![[Obrazek: Babur.2.jpg]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/19/Babur.2.jpg)
Nasatya Phadatare
1172-1207
Radża Nainpuru
1172-1207
Radża Nainpuru
W wieku trzydziestu pięciu lat zmarł radża Nainpuru, Nasatya Phadatare. Od zawsze niedomagający władca już od kilku miesięcy pluł krwią i mimo wspólnych wysiłków kapłanów, medyków i zwyczajnych szarlatanów jego stan zdrowia cały czas się pogarszał. Nie pomagały modły, nie pomagały lecznicze drakwie i okłady, nie pomógł nawet sprowadzony z Tenku mistrz akupunktury - radża wydał ostatnie tchnienie.
Nasatya był chorowitym dzieckiem - urodził się tak słaby, że uznano że nie zdoła przetrwać do końca dnia. Ku zaskoczeniu wszystkich, przeżył - choć przez całe życie zmagał się ze słabym zdrowiem, często będąc przykutym do łóżka na całe tygodnie. Choć był najstarszym synem poprzedniego radży, mając licznych braci nigdy nie mógł być pewnym tronu, musząc walczyć o swoje - co z zaskakującym zacięciem czynił. Większość dzieciństwa spędził w pałacu, którego nie mógł opuszczać z racji częstych chorób. Wiecznie pokasłujący, cherlawy Nasatya był obiektem drwin ze strony znacznej części swojego licznego rodzeństwa jak i co bardziej bezczelnych dworzan, przekonanych że lada moment wyzionie on ducha. Frustracje wyładowywał na służących, których bijał aż do krwi. Objęcie tronu przez Nasatyę zaskoczyło wszystkich - po tym jak jego ojciec zmarł w wyniku pechowego upadku z konia, Nasatya w wieku dwudziestu dwóch lat został radżą... Po czym zemścił się na wszystkich prześladowcach z dzieciństwa, dokonując czystki pośród dworzan jak i bliskich. Szczególnie "zasłużonych" skazano na rozdeptanie przez słonia, czemu z wyraźną lubością miał przyglądać się radża.
Choć początek jego panowania owiany jest do dzisiaj złą sławą, to za pierwszą czystką nie podążyły kolejne. Ocalali, krewni którzy nigdy nie nadepnęli na odcisk Nasatyi zrozumieli przekaz i nigdy już nie sprawiali mu kłopotów. Sam Nasatya rządził spokojnie, nie ciemiężąc ludu bardziej niż swoi poprzednicy i unikając konfliktów z możnymi. Już w dzieciństwie radża był ponadprzeciętnie religijny - a gdy doszedł do władzy, zaczął otaczać się kapłanami - miało to zapewne związek z iście cudownym przetrwaniem dzieciństwa, które przypisywano boskiej opiece. Gdy radża zmarł, we wszystkich świątyniach Nainpuru (z których wiele ufundowano z inicjatywy Nasatyi) rozpoczęto obrzędy mające uczcić zmarłego, a złośliwi mówią, że także wspomóc jego splamioną duszę w tym, aby nie spadła w drabinie reinkarnacji. Prawie do samego końca swojego życia radża zwykł osobiście przyglądać się egzekucjom przestępców - zgromadził także ogromną kolekcję straszliwych narzędzi tortur, a z pałacowym oprawcą pozostawał w wyjątkowo bliskiej komitywie.
W polityce zewnętrznej radża wspierał handel z sąsiadami - zawierają umowę o kooperacji handlowej z Aeir Dinn i zezwalając na budowę placówek Elyrskiej Kompanii Morskiej na terenie radżatu. Radża nigdy nie krył swojej wrogości do Simandiru, której przyczyn nikt właściwie nigdy nie znał - jednak wraz ze śmiercią władcy może dojść do zmian w polityce zagranicznej radżatu
Zgon radży został przez większość ludności przyjęty raczej obojętnie, jednak co bardziej zorientowani w sprawach dworu obawiają się tego co przyniesie przyszłość – dziedzic Nasatyi, jego młodszy o dwa lata brat Mahmud, znany jest z wybuchowego temperamentu, któremu towarzyszy podobne do jego starszego brata okrucieństwo – tym samym może on dorównać swojemu poprzednikowi, a możliwe że nawet przewyższyć jego „dokonania” – zwłaszcza że na gniew Nasatyi trzeba było sobie najpierw zapracować…
