Magistrat ds. cenzury [TRAKTATY]
#3
Cytat:
[Obrazek: 3ddbd1c6e489968f62511a68e66f957c,1200,900,0,0.jpg]

来自云南的龙 - Legenda o Smoku z Junnan

Powiadają że wśród ludu Bao, w prefekturze Junnan żył niegdyś smok, zwany Smokiem z Junnan. Znany on był z niezwykłego wdzięku i dostojeństwa, z jakim zwykł przechadzać się po swoich włościach. Było to w latach Wielkiego Głodu, między rokiem Ważki a rokiem Sokoła, kiedy wielka rzeka Yan niemal wyschła, a ryż nie chciał rosnąć na polach rolników. Zapanował głód, nigdzie nie można było kupić jedzenia. Ojcowie kopali studnie w poszukiwaniu wody, którą mogliby zrosić swoje pola, a matki i córki modliły się do przodków i duchów o sprowadzenie deszczu. Prości ludzie cierpieli, bo ich zwierzęta zostały zabrane przez urzędników i bogaczy, którzy jedli je, śmiejąc się z niedoli maluczkich zza zamkniętych wrót swoich pałaców. Wielu ubogich rolników porzuciło swe pola i udało się do miast, by tam żebrać o litość, albo też wkroczyło na drogę łupiestwa.

Wśród tych, którzy pozostali wierni swoim przodkom i harmonii, był stary rolnik Sun. Żył on w niewielkim domu, stojącym między jego polem a lasem. Co dzień rano wstawał i udawał się na pole, aby zobaczyć, czy ryż nie zaczął rosnąć. Następnie wracał do domu, brał na ramiona wiadra i szedł z nimi dwadzieścia lig do studni miejscowego inspektora. Tam nabierał nieco wody i wracał z nimi do domu. Jedno wiadro zostawiał pod drzwiami, z drugim zaś szedł, by choć nieco pokropić obsianą ziemię. Następnie, a zwykle było już wtedy ciemno, zmęczony wracał do domu i jadł nieco jarzyn, które przyniosła mu jego córka i kładł się spać, obiecując sobie, że jutro z pewnością uda mu się przełamać jakoś zły los. Córka Suna, Liao, była jego jedyną pociechą. Żona rolnika zmarła z powodu głodu, a wszyscy jego synowie wyrzekli się go i odeszli, żebrząc lub kradnąc jedzenie na traktach całej prefektury. Tylko Liao pozostała wierna swojemu ojcu i nie opuściła rodzinnego domu. Każdego dnia, gdy wstała, modliła się przed grobem jej zmarłej matki, na którym zawsze rosły niezwykle piękne kwiaty, by ta spuściła na pole ojca deszcz, a następnie szła do lasu z koszykiem, do którego zbierała owoce i zioła dla schorowanego ojca.

I stało się tak, że pewnego dnia, gdy Liao szukała jedzenia w lesie, dostrzegł ją przechadzający się nieopodal Smok. Ujrzał młodą niewiastę, szczupłą i schludną. Słońce odbijało się na jej włosach, oświetlając twarz, która bieliła się w jego promieniach. Wydała mu się ona wielce piękna i podszedł do niej, aby spytać, cóż robi. Liao wielce przestraszyła się w pierwszej chwili, lecz szybko odparła, że zbiera kwiaty, aby wystroić dom na zbliżające się święto. Smok spytał ją więc, gdzie mieszka. Odrzekła iż jest córką rolnika Suna, który mieszka nieopodal lasu. Smokowi spodobał się jej głos i zapytał, czy będzie mógł ją odwiedzić, by złożyć wyrazy szacunku jej ojcu. Liao zgodziła się i przeprosiła smoka, po czym szybko wróciła do domu. Ten, ukontentowany, ze zniecierpliwieniem wyczekiwał umówionej pory.
-Ojcze! -Rzekła, stając na progu. -Wielki Smok z Junnan pragnie nas odwiedzić. Powinniśmy przygotować najlepsze jadło i napoje, aby go ugościć.
Stary Sun załamał ręce.
-Ach, biedne dziecko! -Rzekł stary Sun, ocierając pot z czoła. -Wszak pole moje nie rodzi plonów, czymże mógłbym nakarmić tak zacnego gościa? Wszak jeśli nie podamy mu godnego posiłku, gotów kazać stracić i mnie i ciebie.
-Ojcze mój! -Odparła Liao. -Nie lękaj się. Zgromadziłam wcześniej zioła i korzenie, które chciałam podać ci, abyś wzmocnił swe stare kości. Sprzedamy je i kupimy pokarm dla naszego wielce szanownego gościa.
-Ach, moje stare kości! -Załkał stary Sun. -Dobrze więc, dziecko moje. Sprzedamy zioła i korzenie, które zgromadziłaś wcześniej, by kupić jadło i napitek dla naszego wielce szanownego gościa. Lepiej by jednak było, gdyby miał nigdy do nas nie trafić.
I wziął stary Sun na plecy wiadra, napełnił je ziołami i korzeniami i ruszył do miasta, by tam sprzedać je za nieco mięsa i herbatę dla jednej osoby. Liao zaś przypomniała sobie, co powiedziała Smokowi i zerwała kwiaty z grobu jej matki, którymi ozdobiła wnętrze domu.  
Nastała w końcu umówiona pora i Smok przybył do chaty starego Suna. Powitał gospodarza i złożył mu wyrazy szacunku. Zjadł mięso i wypił herbatę, nie dostrzegając, że nikt poza nim nie je. Następnie zwrócił się do Liao:
-W lesie rzekłaś mi, że zbierałaś kwiaty, by ozdobić dom swego ojca. Pragnąłbym to zobaczyć.
Liao skłoniła się gościowi i poprowadziła go do wnętrza domu, gdzie sufit i ściany jaśniały od kwiatów, czerniały od łodyg i połyskiwały w świetle zachodzącego słońca.
-Jakże to piękne! -Zachwycił się Smok. -Klnę się na moje imię, nigdy już nie zezwolę urzędnikom, by zbierali haracze z domu ozdobionego tak zręcznymi rękami.
Liao uśmiechnęła się, a ojciec jej zapłakał przed domem.

Następnego dnia stary Sun, który nie zjadł wczoraj ani kęsa, jak zwykle udał się na pole, by przekonać się, że ryż nie urósł. Następnie wrócił do domu, by zabrać wiadra do codziennej podróży. Tymczasem jego córka Liao udała się do lasu, by nazbierać jarzyn. Kiedy przechodziła między drzewami, dojrzał ją Smok, który przechadzał się po lesie, w nadziei, że znowu ją spotka. Ujrzał Smok Liao i wsłuchał się w szum drzew, które zdawały się opuszczać przed nią gałęzie, ramionami swymi obejmując ją, jak mężczyzna obejmuje kochankę. Wydała mu się ona niezwykle miła i podszedł do niej. Liao zdziwiła się nieco, widząc Smoka, ale odpowiedziała na powitanie w sposób uprzejmy. Kiedy Smok spytał ją, co robi, odparła, że przechadza się wśród drzew, by lepiej spamiętać wiersze, których się dziś uczyła. Smokowi spodobało się, że jest tak uczona i zapytał, czy mógłby ponownie odwiedzić dom jej ojca i złożyć mu wyrazy szacunku. Liao zgodziła się i przeprosiła Smoka, po czym szybko wróciła do domu. Ten, ukontentowany, z dużym zniecierpliwieniem wyczekiwał umówionej pory.
-Ojcze! -Rzekła, stając na progu. -Wielki Smok z Junnan po raz drugi pragnie nas odwiedzić. Powinniśmy przygotować najlepsze jadło i napoje, aby go ugościć.
Stary Sun załamał ręce.
-Ach, biedne dziecko! -Rzekł stary Sun, rozkładając bezradnie ręce. -Wszak nie mamy już żadnych ziół i korzeni na sprzedaż, czymże mógłbym nakarmić tak zacnego gościa? Wszak jeśli nie podamy mu godnego posiłku, gotów kazać stracić i mnie i ciebie.
-Ojcze mój! -Odparła Liao. -Nie lękaj się. Widziałam ostatnio bogatego dygnitarza, który patrzył na mnie i mówił do mnie miłe słowa. Udam się do niego i zatańczę dlań, by dał nam jedzenie dla naszego gościa.
-Ach, na pamięć twojej matki! -Załkał stary Sun. -Dobrze więc, dziecko moje. Udaj się do bogatego dygnitarza i czyń co musisz, by podarował nam jadło i napitek dla naszego wielce szanownego gościa. Lepiej by jednak było, gdyby miał nigdy do nas nie trafić.
I udała się Liao do domu możnego pana i tańczyła dla niego i usługiwała mu, a ten jako zapłatę dał jej mięso i herbatę dla jednej osoby. W tym czasie stary Sun płakał, a łzy jego padały na karty papieru, tworząc wiersze smutne i piękne.
Nastała w końcu umówiona pora i Smok przybył do chaty starego Suna. Powitał gospodarza i złożył mu wyrazy szacunku. Zjadł mięso i wypił herbatę, nie dostrzegając, że nikt poza nim nie je. Następnie zwrócił się do Liao:
-W lesie rzekłaś mi, że przechadzałaś się wśród drzew, by lepiej spamiętać wiersze. Pragnąłbym teraz je usłyszeć.
Liao skłoniła się gościowi i poprowadziła go do wnętrza domu, gdzie leżały karty papieru z zapisanymi wierszami.  Wygłosiła je głosem dźwięcznym i pięknym, od którego włosy sztywniały, a powiewy wiatru łagodniały.
-Jakże to piękne! -Zachwycił się Smok. -Klnę się na moje imię, że usta, które takie czynią cuda, zasługują na świątynie, w której płonąć będą kadzidła dzień i noc.
Liao uśmiechnęła się, a ojciec jej zapłakał przed domem.

Następnego dnia stary Sun, który od dwóch dni nie zjadł ani kęsa, był zbyt zmęczony aby wstać z łoża. Przywołał do siebie swą córkę i rzekł jej.
-Córko ma, Liao. Wiele razy udawałaś się do lasu i przynosiłaś jarzyny, które jedliśmy, gdy na moim polu nic nie rosło. Jednak od dwóch dni miast jarzyn przynosisz wieści o wielkim Smoku, który pragnie spędzić z nami wieczór, chociaż dom nasz jest ubogi i mizerny.
-Ojcze mój, wybacz mi, lecz to prawda. -Odrzekła Liao.
-Córko ma, nie winię cię za to. Lecz zaklinam cię, nie idź dziś do lasu i nie zbieraj jarzyn, bo jeśli znowu spotkasz wielkiego Smoka i zaprosisz go do naszego domu, nie będziemy mieli go czym nakarmić, a wówczas karze on stracić i mnie i ciebie. -Rzekł stary Sun, kaszląc.
-Ojcze mój, stanie się według twej woli. Nie pójdę dziś do lasu, aby nie wynikło z tego zło, którego bym nie mogła naprawić. -Odparła Liao, całując dłoń starego Suna.
Następnie stary Sun zasnął, a Liao chodziła cicho po domu, słuchając jego kaszlu. Widziała ona stare ciało swego ojca, bardzo wychudłe i słyszała ona podmuchy powietrza w jego ciele, kiedy opuszczało je ciepło i żywotne podmuchy. Sama również cierpiała głód, bowiem od dwóch dni nie zjadła ani kęsa. Zmartwiona wyszła za dom i ujrzała tam grób swojej matki. Liao klęknęła przy nim i zrozumiała, że nie będzie miała sił, by wykopać przy nim grób jej ojca, jeśli umrze on z głodu. Poprosiła więc ducha zmarłej o wybaczenie, wzięła swój koszyk i poszła do lasu, by zebrać jarzyny i owoce, którymi mogłaby nakarmić starego Suna. Wybrała inną ścieżkę, tak by nie trafić na Smoka, którego już dwa razy tam spotkała.
Tym razem jednak Smok czekał na nią tuż przy wejściu do lasu, zaczajony i przygotowany. Ujrzał ją, gdy szła ku niemu, krokiem prędkim i tak dostojnym, że na jej widok ptaki milkły, przerywając swój trel. I wydała się Liao Smokowi niezwykle bliska. Nie czekając wyszedł więc na jej spotkanie i spytał ją, po cóż tym razem zmierza do lasu. Liao zmartwiła się i odparła, że szła tu, by spotkać Smoka i oddać mu wyrazy szacunku. Smokowi spodobała się jej uprzejmość i poprosił, aby mógł raz jeszcze odwiedzić dom jej ojca i złożyć mu wyrazy szacunku. Liao zgodziła się i przeprosiła Smoka, po czym szybko wróciła do domu. Ten, ukontentowany, z ogromnym zniecierpliwieniem wyczekiwał umówionej pory.
-Ojcze! -Rzekła, stając na progu. -Wielki Smok z Junnan po raz trzeci pragnie nas odwiedzić. Powinniśmy przygotować najlepsze jadło i napoje, aby go ugościć.
Stary Sun uronił samotną łzę.
-Ach, biedne dziecko! -Rzekł, patrząc na swą córkę. -Wszak zaklinałem cię, byś nie chodziła do lasu. Nikt w okolicy nie ma już dość mięsa, by nakarmić tak szanownego gościa. A jeśli nie podamy mu jedzenia i napitku, gotów on stracić i mnie i ciebie.
-Ojcze mój! -Odparła Liao. -Nie lękaj się. Modliłam się przed grobem mojej matki, która była twoją żoną. Ufam że duch jej wybaczy mi, jeśli i ty mi wybaczysz. Wiem że zrobiłam źle, jednak nie wszystko stracone. Obiecaj, że zrobisz to co ci powiem, a Smok dostanie swe mięso, kiedy przyjdzie do twojego domu.
-Ach, na niebiosa i piekła!-Załkał stary Sun. -Dobrze więc, dziecko moje. Obiecuję że zrobię to, co mi powiesz, by Smok dostał swe mięso, gdy przyjdzie do naszego domu. Lepiej by jednak było, gdyby miał nigdy do nas nie trafić.
Nastała w końcu umówiona pora i Smok przybył do chaty starego Suna. Powitał gospodarza i złożył mu wyrazy szacunku. Zjadł mięso i wypił herbatę, nie dostrzegając, że nikt poza nim nie je. Następnie chciał zwrócić się do Liao, lecz nigdzie jej nie dostrzegł. Odezwał się więc od starego Suna:
-Córka twa rzekła mi w lesie, że szła tam, by oddać mi wyrazy szacunku. Rad byłbym je teraz usłyszeć.
Stary Sun uklęknął przed Smokiem i pokłonił się mu nisko.
-Wielki Smoku, czy smakowało ci mięso, które jadłeś? -Spytał słabym głosem.
-Owszem, było to najlepsze mięso jakie jadłem od wielu dni. -Odparł zdziwiony Smok.
-Wielki Smoku, a czy smakowała ci herbata, którą piłeś? -Spytał ponownie stary Sun słabym głosem.
-Owszem, była to wielce smaczna herbata. -Odparł Smok, nie rozumiejąc do czego zmierza gospodarz.
-Zatem niech będzie wiadome, że były to największe wyrazy szacunku, jakie mogła złożyć ci córka ma, Liao. Mięso które jadłeś było mięsem z jej ciała. Herbata którą piłeś, była krwią z jej żył. Córka ma kazała mi pozbawić się życia, byś nie zaznał głodu i nieuprzejmości pod mym dachem.
Smok na te słowa zerwał się zza stołu i zawył przeraźliwie. Pędem rzucił się dookoła domu, okrążając go i docierając do miejsca, gdzie stał grób żony starego Suna. Obok niego stał drugi grób, mniejszy, gdzie ojciec Liao pochował jej kości. Rosły na nim kwiaty, które tak zachwyciły gościa i wisiały na nim wiersze, którymi był tak oczarowany. Wszystko to jednak zblakło dla Smoka.
-Ach! -Zawołał Smok – Cóż może być gorszego dla męża, niźli pokochanie kwiatu, którego zadeptało się własnymi stopami! Jakąż większą karę mógłbym ponieść, niźli własnymi zębami rozrywać ciało tak pięknej istoty, własnymi ustami wciągać jej szlachetną krew. Ach, kimże bym był, gdybym kiedykolwiek mógł sobie wybaczyć!?
To rzekłszy Smok wszedł na pole starego Suna, płacząc i odchodząc od zmysłów. Kiedy dotarł na sam jego środek, załkał po raz ostatni i rozerwał sobie żyły. Jego krew wypłynęła z jego serca, jego życie opuściło jego ciało. Upadł martwy nim przebrzmiał jego ostatni lament. A krew Smoka z Junnan popłynęła wzdłuż rowów nawadniających pole ryżowe i wsiąkła w glebę, przemieniając się w wodę, która szerokim strumieniem zasiliła wielką rzekę Yan. Kaskady czystej i zimnej wody popłynęły w dół rzeki, nawadniając wszystkie pola i napełniając zbiorniki, a uprawy ryżu zaczęły rosnąć w wielkim tempie. Wkrótce czas wielkiego głodu miał się skończyć, by nie powrócić już przez dziesięć tysięcy lat.

Tego wszystkiego jednak nie było już jednak dane ujrzeć staremu Sunowi. Wkrótce potem urzędnicy znaleźli na jego polu ciało martwego Smoka. Stary Sun został uznany za winnego tej tragedii i skazano go na karę śmierci. Szczątki jego spoczęły w grobie naprzeciw grobu jego żony i córki. Spoczywają tam one po dziś dzień i tak długo jak żywi okazują im szacunek, tak długo rzeka Yan nigdy nie wyschnie, napełniona krwią wielkiego Smoka z Junnan.




Spisane przez Huang Wena, magistra pieśni i wierszy
w cesarskim pałacu w Xiongiuan, roku 986
I7: Związek Saliski, I8: Hrabstwo Nowego Sohail, I9: Królestwo Naugrimów, I10: Konglomerat AAAR (Auralen-Asturia-Artois-Rzesza), I11: KKN-GM, I12: Cesarstwo Ta'in
gg: 57514667
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Magistrat ds. cenzury [TRAKTATY] - przez Badet - 08-Dec-2018, 02:59 PM
RE: Magistrat ds. cenzury [TRAKTATY] - przez Badet - 08-Dec-2018, 03:07 PM
RE: Magistrat ds. cenzury [TRAKTATY] - przez Badet - 23-Dec-2018, 01:07 AM
RE: Magistrat ds. cenzury [TRAKTATY] - przez Badet - 26-Feb-2019, 08:50 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości