17-Feb-2019, 02:37 PM
POJEDYNEK PRZEDMAŁŻEŃSKI
[indent]
W tradycji Còirdìlaes stało, że przed małżeństwem para staczała pojedynek przedślubny na znak ostatniej przemocy między nimi i zapowiedź przyszłego zgodnego związku. Volund Lennartsónn wahał się przy tym wielce. Z jednej strony uchybić nie chciał tradycji kraju narzeczonej, z drugiej zaś ani wygrana, ani wygrana w takim pojedynku nie przyniosłaby mu chwały, a wręcz odwrotnie - sromotę przynieść by mu to mogło. Volund, znany jako człowiek do szczętu honorowy i dumny był w kropce.
W końcu młodszy brat króla Freyra zaproponował zadość uczynienia tradycji, ale w zmienionej formie. Pomiędzy narzeczonymi miał się odbyć pojedynek, ale w formie konnego wyścigu, a by i wedle tradycji miecze skrzyżowane zostały, w Fólkvang miały odbyć się dwa pojedynki. Volunda z bratem młodszym Torey - Firthem, oraz Torey z siostrą Volunda - Sigridą.
Pojedynki odbyły się podczas jednej z biesiad przez co nie tylko zadość się stało còirdìlaennskiej tradycji, ale dostarczyło nie lada atrakcji gościom. Oto czworo książąt i królewiąt starło się w boju w głównej halli.
Pierwsze stanęły przeciw sobie kobiety i wnet poznać się dało po czyjej stronie jest sympatia gości. Torey postawna i niebywałej urody, Sigrida zaś w Æir Dinn była raczej pogardzaną. Sama walka ani zbytnio zaciętą była, ani wyrównaną. Torey szybko nad przyszłą szwagierką przewagę uzyskała i nie wypuściła jej aż do końca. Nie minęło kilka minut nawet, gdy Sigrida przyparta do ściany ze sztychem miecza Còirdìlaennki między piersiami poddać się musiała.
W walce mężczyzn większość widzów swe sympatie po stronie Volunda stawiało. Przystojny jakby wyrwany z ballad minstrelów, oraz "tutejszy" i oblubieniec nadchodzącej ceremonii ślubnej, więcej się prezentował niż jego przyszły szwagier Firth. Walka jednak była niesamowicie zacięta i długa. Żaden z pojedynkowiczów przewagi nie mógł zdobyć i dwie tarcze sobie wzajem strzaskali. Po pół godzinie zaciętego pojedynku obaj już się mocno na nogach słaniali gdy Volund siły wszystkie włożył w ostateczny atak. Tarczę swą trzecią i ostatnią odrzucił, miecz oburącz ujął i skoczył z obu nóg potworny cios zadając. Gdyby wytrzymała tarcza Firtha, na którą ten straszny cios sparował, walka byłaby przesądzona, bo Volund nie mógłby się obronić przed ripostą. Pod siłą jednak uderzenia, tarcza Còirdìlaennczyka pękła, tak jak i jego ręka, aż kość złamana na wierzch wyszła. Walka skończona była i Volund zafrasował się wielce, że przyszłemu szurzemu ranę uczynił, ale medycy rzekli już przy pierwszym opatrzeniu złamania, że nic młodemu królewiczowi nie będzie.
Zwycięstwa Torey i Volunda w tradycyjnym rodowym pojedynku odczytano za wróżbę ich długiego i zgodnego małżeństwa.
[/indent]W końcu młodszy brat króla Freyra zaproponował zadość uczynienia tradycji, ale w zmienionej formie. Pomiędzy narzeczonymi miał się odbyć pojedynek, ale w formie konnego wyścigu, a by i wedle tradycji miecze skrzyżowane zostały, w Fólkvang miały odbyć się dwa pojedynki. Volunda z bratem młodszym Torey - Firthem, oraz Torey z siostrą Volunda - Sigridą.
Pojedynki odbyły się podczas jednej z biesiad przez co nie tylko zadość się stało còirdìlaennskiej tradycji, ale dostarczyło nie lada atrakcji gościom. Oto czworo książąt i królewiąt starło się w boju w głównej halli.
Pierwsze stanęły przeciw sobie kobiety i wnet poznać się dało po czyjej stronie jest sympatia gości. Torey postawna i niebywałej urody, Sigrida zaś w Æir Dinn była raczej pogardzaną. Sama walka ani zbytnio zaciętą była, ani wyrównaną. Torey szybko nad przyszłą szwagierką przewagę uzyskała i nie wypuściła jej aż do końca. Nie minęło kilka minut nawet, gdy Sigrida przyparta do ściany ze sztychem miecza Còirdìlaennki między piersiami poddać się musiała.
W walce mężczyzn większość widzów swe sympatie po stronie Volunda stawiało. Przystojny jakby wyrwany z ballad minstrelów, oraz "tutejszy" i oblubieniec nadchodzącej ceremonii ślubnej, więcej się prezentował niż jego przyszły szwagier Firth. Walka jednak była niesamowicie zacięta i długa. Żaden z pojedynkowiczów przewagi nie mógł zdobyć i dwie tarcze sobie wzajem strzaskali. Po pół godzinie zaciętego pojedynku obaj już się mocno na nogach słaniali gdy Volund siły wszystkie włożył w ostateczny atak. Tarczę swą trzecią i ostatnią odrzucił, miecz oburącz ujął i skoczył z obu nóg potworny cios zadając. Gdyby wytrzymała tarcza Firtha, na którą ten straszny cios sparował, walka byłaby przesądzona, bo Volund nie mógłby się obronić przed ripostą. Pod siłą jednak uderzenia, tarcza Còirdìlaennczyka pękła, tak jak i jego ręka, aż kość złamana na wierzch wyszła. Walka skończona była i Volund zafrasował się wielce, że przyszłemu szurzemu ranę uczynił, ale medycy rzekli już przy pierwszym opatrzeniu złamania, że nic młodemu królewiczowi nie będzie.
Zwycięstwa Torey i Volunda w tradycyjnym rodowym pojedynku odczytano za wróżbę ich długiego i zgodnego małżeństwa.
![[Obrazek: nlgAERv.png]](https://i.imgur.com/nlgAERv.png)
- Odbywa się lekko zmieniony, tradycyjny dla Còirdìlaes, przedślubny pojedynek
- Panna młoda, Torey Er'Ardheslaiq, zwycięża Sigridę Lennartdóttir Vænir
- Pan młody, Volund Lennartsónn Vænir, zwycięża Firtha Er'Ardheslaiq
