25-Feb-2019, 03:09 PM
Cesarstwo Tenku
1206
- Dobrze, że dziś jest mało chmur, a księżyc wysoko stoi – powiedział do siebie wysoki, szczupły mężczyzna stojący na rufie niedużej dżonki, która właśnie wytracał prędkość.
- Kapitanie, łódź gotowa! – powiedział podniesionym głosem jeden z marynarzy zabezpieczających hol w postaci grubej liny na której drugim końcu znajdowała się łódź rybacka. Była to niewielka jednostka pływająca nadgryziona zębem czasu i ledwo nadająca się do operowania na otwartych wodach, przeznaczona maksymalnie dla kilku rybaków.
Po chwili spod pokładu wynurzyło się 13 postaci w ciepłych płaszczach o których nikt nic nie wiedział oprócz kapitana, który dostał rozkaz transportu 13 osób oraz odholowania łodzi z miasta Kûki w pobliże wyspy Nal i Honsiu i co najważniejsze nie zadawania żadnych pytań.
W tych trudnych czasach wojennej zawieruchy, kiedy Cesarska Armia i Cesarska Flota ściera się z sąsiadem Simandru, handel na morzu ustał i nawet rybacy przenieśli się na spokojniejsze wody wschodnie i północne. Jedyny ruch cywilny na tym obszarze obserwuje się w postaci uciekinierów z Honsiu, którzy płyną przeładowanymi zwykle rybackimi małymi łodziami w stronę wyspy Nal właśnie. Po drodze tutaj mimo nocy i niewielkiej widoczności załoga dżonki kilkukrotnie natrafiła na pływające szmaty oraz napuchłych ludzi i ich części pływające swobodnie na wodzie.
Wśród 13 osób wyróżniało się dwóch wysokich i postawnych mężczyzn, którzy byli traktowani przez resztę jakby to oni przewodzili tej grupie.
- Kapitanie, jak wejdziemy na pokład łodzi to macie odciąć hol i zawrócić do Kûki natychmiast – powiedział jeden z mężczyzn z grupy, po czym sprawnie z resztą grupy po drabince z liny zszedł na pokład łodzi rybackiej. Słowa te były pierwszymi i ostatnimi jakie usłyszał kapitan oraz jego załoga od tajemniczych gości, ale skoro sam rozkaz wypłynięcia był od Admirała Cesarskiej Floty to w tym całym zajściu nie było nic dziwnego.
Podczas tej krótkiej podróży jeden z marynarzy opowiadał historię o podobnie dziwnej sprawie, o której opowiadał jakiś pijany marynarz w jednej z tawern w porcie. Opowiadał on o tym, że pewnego dnia kapitan statku handlowego dostał dziwne zlecenie wywiezienia 50 dużych beczek i wyrzucenia ich w pełnym morzu. Było to dziwne, ale jeszcze normalnie dziwne, ale już to że wszystkie beczki były dobrze uszczelnione smołą, a podczas wyrzucania ich z pokładu jeden z marynarzy przysięgał, że słyszał ze środka jakieś dźwięki to historia jak o wężach morskich.
Łódź rybacka z 13 pasażerami na pokładzie ledwo co utrzymywała się na wodzie, ale powoli z pomocą prostych wioseł sunęła w kierunku wyspy Nal.
Gdy przybili do brzegu jeszcze było ciemno i bez słowa ruszyli w głąb wyspy i wmieszali się w tłumy wymizerowanych uciekinierów z wyspy Honsiu snujących się po wsiach w kierunku miasta Mogege oraz twierdzy Mogeko, gdzie też nie dostaną żadnej pomocy.
Było ich 13 w tym dwóch wysokich rangą agentów Kenpachi Katsuki i Ten'nō Jutsu, czterech doświadczonych i siedmiu młodszych agentów. Każdy z nich przeszedł rygorystyczne szkolenie fizyczne oraz przygotowanie do działania na wrogim terenie w tym każdy umiał posługiwać się kilkoma odmianami lokalnego języka.
Mieli jasno wyznaczone zadania i dlatego też podzielili je między siebie według schematu:
- uszkodzić statki floty Republiki Simandru – najlepiej wzniecić kilka pożarów samych statków oraz magazynów portowych – wyznaczeni do tego zadania agenci zdołali wzniecić pożar w kilku magazynach oraz dwóch statków, ale niestety pogoda nie sprzyjała i ciągłe deszcze przed i w trakcie akcji skutecznie gasiły cały ogień. Mimo nieudanych prób, dowództwo floty Republiki Simandru stacjonującej na Nal zaczęło zwracać baczną uwagę na to co się dzieje w porcie i poinformowało o tym resztę dowództwa. Mimo licznych patroli agenci Tenku próbowali jeszcze zatopić łodzie, ale zostali pochwyceni gdy przypadkiem trafili akurat na nocne niezapowiedziane ćwiczenia.
- przeprowadzić próby dywersyjne oraz zamieszanie wśród szeregów wroga – planem było podrzucenie kilku pijanym żołnierzom srebrnych monet wybitych w Tenku oraz dokumentów wskazujących na ich współpracę z wrogiem – agenci spisali się na medal i wykonali swoje zadania. Niestety nie przyniosły one spodziewanego rezultatu, gdyż nikt nie zwrócił uwagi na podejrzane monety, a podłożone dokumenty tylko wskazały sprawców i tu także wyłapano wszystkich agentów. Było to możliwe dzięki zorganizowanym działaniom dowództwa Republiki Simandru skierowanym bezpośrednio przeciwko szpiegom z Cesarstwa Tenku w postaci ciągłych patroli i niezapowiedzianych ćwiczeń. Właśnie podczas jednego z rutynowych patroli wpadli Kenpachi Katsuki i Ten'nō Jutsu, którzy zostali złapani na gorącym uczynku podczas zatruwania studni z której wodę brała garkuchnia wojskowa. Żołnierze Republiki nie dali sobie wmówić, że te nadgniłe zwierzęta wrzucane do studni to nie ich, a w ogóle to oni są pijani i nie wiedzą co robią. Po krótkiej walce i próbie ucieczki agenci zostali złapani.
