1. Dla mnie to barbarzyńcy, zwłaszcza że event jest wschodnio-centryczny i dla nich jesteś pełnej gęby barbarzyńcą. Jeżeli masz czas narzekać na takie pierdoły to znaczy że MG za mało ci dowalają nieszczęść...
Wszystko pozostałe opiera się na instrukcjach i reszcie eventów, z których wynikało tak a nie inaczej i tak napisałem. Dyplomacji zaś nie przeglądam o ile nie brakuje mi czegoś bardzo albo mi nie karzą - i tak pisanie eventów wymaga dużego researchu i przeglądanie dyplomacji wymaga już go zbyt dużo - wystarczy mi że większość eventów wymaga szukania traktatów. Wszystko więc było w innych eventach.
Na podparcie tego co mówię:
"W końcu pod Chengzhou zebrały się trzy armie. Garnizon liczył raptem 3 pełne kompanie, przeciwko niemu stała armia Ta'in licząca przeszło 5000 ludzi... z zachodu zaś dotarła niemal ośmiotysięczna horda Aeirdinnczyków. Na jej widok obrońcy wznieśli bojowe okrzyki i zaczęli przygotowywać się do wypadu.
Dowódca wojsk wschodu nie namyślał się długo: jego sił były rozciągnięte w oblężeniu - zarządził porzucenie szańców i odwrót. Lekka jazda sprawnie osłoniła piechotę i ostatecznie do starcia nie doszło. Cesarz Cao zarządził jednak pozostawienie bram zamkniętych. Nie pomylił się w swoich przypuszczeniach: "sprzymierzeńcy" bowiem bardzo sprawnie zajęli dopiero co porzucone transzeje... i wysłali posłów do miasta. Nie ma jednak nic za darmo. W ciągu jednego dnia oblężenie Aeirdinnczyków zostało zwinięte, trochę złota zmieniło właściciela, a Han Cao wyruszył by zobaczyć świat... albo przynajmniej dwór zachodniego sąsiada jako zakładnik. Oficjalnie było to "podziękowanie za pomoc w odepchnięciu sił Ta'in" i "gwarancja przyszłych dobrych relacji".
Wszystko pozostałe opiera się na instrukcjach i reszcie eventów, z których wynikało tak a nie inaczej i tak napisałem. Dyplomacji zaś nie przeglądam o ile nie brakuje mi czegoś bardzo albo mi nie karzą - i tak pisanie eventów wymaga dużego researchu i przeglądanie dyplomacji wymaga już go zbyt dużo - wystarczy mi że większość eventów wymaga szukania traktatów. Wszystko więc było w innych eventach.
Na podparcie tego co mówię:
"W końcu pod Chengzhou zebrały się trzy armie. Garnizon liczył raptem 3 pełne kompanie, przeciwko niemu stała armia Ta'in licząca przeszło 5000 ludzi... z zachodu zaś dotarła niemal ośmiotysięczna horda Aeirdinnczyków. Na jej widok obrońcy wznieśli bojowe okrzyki i zaczęli przygotowywać się do wypadu.
Dowódca wojsk wschodu nie namyślał się długo: jego sił były rozciągnięte w oblężeniu - zarządził porzucenie szańców i odwrót. Lekka jazda sprawnie osłoniła piechotę i ostatecznie do starcia nie doszło. Cesarz Cao zarządził jednak pozostawienie bram zamkniętych. Nie pomylił się w swoich przypuszczeniach: "sprzymierzeńcy" bowiem bardzo sprawnie zajęli dopiero co porzucone transzeje... i wysłali posłów do miasta. Nie ma jednak nic za darmo. W ciągu jednego dnia oblężenie Aeirdinnczyków zostało zwinięte, trochę złota zmieniło właściciela, a Han Cao wyruszył by zobaczyć świat... albo przynajmniej dwór zachodniego sąsiada jako zakładnik. Oficjalnie było to "podziękowanie za pomoc w odepchnięciu sił Ta'in" i "gwarancja przyszłych dobrych relacji".
