Zjazd i turniej w Vannaheim roku 1205
#14
TURNIEJ ZJAZDU VANNAHEIMSKIEGO vol. 2

[indent]
Gdy zostało już jedynie sześciu uczestników turnieju, uczyniono przerwę na występy kuglarzy i tancerzy, oraz posiłek dla gości na otwartym powietrzu. Przy suto zastawionych stołach rozprawiano o przewagach zwycięzców i chwalono pokonanych. Wiele osób zasępiło się nad losem starego rycerza Thorvaldra, ale Æirdinnczycy tłumaczyli, że tutaj inaczej patrzy się na śmierć i to w podeszłym wieku. Thorvaldr zapisał się zresztą w pamięci dziś tylu ludziom i szczególnie przez odniesioną chwalebną śmierć po wygranym turnieju wspominany będzie długo i żywo. Lepszej nie mógłby sobie wymarzyć, aby w umbrze wieść los pełen dostatku i szczęścia.

Zupełnie inaczej sprawa przedstawiała się w przypadku Volunda. Jego stan był więcej niż krytyczny, a mówiono, że gdy pogiętą zbroję z niego zdjęto, jeden z e sług zemdlał gdy zobaczył co się pod nią kryło. Torey nie chciano dopuścić do jej świeżo poślubionego męża, co wywoływało u niej jeszcze większe spazmy, póki słynny zielarz Ainios Eirett nie dał jej czegoś na sen.
Sam sprawca tragedii, Dasra był wielce zmieszany i tłumaczył, że nie miał z początku zamiaru szarżować na słoniu. Chciał jedynie zaprezentować się godnie i przesiąść zaraz na rumaka, który z tyłu już był mu prowadzony. Co zresztą okazało się prawdą. Dopiero szarża Volunda sprowokowała go do porzucenia planu. I tylko dlatego, jak wskazywali Nainpurczycy doszło do tragedii, że zły los tu zadziałał iż po ciosie trąbą brat króla spadł po niewłaściwej stronie balustrady, pod nogi wielkiego zwierza.

Wszyscy ciekawi byli co na to sam władca Æir Dinn. Wszak to jego brat w namiocie leżał nie wiadomo czy konając czy śmierci się jednak mając wykpić. Freyr Lennartsónn znany był ze swego okrucieństwa i wnet niektórzy bąkali, że przynajmniej młodszy z Nainpurczyków skończy na palu, co i wojną mogło się zakończyć. Król jednak nie tylko z okrucieństwa słynął, ale i ze sprawiedliwości. Po wysłuchaniu wszystkich z kamienną twarzą orzekł, że winnym jest poszkodowany, który pierwszy ruszył na Dasrę na słoniu i Vineet wraz z synem wciąż są i będą jego drogimi gośćmi.

Przerwany turniej wznowiono i znów jako pierwszy do walki stanął król Freyr, tym razem przeciw księciu Firthowi. Obaj kontuzjowanie byli, bo brat króla Còirdìlaes złamaną lewicę za tarczą krył, a król Æir Dinn musiał kazać sobie przywiązać i usztywnić na sztorc kopię, po wybiciu barku będąc. Zdawać by się mogło, że krótki pojedynek to będzie, jako że Firth w sporej przewadze był mimo własnej rany, ale o dziwo zawody wielce wyrównane były i król Frey dwie kopie skruszył nim w końcu przegrał.

Drugi z pojedynków nie mniej zacięty był, choć tu  potykali się już w pełni sprawni rycerze: Eskel z Annarietty i Rufus Erlus z Andern. Ośmiu najazdów trzeba było wypełnionych tętentem kopyt i fruwającymi wokół złomkami drewna, aż w końcu Rufus chybił o włos nie strzaskując kopi co zaś uczynił Annariettczyk.

W ostatniej z walk spotkali się Agvindur Lennartdritt i Dasra Viswan...
Rada turniejowa gdy po losowaniu okazało się, kto z kim ma się potykać, sugerowała królowi, aby zmienił pary. Wszak Agvindur miał się zetrzeć z tym, co miał jakiś wkład w to co stało się jego bratu. Władca Æir Dinn odrzucił jednak te rady.
Dasra tym razem już zrezygnował z "prezentacji" wyjeżdżając od razu na koniu. Odziany był w Nainpurską mocną zbroję, lżejszą od rycerskich, co wywoływało obawy, że pierwsze trafienie może go ciężko zranić, lub może nawet zabić. Nainpurczyk nic sobie z tego jednak nie robił.
Pojedynek był zupełnie inny od pozostałych tego dnia. Dasra mniej obciążony zwinny był i widać było, że mistrzowsko konia prowadzi. Agvindur bił potężnie i celnie, ale Nainpurczyk uderzeń kopii po prostu unikał. Sam zaś posługując się lekką lanca nie mógł lub nie potrafił tak trafić w przeciwnika, by drzewce złamać. Po dziesięciu najazdach obaj nie zanotowali żadnego strzaskania broni, choć nie rzutowało to na widowisko. Było inne niż wszystkie, a przez to tym bardziej ciekawe.
W jedenastym najeździe znany z lotnego umysłu Agvindur zmienił taktykę i miast w Dasrę uderzył prosto w jego wysoką kulbakę wychylając się mocno. Kopia strzaskała się, choć punktu Æirdinnczykowi to nie dało, bo nie we wroga utrafił. Potężne uderzenie jednak wstrząsnęło i Dasrą i jego koniem, który zgubił krok i potknął się, a Nainpurczyk nie utrzymał się w siodle i runął na ziemię. Mało brakło, by i to koniec walki nie był. Agvindur wychylony i stojąc w strzemionach też dostał lancą, która pękła i odrzuciła go lekko. Również on wyglądał jakby spaść miał, ale ostatkiem sił się w kulbace utrzymał.

Trąby obwieściły koniec pojedynku i w szrankach zostało jedynie trzech rycerzy.
[/indent]

[Obrazek: 8M3LIgI.png]

- Tragedię Volunda uznano za nieszczęśliwy wypadek związany z winą poszkodowanego
- Bracia królów: Agvindur i Firth, oraz rycerz annariecki Eskel ostatnimi trzema w szrankach o zwycięstwo
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Zjazd i turniej w Vannaheim roku 1205 - przez Kocurrrek - 16-Feb-2019, 02:55 PM
RE: Zjazd i turniej w Vannaheim roku 1205 - przez Kocurrrek - 18-Feb-2019, 08:04 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości