19-Dec-2018, 11:06 PM
Ur
![[Obrazek: babylon_by_jubran_d2274vd-pre.jpg]](https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/intermediary/f/f88b9dcd-ffe0-441b-8891-e080c4b3657f/d2274vd-86f42941-87d6-4a8d-ad8f-a700aa5a7596.jpg/v1/fill/w_844,h_947,q_70,strp/babylon_by_jubran_d2274vd-pre.jpg)
Ur - miejsce to znane jest pod wieloma nazwami - Ojciec Miast, Drugie Miasto... W dawnych wiekach Ur pozostało w cieniu Pierwszego Miasta - Elam, największej z metropolii Doliny Daru, zacięcie rywalizując z nim zarówno politycznie jak i nierzadko militarnie. Koloniści ze Złotego Miasta (jak czasem ze względu na charakterystyczny kolor kamienia z którego je zbudowano jak i bogactwa nazywano Ur), założyli liczne kolonie na wschodzie i południu - kto wie czy nie najwięcej ze wszystkich miast-państw regionu. Gdy Cyrusa Anszanida podbijał Elam, rody Ur zdecydowały się pokłonić przed zdobywcą - a ich miasto przetrwało i prosperowało. Zniszczenie Pierwszego Miasta sprawiło, że to Ur stało się pierwszym z miast Doliny i choć stolicą państwa Anszanidów uczyniono Medinię, a później Kyrusię, to nikt nie miał wątpliwości że to Ur jest największym i najwspanialszym z miast kraju. Dzisiaj miasto pławi się w chwale przeszłych wieków, jednak w ostatnim stuleciu jego rola zmalała - wraz z dynamicznym rozwojem Anszanii i Nippuru, które przejęły rolę głównej metropolii nad Szafirowymi Wodami, Ur wydaje się powoli popadać w zapomnienie - i choć nadal pozostaje największym miastem Anszanatu, to połączone metropolie Nippuru i Anszanii przewyższają Drugie Miast zarówno pod względem ludności, bogactwa jak i znaczenia. Kupiecka arystokracja Ur nadal pozostaje jednak wpływowa, a jej roli nie można lekceważyć. Kupcy nadal licznie przybywają do Ur, aby zakupywać wybory rzemieślników miasta, pola wokół miasta przynoszą obfite plony, a świątynie i pałace miasta nadal budzą zachwyt - choć nie da się ukryć, że niewiele ich wzniesiono w ciągu ostatniego stulecia... Nad Ur zapada może i zmierzch - jednak miasto lśni iście wspaniale w promieniach zachodzącego słońca...
