25-Jan-2019, 09:37 PM
WYDARZENIA
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM, I12: Djodoar
|
Wydarzenia
|
|
25-Jan-2019, 09:37 PM
WYDARZENIA
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM, I12: Djodoar
25-Jan-2019, 09:38 PM
3 ŚE // 1203
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM, I12: Djodoar
25-Jan-2019, 09:52 PM
![]() [tab]Królewicz Genorein ponoć jest niepocieszony zgłoszonymi mu kandydatkami do ożenku. Zdaje się nadto być wciąż przybity przedwczesną śmiercią jego żony, młodej Gobatonuithi e Potowuf. Ku rozczarowaniu króla nie zgłoszone zostały żadne cudzoziemskie kandydatury, natomiast rodzime okazały się nietrafione. Wobec tego zdecydowano się poczekać z kolejnymi zręczynami... Sam Genorein zastanawia się nad wyruszeniem w nową misję. Jego ostatnia doprowadziła do podpisania traktatu o nieagresji z państwem zakonnym. Ze wschodu dobiegają (powoli bo powoli) wieści o bajecznie bogatym i uporządkowanym cesarstwie Ritfjeri [Ta'in], do którego udał się parę lat temu poseł, naczelnik Jablodnaid e Hoiwezae. Na razie nie udało się nawiązać relacji handlowych, aczkolwiek uczeni cesarstwa wykazali pewne zainteresowanie wiarą Djodoarów, która ma wiele podobieństw do ich własnych zwyczajów. Królewicz zamyśla, czy aby naczelnik nie potrzebuje wsparcia... by szybciej otworzyć cesarskie prowincje dla Djodoarów. Pozostaje oczywiście także tradycyjny kierunek - na zachód, do Djodoarów baktryjskich. Królewicz mógłby zdobyć tam odpowiednie, dla jego statusu i wieku, doświadczenie bitewne. Ponoć Anszan szykuje się do wojny... [tab]Tymczasem królewna Dijnjalte również pożegnała swego męża, szanownego Fraidruna e Dindithrube. Król, mimo że stracił trochę zapału do projektu małżeństwa cudzoziemskiego, znów zamyśla czy by nie wydać swej córy za któregoś z włodarzy sąsiadujących z królestwem. Pałacowe plotki mówią o chęci zeswatania jej z kimś z Còirdìlaes, zwłaszcza że braniborska flanka została już odpowiednio zabezpieczona. Tradycjonaliści i staruchy oczywiście sarkają na bratanie się z adronistycznymi bluźniercami. Według nich w wielkiej hali i tak ostatnio za dużo obcych i innowierców - jantarskich panien, braniborskich stajennych czy stygijskich kronikarzy.
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM, I12: Djodoar
12-Feb-2019, 10:02 PM
5 ŚE // 1205
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM, I12: Djodoar
12-Feb-2019, 10:38 PM
[tab]Chociaż śmierć zbiera nieuchronnie swe ponure żniwo co roku, to ci, których pożegnaliśmy w tym roku opłakiwani byli szczególnie. W drodze powrotnej z dalekiego Ta'in do ojczyzny zmarł J.O. hrabia Jablodnaida e Hoiwezae - przykrym jest, że nie dostąpił osobistej pochwały od króla, a jedynie dowiedział się o swej laudacji z listu. Jablodnaid odpowiedzialny był za otworzenie portów cesarskich na Djodoarów, a dzięki swej nienagannej i pełnej szacunku postawie zjednał sobie tamtejszy lud, który podobno w rezultacie mówi o Djodoarach tylko dobrze. Było to niemałe osiągnięcie dyplomatyczne i mimo że lud nasz ceni sobie najbardziej sławę tworzoną ostrzem topora czy lancy, to nie brakuje również szacunku dla mężów mądrych, roztropnych, których słowo zawsze jest szanowane. Król przyjął ciężko wieści o śmierci hrabiego, a statek którym przypłynęły jego zimne zwłoki (by nie zaczęły się rozkładać, użyto ponoć wielkich brył lodu wyłowionych z ciemnych mórz północy) posłużył jako jego ostatnie miejsce spoczynku. Chociaż w tradycji dominujące jest usypywanie kurhanów bohaterom, to nie zapomniano również starożytnego zwyczaju palenia zwłok wraz z łodzią, na otwartym morzu. Podobno jest to jeden ze zwyczajów, którzy Djodoarowie przyjęli od ludów, które dołączyły do nich w trakcie Wędrówki. Gdy żegnano zmarłego decydowały się również losy jego klanu. Zebrana rodzina, mimo początkowych kłótni, zgodnie wybrała na swoją naczelniczkę jedyną córkę zmarłego - Naideai e Hoiwezae. Kobiety rzecz jasna traktowane są jako równe, ale trudniej jest im zdobyć wyższy status związany z tak prestiżową pozycją. Tym bardziej, że Naideai jest chroma, z powodu swoich bioder kuleje. Jest to dzielna kobieta, która dała swemu mężowi wiele dzieci i która nie boi się zarządzać domostwem jak i bronić rodziny w każdym wypadku, a na jej korzyść działała rzecz jasna więź krwi z bohaterem klanu, którym stał się Jablonaid. Już teraz mówi się o nim jako szanowanym przodku. [tab]Dwór królewski ledwo uspokoił się po wyjeździe na wojnę Lwiego Cesarza syna królewskiego, Genoreina oraz królewny Dijnjalte do sąsiedniego Còirdìlaes, a uderzyła kolejna wieść - wielki pisarz zatrudniony przez króla, a mianowicie Stygijczyk Mehdi Stary, znaleziony został martwy w swych komnatach. Chociaż kusi by mówić o przekleństwie, sam przydomek wybitnego myśliciela mówi o przyczynie zgonu. Mehdi dożył swego długiego żywota właśnie w kraju Djodoarów.. ale nie bez uprzednich sukcesów. Zgodnie z poleceniem królewskim przejrzał on dotychczasowe kroniki, jak i mógł używać sieci inkwizytorów do zbierania innych źródeł. Dokonał tego z wielkim sukcesem, najpierw tworząc nową wersję kroniki djodoarskiej (jedną z pierwszych opracował Wudarfos), znacznie bardziej rozwiniętą i pokrywającą także ostatnie sto lat historii Djodoarów. Kronika zyskała zatem bardzo potrzebne już rozwinięcie. Ale to nie wszystko, a wręcz nic wobec tego, co pracowity Mehdi zdołał zrobić ponad swe zlecenie. Otóż dotarwszy do zupełnie nowych pism i świadectw o ostatnim powstaniu Bezujanów (ludu niewolniczego) z 98 PŚE stworzył na jego temat zupełnie nową księgę. Powstanie zaczęło się gdy przywódca niewolników o imieniu Pubostaenwaf powiódł tysiące swych ziomków i innych, niezadowolonych ze swego położenia w królestwie do wielkiego buntu. Dopiero w bitwie pod Luvuftu został on powstrzymany, wkrótce potem ginąc brutalną śmiercią. Nie lepszy los spotkał jego zwolenników, których masowo nabijano na pale, tworząc długie aleje konających - odstraszających od podobnych wystąpień na długie lata. Na tyle skutecznie, że bezujańska tożsamość praktycznie przestała istnieć po upadku powstania. Jako, że o wydarzeniach napisano w odświeżonym stylu, z wielkim pietyzmem i dbałością co do szczegółów, które niestety tak rzadko cechują rodzimych pisarzy (wolących skromniejsze, wręcz lakoniczne i dosadne formy), już mówi się, że księga ta stanie się najbardziej poczytną w kraju. Jest to zupełnie nowa jakość, a historia Pubostaenwaf przyciąga jak mało która. [tab]Chociaż efekty prac drugiego z obcokrajowców zatrudnionych przez króla, to jest Sambora z Huszczy, nie zyskają pewnie jeszcze takiej sławy, jaką zdobył dla siebie Mehdi, to i on ma się czym pochwalić. Konie z królewskiej stadniny są we wspaniałym stanie, a Sambor ma być z czego dumny. Siłą i szybkością dominują nad końmi z innych stajen, to fakt. Mówi się, że teraz koniarz zostanie skierowany do innych stajni, tak by wspaniałe rasy djodoarskie cieszyły się taką renomą, na jaką zasługują. Zwłaszcza, że idą niespokojne czasy i być może niedługo trzeba będzie skorzystać z usług potężnych ogierów i szybkich klaczy. Ruchawki w Jantarze i ciągłe manifestacje ze stronu Zakonu Płonącego Miecza nie uszły uwadze dworu jak i prowincji. Chociaż Zakon podpisał z królestwem pakt o nieagresji, to jego nastawanie na stan posiadania naszych sojuszników Braniborczyków w Jantarze jak i kolejne zawierane sojusze, w tym zaczepne, powodują uzasadniony niepokój. Od wielu lat adroniści i sieroty po Tarcvinium snują marzenia o zniewolonych Djodoarach, ostatnich rodzimowiercach tych stron. Tym zdaje się lepiej, że król pozostał obojętny na sarkania staruchów i tradycjonalistów i wydał swe córki do Braniborii i Còirdìlaes, zyskując już dwóch sojuszników. [tab]Ostatnią znaczną postacią zmarłą w tym roku był Brubaftrein e Veurbelir, najwyższy kapłan. Może to dziwić, jako że zdawało się, że Brubaftrein nadal jest w sile wieku i największe plany dopiero przed nim. I chociaż nie mówi się o tym głośno, ponoć otoczenie króla odetchnęło z ulgą. Najwyższy kapłan był bardzo ambitny.. może nawet zbyt bardzo. Jego wielkie gromadzenie gruntów było postrzegane z dużą rezerwą. Król od razu skorzystał z okazji mianując na stanowisko najwyższego kapłana człowieka znikąd, na dodatek niezbyt starego, Duainouga e Shehauhomi. Ponoć jego przodek zasłynął jako znakomity bard i pieśniarz, stąd jego przydomek. Pytanie brzmi, czy faktycznie będzie człowiekiem króla i czy powstrzyma to frakcję kapłańską przed dalszymi zakusami do władzy. Chociaż i kapłani mają za co dziękować, ponieważ naczelnik Veurbelir budował swój apanaż raczej dla swego rodu, niż świątynnych braci i sióstr. Sporo majątku przejął jego syn, nowy naczelnik, Teunibelir e Veurbelir. Kto wie, jaką przyszłość widzi dla siebie.
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM, I12: Djodoar
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|