24-Nov-2018, 11:58 PM
Pismo elamickie
Ewolucja języków z grupy elamejskiej jak i towarzyszących ich systemów pisma jest jedną z najlepiej zbadanych przez językoznawców Imperiusa. Przyczyną tego jest ogrom materiału badawczego w formie bibliotek i archiwów klasztorów Lonlan, z których najstarsze istnieją nieprzerwanie od ponad dwóch tysięcy lat. Niektóre z klasztorów uległy zniszczeniu podczas Rewolucji Żółtych Sztandarów, albo zostały opuszczone niedługo po niej, jednak rewolucjonistom nie starczyło z reguły czasu czy zapału na zniszczenie rytych w kamieniu stel, czy grobowców, których ściany pokryte były reliefami opisującymi życie i dokonania w nich pochowanych. Badania pozwoliły na prześledzenie ewolucji pisma elamickiego aż do jego prapoczątków w III wieku przed naszą erą. Ewolucji, którą przytoczony tekst jako popularnonaukowy jedynie pobieżnie omówi z złożoności i rozległości tematu.
Przed przybyciem plemion Medów i Elamitów, wtedy jeszcze stanowiących faktycznie jeden lud ziemie przez nich zajęte kontrolowane były przez dwie wielkie cywilizacje – Stygię i Lonlan. W owym okresie zarówno liczne królestwa Lanów jak i Stygia były zaledwie cieniem dawnej świetności – wyniszczone przez druzgoczącą epidemię żółtej gorączki i osłabione wojnami o hegemonię, którą toczyli między sobą lanijscy królowie. Stygia tymczasem chwiała się w posadach osłabiona wieloletnią wojną sukcesyjną, która płynnie przeszła w wojnę religijną, gdy nowy władca spróbował zaprowadzić w całym kraju kult Boskiego Słońca. Najazd koczowników z południa był absolutnie druzgoczący. Zarówno Lonlan jak i Stygia przestały istnieć, a ziemie nad Djallą na długie lata stały się prawie bezludne – ostatnie pozostałości po Stygii zostały zaś zmiecione przez przybyłych w trzy wieki później Aetów.
Elamici zaczęli szybko prowadzić osiadły tryb życia, osiedlając się w Dolinie Daru. W owym czasie nie posiadali oni własnego pisma, a władcy pierwszych miast-państw szybko zrozumieli potrzebę posiadania biurokracji pozwalającej im na kontrolę rozrastających się włości. W celu tym początkowo sprowadzono lanijskich mnichów z górskich klasztorów, którzy przynieśli ze sobą swoje własne pismo ideograficzne. Szybko okazało się jednak, że różnice między językiem elamickim (wtedy jeszcze językiem elamickim) a lanijskim są zbyt znaczne aby umożliwić łatwą adaptację lanijskich ideogramów – złożoność gramatyki elamijskiej wielokrotnie przekraczała lanijską, co prowadziło do trudności z interpretacją poprawnego znaczenia danych znaków. Aby poradzić sobie z tymi problemami mnisi i elamiccy urzędnicy zaczęli próbować modyfikować ideogramy, poprzez wprowadzenie elementów mających oznaczać formę danego słowa. System ten został jednak z czasem zarzucony na korzyść alfabetu staroelamickiego, stworzonego według tradycji w mieście Szapur. Alfabet elamicki zawierał jedynie spółgłoski – samogłoski nie były w nim oznaczane. Z czasem alfabet elamicki wyparł użycie ideogramów w większości zastosowań – poza sakralnymi, gdzie poprzez wpływ religii starolanijskiej nadal stosowane były „boskie znaki”.
Gwałtowny rozrost cywilizacji elamijskiej wraz z kolonizacją prowadzoną przez miasta-państwa oraz podbojami Aszura Wielkiego doprowadził do dywersyfikacji języka elameckiego – z którego prócz języka medyjskiego wydzieliły się wtedy zróżnicowane dialekty poszczególnych miast Elamu. Dialekty te czerpały obficie z języków miejscowych, asymilowanych plemion co z czasem stać się miało przyczyną kryzysu staroelamickiego. Przykładowo w dialekcie uryjskim słowo Molk oznaczało byka zaś Amolk – krowę. W dialekcie chatuszyjskim krowę opisywano zaś słowem Melk, podczas gdy w dialekcie kharyjskim Molk oznaczało… oracza. Wszystkie te słowa zaś zapisywane były zaś w jeden sposób – MLK. Można wyobrazić sobie do jakich nieporozumień musiało to prowadzić. W pełni uwidoczniło się to po narodzinach państwa Anszanidów, które zjednoczyło miasta Elamu i plemiona Medów (a także wiele innych ludów). Praca królewskiej kancelarii i urzędników była prawdziwym horrorem, a spisy dóbr czy wykazy podatkowe były prawdziwą zagadką – w końcu inny był podatek od poddanych, inny od byków a inny od krów! Na rozkaz Bessosa Wielkiego grupa uczonych mężów miała rozwiązać ten problem – a wynikiem ich prac stała się abugida elamicka. Do dotychczas istniejących liter dołączone zostały znaki diakrytyczne, które dołączone do spółgłoski oznaczały towarzyszącą jej samogłoskę – podczas gdy standardową samogłoską towarzyszącą nieoznaczonej literze stało się „a”. W abugidzie elamickiej doszło również do ponownego wprowadzenia elementów ideogramów lanijskich – w formie specjalnych „świętych znaków”. Już od dłuższego czasu niektóre pojęcia, głównie wywodzące się z religii zapisywane były nie fonetycznie, a przy pomocy ideogramów wywodzących się z języka lankijskiego. Dotyczyło to w szczególności imienia Ormuzda, które uznawane było za święte. Napisanie go przy pomocy liter uchodziło za świętokradztwo, które popełnić mógł tylko niedoświadczony użytkownik języka, a w historii doszło nawet do wojny wywołanej przez „świętokradczą” korespondencję dyplomatyczną. Ciekawostką jest również fakt, że w owym czasie rozpowszechnić się miała tradycja „świętych imion”, przyjmowanych początkowo przez władców. Prócz zwyczajnego imienia, przy wstępowaniu na tron każdy król przyjmował nowe miano, zapisywane właśnie lanijskimi znakami, a które stanowić mogło swoistą deklarację czy to polityczną czy też wiary, albo odnosić się do jego czynów w przeszłości. Przykładowo imieniem jednego z anszanów z dynastii Bahramidów było Mocarny-Lew-Zachodu. Z czasem imiona takie stały się wyróżnikiem arystokracji jak i były nadawane przez władcę w uznaniu dokonań, jako sposób uhonorowania. Tradycja ta w prostej linii wywodziła się ze zwyczajów klasztornych, gdzie składający śluby wieczyste porzucali dotychczasowe imię i przyjmowali nowe – które były tatuowane na ich ciele.
Wraz z zniszczeniem wielu dotychczasowych centrów kulturowych, przymusowym przesiedleniom jak i zwyczajnym migracjom w ramach zjednoczonego imperium anszanidzkiego dotychczas istniejące dialekty języka elamickiego zaczęły ponownie upodabniać się do siebie – proces ten miał dotknąć nawet język medyjski, co z upływem wieków miało doprowadzić do jego stopniowo zaniku, tak że w czasach nowożytnych został on z trudem zrekonstruowany. W owym czasie język nowoelamicki zyskał również wiele zapożyczeń, głównie z języka aeckiego, za pośrednictwem masowo przybywających na kontynent artystów, urzędników czy lekarzy, którzy stali się „modni” na dworach anszanidzkich możnych. Wraz z nimi przybyło również pismo aeckie, które podobnie jak język zaczęło zyskiwać na popularności – zwłaszcza w kręgach kupieckich, stając się jednak również popularnym „językiem dyplomacji”. Z owego okresu pochodzą również niezgrabne próby zapisu języka elamickiego przy użyciu alfabetu aeckiego, które są zmorą studiujących języki staro-elamejskie studentów.
Cornelius Randalus, Imperius Times
