elamickiemu. Gdy zamordowano Sargona, nikt nie był już w stanie uratować umierającego królestwa – a linia jego władców niedługo potem wygasła. Nauczyciel Już w czasach Asura, w krajach Elamitów i Medów szerzyły się nowe kulty, pochodzące z góry Lonlan, skąd przybywali mnisi-misjonarze. Choć w Elam ich nauki spotykały się z umiarkowanym odzewem, to wśród Medów wiele plemion przyjmowało nową wiarę. Zauważyć należy jednak, że nie była ona wtedy w żadnym wypadku skodyfikowanym systemem wierzeń, a nauki poszczególnych klasztorów znacząco się różniły. Wszystko zmieniło się wraz z pojawieniem się Vohana – nazywanego przez potomnych Nauczycielem. Ów miał pochodzić z pomniejszego plemienia Medów, które zostało wyniszczone przez sąsiadów. Vohan został sprzedany jako niewolnik do miasta Ur, gdzie po kilku latach służby, gdy uratował życie swojego pana został przez niego wyzwolony. Wyzwoleniec z czasem został kupcem i zamożnym człowiekiem. Pewnego dnia miał jednak niespodziewanie oświadczyć swej rodzinie, że we śnie przemówił do niego bóg. Przekazał on swój majątek najstarszemu synowi i odszedł na wschód, w góry Lonlan, gdzie miał przebywać dekadę, medytując i słuchając nauk mnichów z górskich klasztorów. Vohan ruszył później do Medów, nauczając ich nowej wiary. Mówił o dwóch bogach – dobrym Ormuździe i złym Arymanie. Nauczał o wiecznym cyklu duszy, stworzonej przez Ormuzda i o świętym ogniu. Vohan okazał się być niewiarygodnie wręcz charyzmatycznym mówcą, a jego wiara, łącząca elementy wierzeń Medów i nauki Lanów rozprzestrzeniła się wśród plemion medyjskich, a nawet w kilku miastach Elam. Nie wiadomo dokładnie co stało się z Vohanem – jednak święte pisma głoszą, że zamiast umrzeć jak człowiek, miał wkroczyć w święte płomienie i zjednoczyć się z nimi – miast zostać spalonym. Stare kroniki twierdzą zaś, że miał zwyczajnie umrzeć ze starości, gdzieś w Medii. Pewnym jest, że działalność Vohana sześćset lat temu była jednym z punktów zwrotnych w historii tych ziem. Anszanidzi Medowie nigdy nie mieli jednego króla. Okazjonalnie, odpowiednio ambitny wódz zdołał zjednoczyć kilka plemion w jednym najeździe, plemiona dzielił się też, łączyły i podbijały. Pierwszym któremu udała się sztuka uważana za niemożliwą był Cyrus, nazywany Zjednoczycielem. Cyrus, syn wodza jednego z ważniejszych plemion Medów wywodził swe pochodzenie od Anszana – jednego z towarzyszy Vohana, który jako pierwszy miał przyjąć jego nauki. Cyrus Anszanida w ciągu trzydziestu lat po kolei podbił lub podporządkował sobie pozostałe plemiona Medów – ogłaszając się w końcu ich królem sześćset lat temu. Ukoronowaniem jego panowania był najazd na miasta Elam. Medowie pobili w polu wojska króla Elamu, jednak podczas negocjacji dotyczących trybutu który zapłacić miało miasto, Cyrus został zdradziecko zamordowany. Medowie w panice wycofali się do swojego kraju i wydawać by się mogło że oto nastąpił koniec ich królestwa. Syn Cyrusa, Bessos zdołał jednak utrzymać władzę – i został drugim królem Medów. W odwecie poprowadził on kolejną wyprawę na Elam, zdobywając miasto – i nakazując wymordować wszystkich mieszkańców, a samo miasto spustoszyć. Oszczędzona została tylko główna świątynia – wielki ziggurat, na szczycie którego rozpalono święty ogień. Elam z rozkazu Bessosa miało nigdy nie zostać ponownie zasiedlone, a ruiny posypano solą. Miało ono stanowić ponure przypomnienie i lekcję dla pozostałych miast-państw. W długiej kampanii Bessos Wielki podporządkował sobie pozostałe miasta Elamitów, zostając pierwszym królem Elamu i Medii z dynastii Anszanidów. Resztę swego panowania spędził na umacnianiu swojej władzy, wydawaniu nowych praw i kodyfikacji starych, tak aby scalić w jedno, liczne miasta i plemiona swojego królestwa. Za panowania jego syna, Dariusza Budowniczego, założono nową stolicę – Kyrusię, nazwaną tak na cześć pierwszego króla. Dariusz zaprowadził również Vohanizm jako religię państwową, w znacznej mierze eliminując kulty starych bogów i dokonując przy tym kodyfikacji wiary, która zyskała jeden kanon. Tym samym ostatecznie narodziło się współcześnie królestwo Anszanidów… Sprawiedliwi i wojna domowa Przez trzysta lat Anszanidzi rządzili ciągle rozrastającym się imperium, podbijając okoliczne ludy. Wraz z ekspansją, tworzone były kolejne satrapie, a ci z miejscowych władców którzy ukorzyli się, nierzadko zostawali wasali Anszanidów. Największym okresem rozrostu terytorialnego królestwa było panowanie Kserksesa Zdobywcy, który dzięki samej tylko demonstracji siły doprowadził do hołdu miast-państw Khaaresh, a później poprowadził inwazję na wyspy Fogijskie. Kres mocarstwu przynieść jednak miał nie najazd sąsiednich ludów, a brutalna wojna domowa. Początkiem nieszczęść była koronacja Cyrusa IV, której towarzyszyły powtarzane cicho plotki o niefortunnych wypadkach w których zginęli dwaj jego starsi bracia. Cyrus szybko okazał się być tyranem, rządzącym żelazną ręką i ulegającym bez umiaru swym żądzom i zachciankom. W historii zdarzało się wielu władców, którzy rządzili bez litości, a skarbiec służył im głównie jako prywatna skarbona – jednak Cyrus szybko zaczął czystki wśród możnych i satrapów, zastępując ich posłusznymi mu sykofantami. Jakby tego było mało, na jego rozkaz porwano narzeczoną satrapy Aresa IV, do której Cyrus po ujrzeniu dziewczyny na uczcie, miał zapałać żądzą. Rozwścieczony Ares zwołał spotkanie, na które przybyli wszyscy ci, którzy podejrzewali że niedługo mogą stać się kolejnymi ofiarami tyrana. Satrapowie nazwali się „sprzysiężeniem sprawiedliwych” i zdecydowali się obalić Cyrusa – jednak na tym samym spotkaniu przysięgli, że żaden z nich nie sięgnie po królewską koronę. Jednym z zgromadzonych był Bahram, nazywamy także Bękartem. Jego matką była anszanidzka księżniczka, a ojcem, według plotek – koniuch. Niezależnie kto w istocie był ojcem Bahrama, romans księżniczki pogrzebał pewien obiecujący sojusz, jaki za pomocą mariażu zamierzał zawrzeć ówcześnie panujący Dariusz II jak i stał się ogromnym skandalem na dworze. Dariusz znany był ze słabości do swej córki, której przez całe życie pobłażał i choć prawo nakazywało jej egzekucję, to nakazał zamknąć ją w jednym z górskich klasztorów, a wychowanie bękarta powierzył kapitanowi królewskiej gwardii. Gdy tylko osiągnął wiek męski, Bahram dołączył do pałacowej gwardii. Król Dariusz był już wtedy starym człowiekiem, jednak nie pozwolił aby wiek przeszkadzał mu w ulubionej rozrywce – polowaniu na lwy. Podczas jednego z takich polowań rozwścieczone zwierzę zdołało rozproszyć towarzyszy króla i zagrozić jemu samemu. Życie władcy uratował młody gwardzista… Gdy król, chcąc wynagrodzić śmiałka, dowiedział się kim on był, miał uznać całe zdarzenie za znak od Ormuzda. Od tej pory Bahram traktowany był przez władcę jak wnuk, a z czasem mianowany został satrapą Medii. Po śmierci Dariusza, bękarci potomek Anszanidów opuścił dwór z czasem będąc przez wielu zapomnianym w górzystej Medii… Gdy jednak Ares gromadził sojuszników, wśród nich był Bahram. Wojna domowa była długa i brutalna. Wojska Cyrusa i jego zwolenników były liczniejsze – jednak wybrani ze względu na swoje pochlebstwa czy dzięki łapówkom wodzowie szybko ulegli zbuntowanym satrapom. W końcu rebelianci stanęli pod murami Kyrusii. Po wielu dniach walk udało się przełamać opór obrońców i wedrzeć do miasta. Żołnierze rzucili się grabić słynne ze swych bogactw miasto – w tym czasie ich wodzowie ruszyli prosto do pałacu. Towarzyszyli im tylko Milczący – członkowie wojowniczego zakonu, znanego z tego, że jego członkowie rytualnie pozbawiani byli języków… To co wydarzyło się potem znane jest tylko z relacji wodzów armii. Król Cyrus miał w owym czasie pogrążyć się w szaleństwie i desperacji, wzywając pomocy Arymana i jego złych duchów. Jego pałac, w którym od wielu lat przebywały podejrzane indywidua i samozwańczy magowie, stał się świątynią ku czci mrocznych bóstw, a sam Cyrus miał nakazać wymordowanie swej rodziny, aby dzięki jej krwi przywołać dewów. Władca umknął sprawiedliwości, wstępując w jak to określono „czarny ogień” i płonąc żywcem. Sam pałac niedługo potem pochłonęły płomienie, a satrapowie cudem uszli z życiem, gdy monumentalna konstrukcja zawaliła się ze straszliwym hukiem, jakiego nie widziano wcześniej ni później. Bahramidzi Po upadku Kyrusii imperium Anszanidów było zdruzgotane. Dynastia Anszanidów zakończyła swoje istnienie razem ze swą stolicą, a kraj był wyniszczony po wielu latach wojny. Żaden ze zwycięskich satrapów nie dysponował autorytetem czy siłą potrzebną do objęcia władzy nad krajem. W kronikach zapisano jednak, że pozostali wierni swej przysiędze – i żaden z nich nie objął korony starego królestwa. Satrapowie powrócili do swych domen – teraz jako udzielni władcy, a bunty i najazdy obcych ludów, które nastąpiły całkowicie zmiotły pozostałości dawnego imperium Anszanidów. Bahram ogłosił się władcą Medii, z czasem rozciągając swą władzę na elamickie miasta. Zapoczątkował on dynastię – Bahramidów. Czasy dawnej dynastii z czasem stały się kolejną legendą, a miano jakim się posługiwali zostało przyjęte przez nowych władców jako tytuł Anszana – króla. Ustrój
![]() Anszanat jest monarchią absolutną, którego król nie jest (przynajmniej w teorii) spętany żadnymi ograniczeniami w sprawowaniu swej władzy, będąc również dawcą praw i najwyższym sędzią. Władza Anszana wzmacniana jest przez powszechne w vohaniźmie przekonanie o szczególnej doskonałości władców (w tytulaturze władców Anszanatu wymienia się nie bez powodu tytuł „strażnika światła”). Choć Anszan w teorii włada niepodzielnie to nawet on musi jednak zważać na tradycje, zwyczaje i stare prawa, których złamanie mogłoby doprowadzić do niepokojów, a stare przywileje sięgające czasów Bahrama Wyzwoliciela czy nawet Cyrusa Anszanidy uznawane są świętości. Władza w Anszanacie podzielona jest między wiele struktur – kraj podzielony jest na satrapie, których satrapowie wybierani przez Anszana z rodów sprawujących tam dziedziczną władzę (i mających duże posiadłości) odpowiedzialni są za funkcjonowanie miejscowej biurokracji i zarządzanie prowincjami. Po upadku państwa Anszanidów, Bahram dokonał reformy starych urzędów satrapich, wydzielając godność hortatora, odpowiedzialnego za sprawy wojskowe danej prowincji – tak aby jedna osoba nie zdołała zgromadzić w swych rękach zbyt dużej władzy. Stare miasta Elamu obdarzone są wieloma przywilejami – wśród nich prawem do własnych samorządów, sprawowanych przez zamożne rody patrycjuszowskie, których historia sięga czasem Asura Wielkiego. Rodziny te są zamożne i wpływowe, nierzadko swoimi wpływami dorównując, a nawet przewyższając szlachtę. Wielkie klasztory również obdarzone są rozległymi przywilejami, nierzadko podlegając bezpośrednio władcy – stanowią one zresztą jeden z elementów lokalnych struktur władzy. Plemiona medyjskie podlegają własnym, zwyczajowym prawom, skodyfikowanym w początkach istnienia państwa Anszanidów, a ich relacje z satrapiami są często znikome. Władza w Anszanacie skupiona jest wokół dworu Anszana, gdzie w jego imieniu sprawują ją „przyjaciele tronu”, jak się ich nazywa, czyli zgromadzenie najwyższych urzędników odpowiedzialnych za konkretne aspekty kierowania państwem, całkowicie zależnych od woli Anszana. Krewni Anszana, doradcy czy młodsi potomkowie satrapów ścierają się więc o dostęp do ucha władcy czy zaszczyty, chcąc zasłużyć sobie na łaskę Anszana. Pośród labiryntu interesów i wpływów, Anszan dysponuje jednak grupą ludzi, nazywanych Oczyma, których zadaniem jest potajemnie podróżować po kraju i przypatrywać się działaniom urzędników i lokalnych władyków i informować o nich władcę. Władza dziedziczona jest po mieczu, a kobiety wyłączone są z sukcesji, jednak w wyjątkowych przypadkach mogą przekazywać prawa do tytułu – z reguły wymaga to zgody panującego, a w wypadku dynastii anszanidzkiej wymarcia męskich krewnych władcy do trzeciego pokolenia wstecz. Choć tron zazwyczaj dziedziczy najstarszy potomek to dochodziło już do przypadków, gdy Anszan wyznaczał innego ze swych synów na władcę, jeżeli dziedzic okazywał się być niezdatny do sprawowania władzy z powodu choroby czy szaleństwa. Społeczeństwo
![]() Anszanat jest krajem wielu ludów i kultur, które współistnieją w jednym kraju od ponad pół tysiąclecia, przez ten czas przenikając się w wielu aspektach i zmieniając pod wpływem ich sąsiadów. Dwiema dominującymi grupami etnicznymi są Medowie i Elamici, jednak w górach Lonlan nadal zamieszkują klany Lanów, a pamiątką po czasach dawnego imperium anszanidzkiego są rozrzucone po całym kraju kolonie Aetów czy Khaareshytów. Choć wszystkie te grupy w żadnym wypadku nie tworzą jednej, zunifikowanej kultury to wieki koegzystencji sprawiły, że w znacznej mierze różnią się od swych przodków sprzed podbojów Cyrusa Anszanidy i jego następców. Istotnym czynnikiem, który sprzyja mieszaniu się kultur jest fakt wspólnej religii – przeważająca większość mieszkańców Anszanatu wyznaje ortodoksyjny vohanizm lub jego odłamy różniące się na tyle mało, że uznawane są za „prawowierne”. Napięcia pomiędzy poszczególnymi grupami są relatywnie rzadkie, a polityki Anszanatu podobnie jak wcześniej imperium anszanidzkiego wobec miejscowych ludów zawsze były tolerancyjne i w niewielkim stopniu ingerowały w zwyczaje miejscowych. Znaczącym czynnikiem dla „anszanidzkiej tolerancji” może być także znaczenie handlu zarówno dla elamickich miast jak i medyjskich koczowników, którzy z przeprowadzania karawan przez góry i pustkowia uczynili dochodowy interes… Najliczniejszą grupą mieszkańców Anszanatu są Elamici, skupieni głównie w żyznych dolinach rzecznych, gdzie znajdują się ich starożytne miasta. Podbój dokonany przez Bessosa Wielkiego zdruzgotał dawne struktury władzy elamickich państw-miast. Dotychczas rządząca w nich, skupiająca w swych rękach większość ziem uprawnych arystokracja, będąca głównym ośrodkiem oporu wobec nowej władzy została zupełnie wyniszczona, a ziemia rozdzielona między medyjskich przybyszów i miejscowych chłopów, którzy z dzierżawców stali się właścicielami ziemi którą obrabiali. Bessos swoją władzę zdecydował się oprzeć na rodach miejskich patrycjuszy, nazywanych czasem „książętami pieniądza”. Od tego czasu to oni stanowią główny ośrodek władzy w elamickich miastach podległych Bahramidom, jednak ich majątek związany jest głównie z handlem, nie zaś z ziemią. Szlachta w tradycyjnym pojęciu jest relatywnie nieliczna na ziemiach Bahramidów – nie licząc blisko związanych z dworem satrapów, istnieje tylko wąska warstwa zelamizowanych Medów, dzierżących nadania w Elamie. Ludność wiejska skupiona jest w lokalnych wspólnotach, które wspólnie opiekują się konkretnymi sekcjami lokalnych systemów melioracyjnych, jak i dzielą część użytkowanej ziemi. Istotne miejsce w Elamie zajmują również miejscowe klasztory, posiadające wielkie nadania ziemi, obrabianej przez mnichów – ich liczba jest tak znacząca, że znalazły one nawet miejsce w strukturach pospolitego ruszenia. Miasta Elamu są tętniącymi życiem ośrodkami handlu i rzemiosła, zamieszkiwanymi przez liczne grupy przybyszów zarówno z innych części dawnego imperium anszanidzkiego czy też spoza niego – na ich ulicach słychać wiele języków, a złośliwi twierdzą, że zamiast świętego ognia ich mieszkańcy czczą przede wszystkich święty pieniądz. Surowe wyżyny Anszanatu zamieszkiwane są przez na wpół koczownicze plemiona Medów, którzy nadal żyją tak jak ich przodkowie. Na ziemiach tych, poza niewielkimi spłachetkami żyznej ziemi nie jest możliwe rolnictwo na skalę, pozwalającą na przeżycie – Medowie są więc przede wszystkim pasterzami, wypasając na górskich halach stada koni, owiec i wielbłądów. Medowie skupieni są w licznych klanach i plemionach z których każde kontroluje konkretne terytorium, po którym przemieszcza się wraz ze swoimi zwierzętami. Nie jest niczym dziwnym, że Medowie posiadają kilka osad, użytkowanych w zależności od pory roku. Każde plemię Medów rządzone jest przez wodza, wybieranego dożywotnio przez wiec wszystkich dorosłych mężczyzn – choć z reguły władzę dzierżą przedstawiciele najliczniejszych i najbogatszych rodzin danego plemienia. Wódz musi również zważać na zdanie „starszych” czyli głów wpływowych rodzin. Klany Medów bez ustanku wadzą się między sobą – o pastwiska, wodopoje, prawo do opieki nad karawanami czy z powodu urażonego honoru… A dla Meda nie ma cenniejszej rzeczy od jego honoru! Starcia te rzadko jednak przyjmują formę otwartej wojny, a głęboko zakorzenione prawo zwyczajowe reguluje zasady rozstrzygania konfliktów przez rytualne pojedynki, mediacje prowadzone przez starszych plemion czy kompensacji za krzywdy. W kulturze Medów kluczone znaczenie prócz honoru ma również odwaga – tym samym każdy Med powinien umieć walczyć, a na wyprawy wojenne ściągają nierzadko całe plemiona. Co ciekawe – gdy Medowie ruszają na wojnę, prawie zawsze czynią to konno – uważają bowiem, że jest to jedyny godny mężczyzny sposób wojowania. Koń pełni istotną rolę w kulturze Medów – praktycznie każdy Med, niezależnie od płci i wieku potrafi jeździć konno i oczekuje się od niego takiej umiejętności, a zwierzę to nazywane jest „darem Ormuzda” i darzone ogromnym, na poły religijnym szacunkiem jako pobłogosławione przez samego boga. Medowie nigdy nie sprzedają swoich koni – mogą je najwyżej ofiarować w geście przyjaźni albo szacunku (na tej zasadzie, trybut dla władcy płacony jest czasem w formie najlepszych zwierząt). Medowie mogą godzinami rozprawiać o zaletach i wadach różnych ras tych zwierząt, a podważenie możliwości ich wierzchowca może być nawet powodem pojedynku lub wieloletniej zwady. Tradycje jeździeckie Medów znalazły swoje odbicie również w kulturze Elamu, gdzie niezwykłą popularność zyskały wyścigi – a największym uznaniem cieszą się wyścigi rydwanów. Każde miasto Anszanatu posiada własny hipodrom, na którym regularnie odbywają się zawody. Niejedna fortuna zmieniła właściciela w wyniku przegranego zakładu, a bogaci obywatele finansują występujących w ich imieniu woźniców – którzy z kolei cieszą się ogromną sławą pośród prostego ludu, który tłumnie ogląda zawody. Dzień wyścigu jest nieomal świętem w miastach Elamu, a towarzyszą mu również inne rozrywki – w tym (pochodzące Wysp Fogijskich) pojedynki gladiatorów, które jednak z zasady nie są toczone do śmierci. Lanowie są najmniej liczną i najbardziej izolowaną grupą mieszkańców Anszanatu. Niegdyś liczni, dzisiaj zamieszkują tylko najbardziej odcięte części gór Lonlan – choć ich wpływu na religię i kulturę Anszanatu nie można zlekceważyć. Lanowie skupiają się wokół klasztorów, praktykujących tradycje starsze nawet od Vohanizmu i uważani są za głęboko uduchowiony lud, wykazujący małe zainteresowanie sprawami równin, podążając za swoimi mistycznymi tradycjami. Z racji tego, że wielu mężczyzn latem wyrusza w góry, aby polować i wypasać słynne lanijskie owce i długowłose bydło, wśród Lanów wykształciła się godność „kobiecego wodza”, czyli najstarszej i najbardziej szanowanej Lanijki, która pod nieobecność mężczyzn sprawuje władzę w wiosce. Niewolnictwo w Anszanacie jest legalne, choć niezbyt rozpowszechnione, a prawo zakazuje niewolenia poddanych Anszana, zezwalając na to jedynie w przypadku obcokrajowców. Niewolnicy pochodzą głównie z wypraw wojennych, choć ich niewielkie ilości sprowadzane są także przez elamickich kupców. Brak wielkiej własności ziemskiej sprawia, że znaczenie niewolników dla gospodarki jest relatywnie niewielkie i ograniczone głównie do ciężkich prac w kopalniach czy przy budowie do których zapędza się jeńców wojennych oraz do służby domowej wśród zamożnych Elamitów, dla których egzotyczni niewolnicy są wyznacznikiem statusu i bogactwa. Medowie choć podczas wypraw chętnie biorą jeńców, to z reguły preferują brać za nich okup lub sprzedają ich elamickim handlarzom – samemu mając dla nich niewiele zastosowań. Władcy imperium anszanidzkiego czasem osiedlali jeńców w głębi swych ziem, w ten sposób zaludniając zapomniane obszary swego państwa. Pozycja kobiety w kulturze elamickiej i medyjskiej jest tradycyjnie niska, a dziedziczenie zachodzi po mieczu. Kobieta uznawana jest za podległą mężczyźnie, choć zależność ta jest zauważalnie mniejsza wśród Medów, których niewiasty znane są z ognistego temperamentu i otwartości w wyrażaniu swoich opinii. Lanowie są w tej materii wyjątkiem, a wśród nich kobiety cieszą się o wiele lepszą pozycją w społecznościach. Choć wśród ludów Anszanatu dominuje monogamia, to istnieje od niej szereg wyjątków zakorzenionych w prawodawstwie i miejscowych zwyczajach. Typowym dla ludów Anszanatu jest lewirat, szczególnie powszechny wśród Medów, gdzie śmierć w wyniku wypraw wojennych czy podczas dalekich podróży z karawanami nie jest niczym dziwnym. Oczekiwanym jest, że najbliższy męski krewny obejmie opiekę nad wdową po zmarłym i jego dziećmi, a prawo zezwala aby w takim wypadku poślubić wdowę jako kolejną żonę. Stare prawa zezwalają na kolejne małżeństwo w wypadku niepłodności żony, a władcy tradycyjnie brali kolejne żony z podbitych ludów, jako symboliczne objęcie władzy nad podbitymi ziemiami. Bogaci Elamici posiadają (czasem niewolne) nałożnice, jednak ich pozycja zależy tylko i wyłącznie od dobrej woli partnera. Dzieci ze związków z niewolnicami czy konkubinami i i szerzej – bękarty mają specyficzną pozycję w Anszanacie, częściowo związaną z nieprawym pochodzeniem dynastii Bahramidów. Prawo nakazuje opiekę nad takowymi potomkami, acz wyklucza ich z dziedziczenia – a adopcja jako pełnoprawnego członka rodziny nastąpić może tylko za osobistą zgodą Anszana (a więc rozważana jest jedynie w wypadku możnych). Nawet w takim wypadku bękart znajduje się na samym dnie hierarchii dziedziczenia… Wśród ludów Anszanatu sztuka darzona jest wielką estymą i często łączone z tradycjami mistycznymi, a utalentowani artyści uznawani są za pobłogosławionych przez Aszów. Panuje powszechne przekonanie że poprzez taniec, muzykę czy opowieść można sięgnąć w głąb duszy jak i zbliżyć się do pierwotnego ognia, co sprawia że przepełniona jest ona pasją, graniczącą wręcz z transem. Szczególnym uznaniem cieszą się taniec i śpiew, często łączony i praktykowany zarówno przez kobiety jak i mężczyzn. Religijne święta vohanizmu często łączą się z masowymi tańcami i śpiewami, w których uczestniczą setki, a czasem wręcz tysiące ludzi. Szczególnym uznaniem cieszy się „taniec ognia”, w którym tancerze wykonują jednocześnie sztuczki z pochodniami, a Medowie praktykują „taniec mieczy”, w którym symulują pojedynki – a udział w którym jest uznawany za przejaw wielkiego zaufania między stronami. Podczas gdy Elamici preferują śpiew, a dzięki wpływom Aetów – zaadaptowali tradycje teatralne, Medowie niezwykle cenią sobie (nierzadko rymowane) opowieści, z których każda podąża za pewnym ustalonym schematem, choć ich treść może znacząco się różnić. Specyficznym elementem kultury Anszanatu są rytualne tatuaże, pochodzące z tradycji lanijskich. Prawie każdy mieszkaniec Anszanatu nosi tatuaże, których znaczenie jest głęboko zakorzenione w tradycji i kulturze – mogą się one wiązać z pochodzeniem z danej rodziny, społeczeności, wydarzeniami w życiu czy stanowić osobistą przysięgę albo deklarację. Tradycyjnie tatuaże otrzymują mnisi w klasztorach (nawet jeśli przebywają tam tylko przez pewien czas) jak i wykonywane są one podczas ceremonii małżeństwa. Spośród sztuk plastycznych największe znaczenie w Anszanacie ma architektura, a budowle zdobione są skomplikowanymi ornamentami. Szacunkiem cieszy się również rzeźba, zwłaszcza w przypadku przedstawień Aszów, która prawie całkowicie wyparła przedstawienia malarskie, niepopularne wśród ludów Anszanatu. Religia – Vohanizm
![]() „Na początku był tylko pierwotny ogień. A z niego wyłonił się Ormuzd, Pan Światła. Gdy jednak narodził się z płomienia, na ułamek chwili ten osłabł, dając miejsce cieniowi. Z niego narodził się Aryman, Pan Ciemności.” Mit Kreacji Vohanizm jest synkretyczną religią, która powstała z połączenia tradycyjnych wierzeń Medów (dualizm, rola ognia) i religii Lanów (reinkarnacja, dusza). Jej twórcą był prorok Vohan, od którego wiara zresztą wzięła swoją nazwę. Przed nim, wielu lanijskich mnichów niosło swoją wiarę do Medów i Elamitów, co doprowadziło do powstania wielu miejscowych kultów, w swej istocie często podobnych do Vohanizmu. Po śmierci proroka, jego uczniowie ponieśli wiarę dalej – jednak niektórzy z nich w nierzadko zmienionej formie. Dalsze mieszanie z miejscowymi kultami lanijskimi, elamickimi i medyjskimi doprowadziła do powstania ogromnej liczby odłamów tej religii. Jej kodyfikacji dokonano dopiero za panowania Dariusza Budowniczego, który zwołał w tym celu Wielką Radę. Ostatecznie ustalono wtedy prawidła wiary, jej kanon świętych pism i potępiono odstępców. Na rozkaz Dariusza odbiegające od ustalonego kanonu pisma zniszczono, klasztory w których wyznawano te odmiany religii zostały zaś w większości zniszczone, a wyznawcy ich nauk rozproszyli się po świecie. W samym państwie Anszanidów wysiłki te okazały się być w znacznej mierze udane i choć z czasem surowe prawa Dariusza zostały złagodzone, to do tego czasu heretyckie odłamy wiary zostały prawie w całości wytępione i nigdy nie odzyskały dawnego znaczenia. Choć Vohanizm pozostaje wewnętrznie zróżnicowany, to wszystkie liczące się we współczesnych Anszanacie odłamy trzymają się w ustalonej ortodoksji. Na początku był tylko pierwotny ogień, z którego wyłonił się bóg Ormuzd. Wraz z nim, z ciemności wyłonił się bóg Aryman. Ormuzd jest bogiem światła i kreacji – uosobieniem wszystkiego co dobre, podczas gdy Aryman stanowi jego wypaczone odbicie, którego celem jest niszczyć, plugawić i wypaczać – a wszystkie jego twory mają być drwiną z dzieł Ormuzda, lub są w inny sposób spaczone. Gdy tylko Aryman ujrzał Ormuzda, rzucił się na niego i spróbował go zniszczyć. Ormuzd jednak go pokonał i rozdzielił rzeczywistość – zamknął Arymana w ciemności, aby ten gnił tam na wieki, a samemu pozostał w światłości. Gdy bogowie walczyli ze sobą, uronione zostały jednak krople ich krwi, które zmieszały się i utworzyły świat. Początkowo był on pusty, zamieszkany tylko przez zwierzęta i rośliny, pozbawione rozumu. Aryman, uwięziony w ciemności zdołał jednak dostrzec świat i choć był uwięziony, to raz jeszcze sięgnął ku niemu, resztą swej mocy i stworzył rozliczne bestie i potwory, które miały zasiedlić Imperiusa i splugawić go w imię swego boga. Ormuzd dostrzegł co uczynił Aryman i choć widział w świecie cząstkę zła Arymana, to powstał on również z niego samego – i nie chciał go niszczyć. Zesłał on więc na świat wielki potop, ani unicestwić twory Arymana. Następnie Ormuzd stworzył z ziemi, w którą tchnął swój ognisty oddech pierwszych ludzi. Ludzie są więc stworzeni z samego świata – ale ich duszę dał im Ormuzd. Jest w nich jednak cząstka zła Arymana, przez co całe życie poddani są pokusie czynienia nieprawości, której muszą się opierać. Tworząc ludzi Ormuzd dał im wolną wolę i powierzył zadanie władania światem, tak aby bestie Arymana nigdy już nad nim nie zapanowały. Ludzie zwyciężyli w końcu nad potworami Złego i stali się jedynymi władcami świata… Vohanizm zakłada istnienie dwóch bogów – stworzyciela ludzkości, dobrego boga Ormuzda i złego Arymana, który usiłuje splugawić dzieło Ormuzda. Dualizm był dominującym elementem wierzeń Medów (ziemia-niebo, ogień-ciemność) i jako taki odgrywa niebagatelną rolę w Vohaniźmie. Wszystko co ziemskie nosi w sobie pierwiastek zła – jednak również i dobra, co sprawia że nie można odrzucać ziemskiego życia – bowiem odrzuca się również cząstkę Ormuzda – należy jednak z uwagą wypatrywać śladów Złego. W opozycji do ciała i sfery ziemskiej stoi dusza – i emanacja boskości jaką jest ogień. Dusza została dana ludziom przez Ormuzda (i tylko ludzie posiadają duszę) i jest cząstką boskiego ognia, którego częścią i emanacją jest sam Ormuzd. Jako taka jest nieśmiertelna i niespaczywalna – jednak tak jak ogień można ugasić, tak złe uczynki mogą osłabić duszę, pomniejszyć ją. Kwestią która od zawsze dzieliła Vohanitów jest to czy duszę można „zgasić”, a tym samym może on przestać istnieć. Po wielu dyskusjach na Wielkiej Radzie odrzucono te nauki i stwierdzono, że dusza jest nieśmiertelna – tak samo jak zniszczyć nie można Ormuzda (inne twierdzenia w Anszanacie przyjmowane są z furią, bowiem implikują że można uśmiercić boga światła). Dusza może jednak sprowadzona do jeno iskry, która nie będzie mogła wcielić się już w kolejne ciało. Każdy człowiek obdarzony jest swym niewidocznym płomieniem duszy, który jest również częścią ognia Ormuzda – tak więc każdy jest częścią ognia boga. Dobrzy i szlachetni ludzie, podsycają swój ogień, przez co staje się on silniejszy – i roś nie moc Ormuzda. Jeżeli Pierwotny Ogień urośnie wystarczająco, ogarnie on całą kreację, w której nie będzie już ciemności – i unicestwi Arymana, przynosząc jedność całemu stworzeniu, ostatecznie szczęście w którym świat pozbawiony zostanie zła i niedoli, a wszyscy ludzie będą zjednoczeni w Ormuzdzie. Tak więc każdy człowiek jest w istocie częścią wielkiej wojny Ormuzda z Arymanem – i czyny każdego pozwolą na ostatecznie pokonanie Arymana. Rola ognia w Vohaniźmie jest jak widać ogromna – i uznaje się go, za widoczny znak łaski Ormuzda i jego dar dla ludzkości. Aryman miał bowiem spróbować wytępić ludzkość, sprowadzając na świat wielki mrok – wtedy Ormuzd dał ludziom słońce, księżyc i gwiazdy – aby rozświetlały ciemność jak i obdarzył ich darem ognia – odbiciem pierwotnego płomienia. Ogień traktowany jest z niewiarygodnym pietyzmem – w kulturze istnieją rozliczne rytuały dotyczące domowego płomienia, a w świątyniach Vohanizmu palą się święte ognie, które są nieustannie podtrzymywane. Wszystkie świątynie starych bogów Elamu zostały z czasem przekształcone w świątynie Ormuzda, na szczycie których płoną święte ognie… Drugim z najważniejszych filarów Vohanizmu jest wiara w reinkarnację – dusza jest wieczna, a po śmierci wstępuje do nowego ciała. Tym samym nigdy tak naprawdę nie można umrzeć – bowiem zawsze powraca się na Imperiusa. Silne dusze obejmują dobre ciała, a szlachetni ludzie mogą liczyć na to, że w następnym wcieleniu odrodzą się w lepszym ciele – a ci, którzy czynią źle, trafią w dół „drabiny reinkarnacji”. Jego to podstawą pewnego fatalizmu wyznawców Vohanizmu – którzy są przekonani, że każdy dostał to, na co sobie zasłużył w poprzednich żywotach – jednak każdy może spróbować zmienić swój następny żywot, przez godne przeżycie następnego, a trudy żywota są w istocie próbą. Niektóre ze szkół Vohanizmu nauczają, że możliwym jest wyrwanie się z cykli reinkarnacji, przez szlachetne czyny i zrozumienie prawdy o świecie – wtedy dołącza się do Ormuzda, w wiecznej szczęśliwości. Dogmat reinkarnacji ma również ważną funkcję wzmacniania panującego – władca jest najwyraźniej wcieleniem cnót prawdziwego Vohanity, skoro jego dusza zajęła tak godne ciało – i jako takowemu należy mu się szacunek i cześć – stanowi więc rodzaj „żyjącego świętego”. Vohanizm, choć w swej istocie dualistyczny, przejął bogaty panteon duchów i bogów Elamu i Medii. Choć kulty skoncentrowane całkowicie wokół nich zostały wytępione, to wiele z tych bóstw zyskało sobie miano Aszów lub Dewów. W wiecznym konflikcie Ormuzda i Arymana uczestniczą nie tylko ludzie – każdy z nich stworzył bowiem zastępy duchów. Ormuzd stworzył Aszów z ognia, zaś Aryman Dewów z czystej ciemności. Aszom powierzono zadanie opieki nad światem, prowadzenia ludzi i inspirowania ich – jak i odpierania ataków Dewów. Dewowie są stworzeniami zła, które przynoszą nieszczęścia, plagi jak i nakłaniają ludzi do złego. W Vohaniźmie istnieją niepoliczalne zastępy Dewów i Aszów, z których niektórzy czczeni są w całym państwie, a kult innych ogranicza się tylko do niewielkich wiosek. Kult Aszów nie jest stricte oddawaniem im czci – ta bowiem należy się tylko boskiemu Ormuzdowi, a raczej okazaniem ich szacunku i podziękowaniem za wspieranie ludzkości. Sam Ormuzd i Aryman nigdy nie byli przedstawiani w sztuce, a ich ukazywanie jest kolejnym z nieprzekraczalnych tabu anszanidzkiego vohanizmu, jednak tworzone są rozliczne przedstawienia czy posągi Aszów albo Dewów. Ich przedstawienia różnią się – od pięknych ludzi po straszliwe bestie, jednak takowe przedstawienia dotyczą obu typów duchów – „zło bowiem może przybrać piękną postać, aby zwodzić wiernych”. Wśród popularnie czczonych Aszów wymienia się Rasznu – ducha sprawiedliwych sądów, Chordada – ducha życiodajnego deszczu, Isztar – opiekunkę rodzin czy Bela – ducha wojny. Wśród Dewów szczególny słynny jest Wąż Set (którego kult przybył z odległych krajów i jako jedyny z tamtego panteonu ostał się w Medii), który próbuje pożreć księżyc i żąda krwawych ofiay, Dagon – dawny bóg Elamu, teraz ten który zsyła zarazy i Moloch – krwawy byk, który zatruwa myśli ludzi bezrozumnym gniewem. Vohanizm posiada rozbudowy zestaw nauk moralnych, kładących silny nacisk na prowadzenie „dobrego życia”. Vohan wskazywał na konieczność zachowywania balansu między ciałem a duchem – nie można żyć bez zrozumienia swojej duszy, jak i nie można odrzucić ciała. Vohanizm potępia tym samym skrajności, wzywając do cieszenia się światem jak i pracy nad sobą. Ważnym aspektem vohanickiej moralności jest aspekt nieustannej walki dobra ze złem, który używany bywa do łatwego rozdzielenia wiernych i pogan – a dobry Vohanita winien zawsze stawać w obronie prześladowanych braci. Vohan głosił, że choć należy przychodzić do innych z otwartymi dłońmi, do nigdy nie należy zapominać o wcześniejszym przypięciu do pasa broni i tylko głupiec się nie broni – bowiem demony Arymana i ci którzy im służą, nigdy nie zawahają się zaatakować – a dobry Vohanita winien być gotów chwycić za miecz gdy jest to potrzebne. Vohanizm kładzie również nacisk na poszanowanie hierarchii – tak jak Ormuzd panuje nad Aszami i ludźmi, tak i nad ludźmi panują ich królowie – co jest niejako odbiciem boskiej hierarchii. Formy sprawowania kultu w Vohaniźmie są zróżnicowane i mocno zregionalizowane. Wspólnym elementem prawie wszystkich grup Vohanitów jest jednak kult ognia i światła. Vohanici modlą się o świcie – gdy światło przezwycięża mrok i gdy słońce osiąga szczyt swej wędrówki (ma to niejakie znaczenie praktyczne, bowiem odpoczynek w najgorętszej części dnia zaczyna się właśnie od modlitwy). Święte ognie podtrzymywane są we wszystkich świątyniach Vohanizmu, a rytuały dotyczące ich rozpalania, przekazywania czy opieki nad nimi są bardzo rozbudowane, wiążąc również z rytuałami ogniska domowego. Z największym pietyzmem traktowane są ognie, które miały według legendy zostać rozpalone przez samego Vohana. Vohanici odmawiają modlitwy przy okazji pracy z ogniem, a prace z nim związane są traktowane z ogromnym szacunkiem. Raz do roku, każdy Vohanita winien „odnowić” swoje ognisko domowe płomieniem z miejscowej świątyni – co z reguły wiąże się z uroczystymi obchodami tego wydarzenia w gronie rodzinnym. Vohanizm posiada bogaty kalendarz świąt – z których najważniejszymi są przesilenia zimowe i letnie – podczas których świętuje się odpowiednio przezwyciężenie wpływu Arymana i szczyt mocy Ormuzda. Oba te wydarzenia wiążą się z pełnymi radośni festiwalami. Sprawowane są również liczne święta ku czci Aszów, podczas których organizowane są taneczne procesje, w których prowadzi się ich posągi. Vohanizm wykształcił również bardziej kontemplacyjne formy kultu, wywodzące się bezpośrednio z tradycji Lanów. Specjalne mantry czy ćwiczenia oddechowe mają wzmacniać duszę. Sztuki te praktykowane są głównie w klasztorach i bractwach religijnych, jednak ich elementy włączone są również w typowe modlitwy. Wyjątkowym rodzajem medytacji jest „kontemplacja ognia”, podczas której medytujący wpatruje się w płomienie. Praktykowane bywa również wróżenie z ognia. Vohanici grzebią swoich zmarłych, nierzadko we wspaniałych grobowcach – zgodnie z zasadą „co z ziemi, w ziemi, co z duszy u Ormuzda”. Jako że ciało jest również częścią Ormuzda, to i jemu należy się szacunek. Większość z form sprawowania kultu Vohanizmu jest wyrazami osobistej lub rodzinnej pobożności, w których modlitwom i rytuałom przewodzi najstarszy z mężczyzn lub starszy plemienia. Vohanizm wykształcił jednak również klasę kapłańską, choć jej znaczenie jest o wiele istotniejsze w społecznościach miejskich. Kapłani opiekują się świętym ogniem jak i przewodzą masowym modłom. Tradycyjnie zajmują się oni również studiowaniem, głoszeniem wiernym i interpretacją świętych pism. Godność kapłana nierzadko bywa dziedziczona, vohanizm nie nakłada bowiem na kapłanów obowiązku celibatu. Klasztory vohanickie są elementem wiary odziedziczonym z tradycji Lanów (choć w niedostępnych częściach gór nadal można znaleźć klasztory podążające za czystą wiarą Lanów). Celem klasztorów jest umożliwienie doskonalenia ducha z dala od problemów zewnętrznego świata. Mnisi studiują święte pisma, praktykują swoje (nierzadko typowe dla danego klasztoru) rytuały, wśród których znajdują się liczne techniki medytacyjne. Nieliczne z klasztorów nakazują swoim adeptom udawanie się w okresowe podróże, podczas których mają głosić chwałę Ormuzda. Każdy może wstąpić do klasztoru, jednak większość przebywających tam ludzi czyni to tylko czasowo – aby pogłębić swoją wiarę – a tylko nieliczni dołączają do nich na stałe. Spędzenie roku czy dwóch w klasztorze jest w wielu częściach Anszanatu swoistą tradycją, praktykowaną przez większość populacji. Społeczności mnichów są w związku z tym liczne i prócz kwestii modlitewnych, zajmują się również czysto gospodarczymi sprawami klasztoru. Vohanizm jako taki nie ma silnie hierarchicznej struktury kapłańskiej – król pełni również funkcje kapłańskie, jako opiekun ludu Ormuzda i posiada znaczny autorytet nad religią, jednak spętany jest obowiązującą interpretacją kanonu pism, która niewiele zmieniła się od Wielkiej Rady. Ich zmienienie jest w mocy zgromadzenia kapłanów (magów) najważniejszych świątyń i klasztorów. Zasady Vohanizmu wskazują, że władza króla jest odbiciem boskiej władzy Ormuzda – a więc wojna z nim jest wojną z Ormuzdem – co sprawia że każda wojna (zwłaszcza przeciw poganom, a więc sługom Arymana), zyskuje aspekt religijny. Zbiór świętych pism Vohanizmu znany jest jako Kanon i ustalony został na Wielkiej Radzie. W jego skład wchodzą: - Księga Tysiąca Mantr – spisana przez samego Vohana i zawierająca zbiór modlitw; - Księga Jasności i Cienia – kolejna z ksiąg spisanych przez Vohana, mówi o początkach bogów i świata; - Księga Drogi – spisana przez anonimowego ucznia Vohana, opowiada o życiu Nauczyciela, jest również zbiorem wygłoszonych przez niego aforyzmów; - Księga Aszów – pochodząca z czasów przed Vohanem, księga spisana przez anonimowego mistyka. Zawiera ona zbiór objawień, których ów doznać miał, a których udzieliło mu sześćdziesięciu siedmiu Aszów. Vohan wielokrotnie cytował z tej księgi; - Komentarze – napisane przez Kambyzesa z Ur dzieło, stanowiące powszechnie uznaną interpretację niektórych bardziej zagadkowych nauk Vohana; - Definicja Wiary – spisane postanowienia Wielkiej Rady, podczas której odrzucono heretyckie prądy w wierze; Heretyckie formy Vohanizmu w państwie Anszanidów zostały prawie całkowicie wyplenione przez Dariusza I – jednak nawet w samym kraju Elamitów i Medów nadal ostały się niewielkie grupki wyznawców przed vohanickich form kultu jak i późniejszych herezji. Różnią się one w zrozumieniu istoty bóstw czy tradycjach – nierzadko bardzo drastycznie, choć najbardziej znienawidzone są kulty czczące Arymana i Dewów – jak choćby Węża Seta. Kulty te, nazywane Mrocznymi są uznawane za ostateczną abominację, a ich wyznawców, jeżeli zostaną pochwyceni czeka śmierć, poprzedzona długimi torturami. Wielu uważa, że mroczne kulty są tylko domeną opowieści, którymi straszy się dzieci… Czasem jednak pośród zapomnianych dolin czy ciemnych zaułków miast krążą plotki o krwawych ofiarach i znikających dzieciach… Kalendarium regionu
-800 – Plaga wyniszcza leżące nad rzeką Djallą ziemie Stygii, wyludniając całą krainę i praktycznie unicestwiając starożytną cywilizację. -550 – W wyniku powtarzających się susz i naporu innych plemion, Medowie i Elamici zaczynają migrować na północ, niszcząc znajdujące się tam królestwa Lanów i ostatecznie niszcząc osłabioną Stygię. -300 – Założenie Elam, „pierwszego miasta”. Gwałtowny rozwój cywilizacji elamickiej. -200 – Z północy przybywa lud Aetów, osiedlając się na wschód od Elam, na terenach nadmorskich. 1 RNE – Ekspansja Elamitów na wschód, na tereny Aetów nad rzeką Djallą. Założenie licznych miast-kolonii w szczególności przez Elam, Ur i Szapur. Aetowie zostają stopniowo wyparci z kontynentu, migrując na Wyspy Fokijskie, zakładając tam liczne miasta-państwa. 100 – Asur Wielki jednoczy miasta-państwa Elamu, tworząc imperium elamickie. 130 – Asur Wielki umiera. Imperium elamickie wkracza w okres wojen domowych między pretendentami do tronu. 170 – Sargon Odnowiciel ponownie jednoczy imperium elamickie. 180 – Wielki bunt miast Elam. Sargon zamordowany podczas przygotowań do wyprawy przeciw buntownikom. Elam powraca do swojego dawnego stanu – zwaśnionych miast-państw. 500 – Spośród sojuszy miast aeckich stopniowo wyłaniają się dwie wiodące grupy – Symmachia i Związek. Początek wojen o hegemonię. 500 – Yasir Al-Qadur z plemienia Khaaresh zostaje wygnany z Medii. Prowadzone przez niego plemiona podbijają tamtejsze ludy jak i zamożne kolonie elamickie i tarkwinijskie. 520 – Yasir Al-Qadur obwołuje się królem, niedługo później jednak umiera, a kraj zostaje podzielony między liczne plemiona i klany. Wokół zajętych przez nie miast z czasem tworzy się Liga Srebrnych Miast. 550 – Rodzi się prorok Vohan. Kometa przecina horyzont na zachodzie, będąc uznaną za znak wielkich rzeczy które mają nadejść. Podczas tego zjawiska, na wyspach aeckich dochodzi do eksplozji wulkanu odczytywanej jako boski znak… 600 – Przybyły ze wschodu Vohan nawraca ludy Medów. Jednym z jego uczniów jest Anszan z Medów… 600 – Przybył z zachodu Rafaam nawraca ludy Kaareshytów. 640 – Zakończenie wojen o hegemonię. Symmachia i Związek zostają zjednoczone. 650 – Cyrus Anszanida podbija Medię i Elam, zostając ich pierwszym królem. 700 – Dariusz I Budowniczy zwołuje Wielką Radę, ustalając vohanicką ortodoksję. 700 – Naabir Saraad spisuje nauki Rafaama, kodyfikując nauki Razaizmu. 750 – Kserkses Zdobywca prowadzi wielką armię na wschód. Jerhyn Al-Tawwab w imieniu Ligi składa hołd imperium anszanidzkiemu. 760 – Z Wysp Fokijskich wygnany zostaje jeden z królów, przybywając na dwór Kserksesa Zdobywczy. Przy pomocy floty Kaareshytów Kserkses podbija archipelag, przywracając obalonego władcę jako swojego wasala i satrapę podbitych ziem. 800 – Ożywione kontakty handlowe z południowymi plemionami koczowników skutkują rozpowszechnieniem wśród nich vohanizmu. 900 – Postępujące pustynnienie południowych ziem wywołuje wzmożony napór plemion na granice imperium anszanidzkiego 921 – Z północy przybywają djodoarscy wygnańcy króla Njublu. Wstępują oni na służbę satrapy Baktrii. W późniejszym czasie liczni z wygnańców dołączą do powstania Bahrama Bękarta. 930 – Asalan ogłasza się prorokiem Ormuzda, który miał nakazać mu poprowadzenie południowych plemion ku zielonym pastwiskom… Plemiona licznie gromadzą się wokół niego. 940 – Cyrus IV porywa córkę satrapy Aresa IV. Zawiązane zostaje Sprzysiężenie Sprawiedliwych. Początek wojny domowej. Okazję wykorzystują wszelkiego rodzaju secesjoniści i zbuntowane ludy. 945 – Cyrus IV Szalony wzywa na pomoc plemiona koczowników z południa. Asalan wykorzystuje zaproszenie, prowadząc za sobą zjednoczone siły plemion w wielkiej inwazji. Podbija południowe ziemie imperium anszanidów, miażdżąc zarówno wojska miejscowych zbuntowanych satrapów jak i armię Cyrusa IV. 950 – Upadek Kyrusii kończy istnienie imperium anszanidzkiego jak i dynastii Anszanidów. Państwo zostaje podzielone między zwycięskim satrapów, którzy ogłaszają się suwerennymi władcami, a wiele jego części zostaje zdobytych przez obcych najeźdźców. 960 – Prorok Asalan umiera, a jego państwo rozpada się na wojujące plemiona. Ich ponownego zjednoczenia dokonuje Saman. Lokacja:
![]() RE: Anszanat - AdDur - Sigrun - 12-Nov-2018 [hide]Wykorzystaj jeszcze tę funkcję by, standardowo, opisać swoje choćby wstępne plany na grę, potem zajmiemy się bardziej szczegółowym omawianiem podania.[/hide] RE: Anszanat - AdDur - AdDur - 12-Nov-2018 [hide]Opisywanie planów gdy nie wie się co się wydarzy jest wg. mnie... cóż, to sytuacja dyktuje jak należy działać. Planuję po prostu grać z aktywnością zależną od tego jak mnie życie przyciśnie. Generalnie jeżeli trafi się okazja to spróbuję wskrzesić dawną chwałę imperium anszanidów i zadbać o to aby kraj był silny i bogaty.[/hide] RE: Anszanat - AdDur - Sigrun - 12-Nov-2018 [hide]Tak zwana obiektywna nieprawda rzecz jasna, ale nieważne. Wstępnie - w chronologii masz proroka Asalana, rozumiem, że wszystko jest dogadane z Princepsem?[/hide] RE: Anszanat - AdDur - AdDur - 12-Nov-2018 [hide]Tak, jeżeli coś się zmieni to jakieś szczegóły czy dokładne daty, ale generalnie główne założenia są już ugadane.[/hide] RE: Anszanat - AdDur - Sigrun - 12-Nov-2018 [hide]Jeden z problemów z tym podaniem wynika z tego, że jest dosyć mocno inwazyjne wobec dużej ilości świata zewnętrznego - to też jest dogadane? Np. sięganie imperium aż na wyspy?[/hide] RE: Anszanat - AdDur - AdDur - 12-Nov-2018 [hide]Tak, generalnie tak - tam będzie państwo Ellahara, którego lud był częścią imperium anszanidów, a z którym to było omawiane.[/hide] RE: Anszanat - AdDur - Sigrun - 12-Nov-2018 [hide]Weź mi to narysuj jaki był maksymalny zasięg tego tworu i kiedy to dokładnie było i jak długo trwało, Badet ma to dobrze ogarnięte nie przypadkiem.[/hide] RE: Anszanat - AdDur - AdDur - 12-Nov-2018 [hide]To jest wstępna ocena na podstawie tego gdzie zamierzają się lokować pozostali trzej gracze powiązani historią z Anszanidami (dość ostrożne szacunki, granica północna nie wiem gdzie mogła sięgać) http://oi67.tinypic.com/2i6mbth.jpg Co do czasu istnienia to mniej więcej od -550 PS (przed startem) do -250 PS.[/hide] RE: Anszanat - AdDur - Sigrun - 12-Nov-2018 [hide]Właściwie nie mam dalszych pytań, będę mistrzował temu krajowi dokładnie tak jak został opisany (a i też ma wiele elementów podobnych do ustroju Sjudaleny, tak więc zrobię to tutaj dokładnie tak jak oczekiwałem bezskutecznie, że będzie prowadzona Sjudalena, hehe), jeśli nie masz żadnych dalszych wniosków/pytań...[/hide] |