06-Jan-2019, 10:55 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-Jan-2019, 01:42 AM przez Kocurrrek.)
UPPLAINDHÆRD i CÆLIHFYRD
[indent]Obowiązek wsparcia króla Æir Dinn w boju posiadają również jego poddani nie zamieszkujący granic właściwego królestwa. Zarówno jarlowie z unii valborgskiej, jak i klany dinndileańskich górali z Cælih w odpowiedzi na rozsyłanie wici przybywają na czele swych hufców i czynią to o wiele chętniej niż inne oddziały pospolitego ruszenia w przypadku wojen poza granicami kraju. Jednych i drugich wszak dzieli bardzo wiele, ale łączy jedno - umiłowanie grabieży. Dla wojów z północy i południa, obu tak niegościnnych, górskich prowincji, wojenne łupy to okazja na wzbogacenie się.
[indent]Hirdy jarlów upplainndzkich
Drużyny jarlów unii valberskiej z wszech miar przypominają hufce tarczowników (organizacja tarczowników æirdinnskich zresztą wzięła się właśnie z pewnych wzorów na piechocie varangskiej). Różnic jest kilka na niekorzyść tego oddziału.
Po pierwsze varangowie z Upplandu nie zarzucili wypraw morskich, toteż tamtejsi wojowie choć sprawniejsi w boju od zwykłych tarczowników, są słabiej opancerzeni, gdyż na statkach ciężkie kolczugi używane są rzadziej.
Po drugie drużyny jarlów nie używają oszczepów.
Po trzecie siła ta zorganizowana w jeden hufiec składa się tak naprawdę z kilku do kilkunastu drużyn dowodzonych przez jarlów, z których jeden ustalany jest naczelnym jarlem wojennym hufca. Dają tu jednak o sobie znać animozje pomiędzy jarlami, a nawet samymi zbrojnymi z hirdów względem siebie. Zebranie tych bitnych wojów w jeden hufiec na polu bitwy osłabia zatem ich dyscyplinę.
Tyle złego. Jest jednak coś co równoważy te problemy. Jeżeli już puścić tych sukinkotów nie całym hufem na pole bitwy, ale rozproszonymi drużynami na jakiś teren, to nawet konnica klanowa przysiadnie z wrażenia widząc co hirdy jarlów mogą uczynić biednemu najechanemu krajowi. Chłopskie milicje mogą mieć nadzieje na stawienie oporu poddodziałom konnicy klanowej, ale nawet posiadając 2-3 krotną przewagę liczebną, są bezradni wobec drużyny bitnych wojów prowadzonej przez jarla. Varangowie łupiestwo mają we krwi i dopracowywali to z pokolenia na pokolenie przez tysiąc lat. Z drugiej strony są świetną siłą do zapewnienia spokoju na okupowanych terenach. Jakiemuś dziesiętnikowi, czy setnikowi tarczowników zostawionych do pilnowania jakiejś wsi czy miasteczka, może zadrżeć ręka, lub chwycą go skrupuły, co może wykorzystać ruch oporu. Varangowie takiej litości i sumienia nie mają. Za lekki czyjś wyskok wyrżnięcie mężczyzn dzieci i starców, a kobiety wiązan w pęta? Prosze bardzo!
Jednostka ta budzi wręcz przerażenie w okupowanej ludności.
liczebność: 500 piechurów
cechy: PR, Niezdyscyplinowani, Łupieżcy, Pacyfikacja
ilość: 9% wojsk
Górale z Cælih
Górskie klany Dinndileańczyków, które nie poszły drogą cywilizowania się, oraz asymilacji z Varangami bardzo ochoczo i licznie stawiają się na wyprawy wojenne. Nawet więcej, król jest na mocy przymierza z tymi klanami zobowiązany do brania tych hord do swojej armii. Powód tego jest prosty, Pogórze Caelih to jeden z najbiedniejszych rejonów kontynentu i górale na wyprawach wojennych mają szansę na podbudowanie swojej sytuacji.
Opancerzenia właściwie nie posiadają, ich broń to włócznie, miecze, czasem nawet zwykłe domowe siekiery i długie noże. do tego tworzą organizacyjnie niezdyscyplinowane watahy zainteresowane bardziej grabieżą niż walką w polu. Ich zaletami są liczebność, waleczność i świetna umiejętność walki w górach, ale żaden dowódca przy zdrowych zmysłach nie opierałby na nich taktyki bitewnej dając do utrzymania centrum lub flanki, albo używając do przełamywania szyków wroga. Czasem jednak ich masowe szalone szarże wyśmienicie sprawdzają się jako ostateczny cios w wahającym się na obie strony starciu. Dlatego najczęściej w boju używani są jako ostateczny odwód.
Inna sprawa, że są jak szarańcza i wrogie ziemie, przez które przyjdą, potrzebują sporo czasu by się odbudować ze zniszczeń i grabieży. O ile konnica klanowa, czy piechota jarów varangskich łupi z rozmysłem wartościowe dobra, to górale łapią co tylko da się unieść. Są jak Armia Czerwona…
typ: lekkozbrojna piechota
liczebność: 750 piechurów
cechy: PR, Niezdyscyplinowani, Łupieżcy, Przyjazny teren: góry
ilość: 9% wojsk[/indent]
[indent]Hirdy jarlów upplainndzkich
Drużyny jarlów unii valberskiej z wszech miar przypominają hufce tarczowników (organizacja tarczowników æirdinnskich zresztą wzięła się właśnie z pewnych wzorów na piechocie varangskiej). Różnic jest kilka na niekorzyść tego oddziału.
Po pierwsze varangowie z Upplandu nie zarzucili wypraw morskich, toteż tamtejsi wojowie choć sprawniejsi w boju od zwykłych tarczowników, są słabiej opancerzeni, gdyż na statkach ciężkie kolczugi używane są rzadziej.
Po drugie drużyny jarlów nie używają oszczepów.
Po trzecie siła ta zorganizowana w jeden hufiec składa się tak naprawdę z kilku do kilkunastu drużyn dowodzonych przez jarlów, z których jeden ustalany jest naczelnym jarlem wojennym hufca. Dają tu jednak o sobie znać animozje pomiędzy jarlami, a nawet samymi zbrojnymi z hirdów względem siebie. Zebranie tych bitnych wojów w jeden hufiec na polu bitwy osłabia zatem ich dyscyplinę.
Tyle złego. Jest jednak coś co równoważy te problemy. Jeżeli już puścić tych sukinkotów nie całym hufem na pole bitwy, ale rozproszonymi drużynami na jakiś teren, to nawet konnica klanowa przysiadnie z wrażenia widząc co hirdy jarlów mogą uczynić biednemu najechanemu krajowi. Chłopskie milicje mogą mieć nadzieje na stawienie oporu poddodziałom konnicy klanowej, ale nawet posiadając 2-3 krotną przewagę liczebną, są bezradni wobec drużyny bitnych wojów prowadzonej przez jarla. Varangowie łupiestwo mają we krwi i dopracowywali to z pokolenia na pokolenie przez tysiąc lat. Z drugiej strony są świetną siłą do zapewnienia spokoju na okupowanych terenach. Jakiemuś dziesiętnikowi, czy setnikowi tarczowników zostawionych do pilnowania jakiejś wsi czy miasteczka, może zadrżeć ręka, lub chwycą go skrupuły, co może wykorzystać ruch oporu. Varangowie takiej litości i sumienia nie mają. Za lekki czyjś wyskok wyrżnięcie mężczyzn dzieci i starców, a kobiety wiązan w pęta? Prosze bardzo!
Jednostka ta budzi wręcz przerażenie w okupowanej ludności.
liczebność: 500 piechurów
cechy: PR, Niezdyscyplinowani, Łupieżcy, Pacyfikacja
ilość: 9% wojsk
Górale z Cælih
Górskie klany Dinndileańczyków, które nie poszły drogą cywilizowania się, oraz asymilacji z Varangami bardzo ochoczo i licznie stawiają się na wyprawy wojenne. Nawet więcej, król jest na mocy przymierza z tymi klanami zobowiązany do brania tych hord do swojej armii. Powód tego jest prosty, Pogórze Caelih to jeden z najbiedniejszych rejonów kontynentu i górale na wyprawach wojennych mają szansę na podbudowanie swojej sytuacji.
Opancerzenia właściwie nie posiadają, ich broń to włócznie, miecze, czasem nawet zwykłe domowe siekiery i długie noże. do tego tworzą organizacyjnie niezdyscyplinowane watahy zainteresowane bardziej grabieżą niż walką w polu. Ich zaletami są liczebność, waleczność i świetna umiejętność walki w górach, ale żaden dowódca przy zdrowych zmysłach nie opierałby na nich taktyki bitewnej dając do utrzymania centrum lub flanki, albo używając do przełamywania szyków wroga. Czasem jednak ich masowe szalone szarże wyśmienicie sprawdzają się jako ostateczny cios w wahającym się na obie strony starciu. Dlatego najczęściej w boju używani są jako ostateczny odwód.
Inna sprawa, że są jak szarańcza i wrogie ziemie, przez które przyjdą, potrzebują sporo czasu by się odbudować ze zniszczeń i grabieży. O ile konnica klanowa, czy piechota jarów varangskich łupi z rozmysłem wartościowe dobra, to górale łapią co tylko da się unieść. Są jak Armia Czerwona…
typ: lekkozbrojna piechota
liczebność: 750 piechurów
cechy: PR, Niezdyscyplinowani, Łupieżcy, Przyjazny teren: góry
ilość: 9% wojsk[/indent]
![[Obrazek: tIhJY8F.png]](https://i.imgur.com/tIhJY8F.png)
