17-Feb-2019, 09:08 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-Feb-2019, 07:58 AM przez Kocurrrek.)
TURNIEJ PIESZY
[indent]
Turnieje piesze nie miały nigdy zbyt wielu reguł, przez co wielce widowiskowe były i trup nierzadko się ścielił. Tym chętniej oglądali go zarówno ubodzy, co bogaci, nisko i wysoko urodzeni. Jeden stawał w pełnej zbroi z włócznią, drugi do pasa nagi z dwuręcznym toporem... medycy zawsze wiele pracy mieli po pieszych walkach.
Nijak to jednak nie odstraszało uczestników, bo wszak nie szło tu jeno o nagrody, które nie były małe. Najlepsi mogli wszak liczyć na miejsce w hirdach możnych, lub nawet dojść do członkostwa w hirdzie króla jako einherjar, lub valkyrie, bo i czasem kobiety do zawodów stawały.
Również podczas zjazdu wielu szczęścia swego próbowało i również z tego turnieju niektórzy do domów nie wrócili. Więcej jednak sobie obiecywano po tych starciach bo i wojowie z ościennych krain decyzją swych władców mieli pokazać się z jak najlepszej strony.
Wśród najlepszych dwie osoby dochodzące do najwyższych laurów zdziwienie wywołały...
Nie zawołani szermierze còirdìlaennscy z bitnymi Æirdinnczykami najlepiej stawali, czego spodziewać się można było, ale z Zakonu Mieczy i Nainpuru.
Hanz Fridrich aep Altmark zwał się knecht, co do walki w pełnej zbroi stawał z wielkim korbaczem. Kto na odległość ciosu się zbliżył wnet zauważał, że niełatwo przebić kutą zbroję, a wszak zbliżając się wystawiał się na cios kolczastym bijcem na łańcuchu. To Hanz sam odpowiadał za dwa zgony i mocne poturbowanie wielu innych, co z nim stanęli. Ale i on pogromcę swego znalazł, gdy z Nainpurczykiem Chandrashekarem się starł. Chłop ze świty Vineeta Viswana był eunuchem potwornej postury, wielkim jak Varang co na turniej z dalekiego zachodu przybył. Walczył on zwykle za pomocą tarczy i kłębu łańcuchów zakończonych kolcami. Może to praktyka w użyciu tej broni dała wielkoludowi pomysł na dobranie się do opancerzonego Hansa... Nainpurczyk broń swoją odrzucił precz i z gołymi rękami na zakonnika ruszył, a gdy ten cios korbaczem wyprowadził, eunuch nie bacząc na ranione kolcami ręce, bijak w dłonie złapał, pociągnął, knechta tym obalił i już wstać mu nie dał.
Tym dwóm jednak nie równać się było z najlepszymi trzema. Keogh z klanu Ær’Hepburnn, Ketill Andersónn zwany "Okoniem", einherjar z królewskiego hirdu, oraz Ivar Robertsónn z annarieckiego pogórza pierwsze trzy miejsca zajęli, a ostatni z nich złoty topór ze szranków wyniósł, nagrodę zwycięzcy. I on i Keogh zresztą zapewne wkrótce hirdmanami królewskimi zwać się będą mogli, co kto wie czy nie większą jest nagrodą.
[/indent]Nijak to jednak nie odstraszało uczestników, bo wszak nie szło tu jeno o nagrody, które nie były małe. Najlepsi mogli wszak liczyć na miejsce w hirdach możnych, lub nawet dojść do członkostwa w hirdzie króla jako einherjar, lub valkyrie, bo i czasem kobiety do zawodów stawały.
Również podczas zjazdu wielu szczęścia swego próbowało i również z tego turnieju niektórzy do domów nie wrócili. Więcej jednak sobie obiecywano po tych starciach bo i wojowie z ościennych krain decyzją swych władców mieli pokazać się z jak najlepszej strony.
Wśród najlepszych dwie osoby dochodzące do najwyższych laurów zdziwienie wywołały...
Nie zawołani szermierze còirdìlaennscy z bitnymi Æirdinnczykami najlepiej stawali, czego spodziewać się można było, ale z Zakonu Mieczy i Nainpuru.
Hanz Fridrich aep Altmark zwał się knecht, co do walki w pełnej zbroi stawał z wielkim korbaczem. Kto na odległość ciosu się zbliżył wnet zauważał, że niełatwo przebić kutą zbroję, a wszak zbliżając się wystawiał się na cios kolczastym bijcem na łańcuchu. To Hanz sam odpowiadał za dwa zgony i mocne poturbowanie wielu innych, co z nim stanęli. Ale i on pogromcę swego znalazł, gdy z Nainpurczykiem Chandrashekarem się starł. Chłop ze świty Vineeta Viswana był eunuchem potwornej postury, wielkim jak Varang co na turniej z dalekiego zachodu przybył. Walczył on zwykle za pomocą tarczy i kłębu łańcuchów zakończonych kolcami. Może to praktyka w użyciu tej broni dała wielkoludowi pomysł na dobranie się do opancerzonego Hansa... Nainpurczyk broń swoją odrzucił precz i z gołymi rękami na zakonnika ruszył, a gdy ten cios korbaczem wyprowadził, eunuch nie bacząc na ranione kolcami ręce, bijak w dłonie złapał, pociągnął, knechta tym obalił i już wstać mu nie dał.
Tym dwóm jednak nie równać się było z najlepszymi trzema. Keogh z klanu Ær’Hepburnn, Ketill Andersónn zwany "Okoniem", einherjar z królewskiego hirdu, oraz Ivar Robertsónn z annarieckiego pogórza pierwsze trzy miejsca zajęli, a ostatni z nich złoty topór ze szranków wyniósł, nagrodę zwycięzcy. I on i Keogh zresztą zapewne wkrótce hirdmanami królewskimi zwać się będą mogli, co kto wie czy nie większą jest nagrodą.
![[Obrazek: viking-fight.jpg]](https://wanderlord.com/wp-content/uploads/2016/03/viking-fight.jpg)
- Turniej pieszy wygrał Ivar Robertsónn z Pogórza Annarieckiego
