06-Jan-2019, 08:37 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-Jan-2019, 08:37 AM przez Krewetki.)
Gdy Bahram skończył, Magnus odczekał kilkadziesiąt sekund zanim przemówił.
- Nasze ludy łączy historia prawie 1000 lat ciągłych najazdów, wycieczek jak to u nas się zowie, drobnych potyczek oraz kontaktów handlowych. Czytając i słuchając naszą historię na początku dziwiłem się czemu przez tak długo nie doszło do żadnej oficjalnej wojny, ale po poznaniu tamtego rejonu zrozumiałem. W górskich terenach naszych państw mieszkają potomkowie plemion żyjących tu zanim my Varangowie przyszliśmy z północy, choć po wielu wiekach nasza krew się wymieszała nie do poznania, to waleczność tych ludzi pozostała i tak samo tradycja przejazdu za granicę i bitki zwykle na pieści i najczęściej z sąsiadem, ba nawet z rodziną. Wszystko to wskazuje na zażyłe kontakty i właściwie ciepłą atmosferę przygraniczną. W końcu kto z prawdziwych wojowników nie lubi czasem sprawdzić swych sił.
Tu Magnus zaczekał chwilę i zawiesił wzrok na Anszanie.
- Przez ostatnie lata wysłuchałem wielu opowiadań i bajań o naszych sąsiadach oraz o ludach żyjących na dalekim wschodzie i południu. W tych opowieściach często słyszałem, i przez to zacząłem zawracać na to baczną uwagę, o niezwykłej urodzie księżniczki Azarmidokht oraz o jej niezwykłej jak na tak młody wiek rezolutności i mądrości. Zostając wodzem zadecydowałem o tym, iż żałował bym swe życie całe gdybym wedle tradycji Varangów nie spróbował.
- Anszanie Bahramie V proszę o rękę Twojej siostry księżniczki Azarmidokht.
- Nasze ludy łączy historia prawie 1000 lat ciągłych najazdów, wycieczek jak to u nas się zowie, drobnych potyczek oraz kontaktów handlowych. Czytając i słuchając naszą historię na początku dziwiłem się czemu przez tak długo nie doszło do żadnej oficjalnej wojny, ale po poznaniu tamtego rejonu zrozumiałem. W górskich terenach naszych państw mieszkają potomkowie plemion żyjących tu zanim my Varangowie przyszliśmy z północy, choć po wielu wiekach nasza krew się wymieszała nie do poznania, to waleczność tych ludzi pozostała i tak samo tradycja przejazdu za granicę i bitki zwykle na pieści i najczęściej z sąsiadem, ba nawet z rodziną. Wszystko to wskazuje na zażyłe kontakty i właściwie ciepłą atmosferę przygraniczną. W końcu kto z prawdziwych wojowników nie lubi czasem sprawdzić swych sił.
Tu Magnus zaczekał chwilę i zawiesił wzrok na Anszanie.
- Przez ostatnie lata wysłuchałem wielu opowiadań i bajań o naszych sąsiadach oraz o ludach żyjących na dalekim wschodzie i południu. W tych opowieściach często słyszałem, i przez to zacząłem zawracać na to baczną uwagę, o niezwykłej urodzie księżniczki Azarmidokht oraz o jej niezwykłej jak na tak młody wiek rezolutności i mądrości. Zostając wodzem zadecydowałem o tym, iż żałował bym swe życie całe gdybym wedle tradycji Varangów nie spróbował.
- Anszanie Bahramie V proszę o rękę Twojej siostry księżniczki Azarmidokht.
