Imperius XII
Djodoarzy baktryjscy - Wersja do druku

+- Imperius XII (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12)
+-- Dział: Państwa (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12/forumdisplay.php?fid=16)
+--- Dział: NPC (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12/forumdisplay.php?fid=17)
+---- Dział: Królestwo Djodoarów (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12/forumdisplay.php?fid=21)
+---- Wątek: Djodoarzy baktryjscy (/showthread.php?tid=441)



Djodoarzy baktryjscy - Skryba - 03-Jan-2019

DJODOARZY W KRAJU ANSZANÓW

[Obrazek: 4339733971_cb2f7544f0.jpg]

[tab]W 279 PŚE doszło w kraju Djodoarów do podwójnej elekcji. Część możnych, ze znacznym poparciem kapłanów postanowiła wybrać na króla tradycjonalistę, sławnego wojownika Njublu z klanu Hoiwezae. Szybko okazało się jednak, że większość zebranych na sejmie elekcyjnym jest mu przeciwnych, zwłaszcza, że krążyły pogłoski o próbie zaprowadzenia drakońskich rządów królewskich. Zwolennicy Njublu, zwłaszcza weterani Marchii jak i młodsi synowie naindich postanowili wymusić zatem wybór, szybko koronując Njublego i gromadząc się pod sztandarami. Nie udało im się jednak wykraść Żelaznej Korony, dlatego koronacja została słusznie uznana za nieważną. Zaś samą zbieraninę rozpędzono w decydującej, acz niezbyt krwawej bitwie pod Fupsgou. Wkrótce potem wybrano prawowitego króla, Brufowelfa II. Ten nie chcąc zrażać do siebie jeźdźców marchii jak i pragnąc zjednoczyć Djodoarów zgodził się, by Njublu wraz ze swoimi ludźmi opuścił kraj, zamiast dążyć do ich pogrążenia i wybicia do nogi. Antykrólowi również było to na rękę, ponieważ formalnie nie musiał niczego się zrzekać, ani przed nikim klękać.

[tab]Rozpoczęli oni wtedy wędrówkę, trudniąc się głównie najemniczym fachem, ostatecznie znajdując zatrudnienie u satrapy Baktrii (Thrubekefteoi), jednej z wielu krain Anszanatu. Szczególnie przypadła ona do gustu wojownikom z północnego-wschodu, którzy na dodatek zaczęli cieszyć się uznaniem z uwagi na swoją bitność jak i lojalność. Ta druga zwłaszcza, za sprawą wzajemnej nieznajomości języka, była szczególnie ceniona. Szybko została wykorzystana - w czasie wybuchu powstania Bahrama Bękarta (Krichedapae Rodai) Djodoarzy zasilili licznie jego szeregi.

[tab]Od czasu zwycięstwa Bahrama Djodoarzy przypieczętowali swoją sławę i służyli wiernie kolejnym władcom, satrapom, magnatom, z czasem ograniczając się jedynie do służby najwyższemu z nich - Anszanowi (Wolwinjiaft), zyskując dzięki temu uregulowanie swojej specjalnej pozycji. Chociaż kontakty między krajami są raczej rzadkie, to utarła się już ścieżka dla wielu niespokojnych dusz - rusz do Baktrii, zdobądź wojenne szlify, sławę i dość bogactwa, by kupić własną ziemię, lub zaimponować ojcu, rodzeństwu, sąsiadom. Nie wspominając o niezliczonych przygodach godnych tego, by opowiadać o nich przy trzaskającym ogniu.

[tab]Djodoarzy baktryjscy (Thrubekefteoi Djodoar), jak zwykło się już ich zwać, są też o wiele bardziej tradycyjni niż ich ziomkowie z ojczyzny, a to za sprawą swoistej izolacji od reszty anszanackiego społeczeństwa, które wzmogło tylko dbanie o własne obyczaje, kulturę i religię. Z samego tego powodu cieszą się niesamowitym uznaniem w królestwie, albowiem przywiązanie do tradycji jest jedną z największych cnót dla Djodoarów. Chociaż bywają i tacy, którzy uważają ich za relikt przeszłości i.. dziwaków. Wśród Djodoarów baktryjskich częściej używa się starożytnych run, a rzadziej liter alfabetu tarkwinisjkiego. Religia jest bardzo surowa, a obyczaje wręcz prostackie, odwołujące się bezpośrednio do duszy wojownika, jego konia i braci służących w kompanii. Nie ma też aż tak wielkiego rozgraniczenia na naidnich i resztę ludzi wolnych, albowiem wszystkich wystarczająco równa służba mieczem i toporem dla Anszana. Kapitanem (Troukadedz) djodoarskiej gwardii może zostać zatem każdy gwardzista - wybierają członkowie gwardii, wybór zaś zatwierdza Anszan (odrzuca jedynie w skrajnych przypadkach, zazwyczaj szanując wybór swych stróżów). Ów kapitan pilnuje dyscypliny jak i tego, by między Djodoarami baktryjskimi (zwłaszcza młodszymi rekrutami) a lokalną ludnością nie dochodziło do zbyt wielu kontaktów. Zdarzały się wszak sekretne małżeństwa mieszane (bonimihud), ale są one zwykle tępione, postrzegane jako rozcieńczanie krwi. Djodoarowie półkrwi nie mogą służyć w gwardii (ohunderun), toteż takie rodziny najczęściej dołączają po prostu do lokalnej wspólnoty.

[tab]Głównym zastrzykiem dla gwardii są zatem w dalszym ciągu ochotnicy z kraju, chociaż należy wspomnieć, że wśród gwardii nie brakuje i tarczowniczek (veifthoheum), a rody kontynuujące tradycję związków gwardzistów i gwardzistek są cenione. Djodoarowie baktryjscy mieszkają w osobnych kwaterach, utrzymując się całkowicie z żołdu otrzymywanego od Anszana, ślubując mu wierność po kres swej służby w jego kraju - dla większości jest to całe życie. Inni wracają, by przejąć rodzinnę schedę, ale już sama służba istotnie przysparza im chwały.