14-Mar-2019, 10:45 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-Mar-2019, 10:52 PM przez Kocurrrek.)
Mi największą frajdę na impie dawało i daje tworzenie. Tych mapek czy opisów Aeir Dinn nie robię dla GM czy innych graczy - raczej dla samego siebie. Po prostu to lubię do przesady. Tworzenie logicznych konstruktów w wersji mikro w porównaniu np. do pełnego światotworzenia autorów gier fabularnych (czyli makro). Tu jeden kraj, jedna nacja, a nie caly świat, ale i tak samo w sobie jest to fajne.
Drugim aspektem jest nadawanie tym tworom duszy, a to przez wewnętrzne fabularyzowane eventy np dworskie. strasznie żałuję, że na imp12 nie trafiłem z miesiąc wcześniej, bo bym miał zrobiony pełen lore Aeir Dinn już i sobie radośnie śmigał court-eventami, a tak ingame mam ze 4 lata poślizgu
To nie miałoby sensu, gdyby nie motyw zakotwiczenia tworu w interakcjach ze światem i tworami innych graczy. Ich ambicjami i działaniami ingame. Wszak frajda z "wychowania dziecka" jest z tego jak radzi sobie w świecie
Stąd od strony innego podejścia względem kwestii "czym jest dla ciebie imp" i wskazania która z kwestii jest dla mnie ważna - odpowiem: Każda.
Dydnastyka, wojna, gospodarka, szpiegostwo, nauka, fluff dyplomatyczny. Każdy aspekt. Inaczej to nie ma sensu bo nie widzę się w grze czysto dynastycznej, gdzie nie ma zasad by wojennie w razie co komuś dać w zęby, albo odwrotnie - w militarnym PBF, gdzie nie ma miejsca na dynastykę. And so on.
Jestem wychowany na RPG, a nie grach komputerowych profilowanych na pewne aspekty czy będzie to militarystyka (strategie) czy gospodarka (np. Knight&Merchants, o których pewnie gros graczy nawet nie słyszało. W PBF typu dynia czy imperius zawsze widziałem możliwość spełnienia wszystkich aspektów na raz, jak w CK2, ale bardziej, bo taki imp. nie jest ograniczony skryptami.
Między innymi stąd na bzdury totalnie wypaczające rozgrywkę (np tragicznie - to eufemizm - zrobiona wojskowść w tej edycji) reaguję jak reaguję... Idiotycznie zrobione zasady w którymś aspekcie uniemożliwiają cieszenie się tym aspektem gry i kreuje odruchowe zamykanie się nań. Co prowadzi do wewnętrznego subiektywnego poczucia wykastrowania gry z tego aspektu.
Drugim aspektem jest nadawanie tym tworom duszy, a to przez wewnętrzne fabularyzowane eventy np dworskie. strasznie żałuję, że na imp12 nie trafiłem z miesiąc wcześniej, bo bym miał zrobiony pełen lore Aeir Dinn już i sobie radośnie śmigał court-eventami, a tak ingame mam ze 4 lata poślizgu

To nie miałoby sensu, gdyby nie motyw zakotwiczenia tworu w interakcjach ze światem i tworami innych graczy. Ich ambicjami i działaniami ingame. Wszak frajda z "wychowania dziecka" jest z tego jak radzi sobie w świecie

Stąd od strony innego podejścia względem kwestii "czym jest dla ciebie imp" i wskazania która z kwestii jest dla mnie ważna - odpowiem: Każda.
Dydnastyka, wojna, gospodarka, szpiegostwo, nauka, fluff dyplomatyczny. Każdy aspekt. Inaczej to nie ma sensu bo nie widzę się w grze czysto dynastycznej, gdzie nie ma zasad by wojennie w razie co komuś dać w zęby, albo odwrotnie - w militarnym PBF, gdzie nie ma miejsca na dynastykę. And so on.
Jestem wychowany na RPG, a nie grach komputerowych profilowanych na pewne aspekty czy będzie to militarystyka (strategie) czy gospodarka (np. Knight&Merchants, o których pewnie gros graczy nawet nie słyszało. W PBF typu dynia czy imperius zawsze widziałem możliwość spełnienia wszystkich aspektów na raz, jak w CK2, ale bardziej, bo taki imp. nie jest ograniczony skryptami.
Między innymi stąd na bzdury totalnie wypaczające rozgrywkę (np tragicznie - to eufemizm - zrobiona wojskowść w tej edycji) reaguję jak reaguję... Idiotycznie zrobione zasady w którymś aspekcie uniemożliwiają cieszenie się tym aspektem gry i kreuje odruchowe zamykanie się nań. Co prowadzi do wewnętrznego subiektywnego poczucia wykastrowania gry z tego aspektu.
