16-Feb-2019, 04:18 PM
Powitano z nie mniejszym splendorem niż poprzednich gości. Nadano komnaty na zamku i kwatery na mieście, oraz zaproszono na ucztę.
|
Poselstwa (zapowiedzi heroldów)
|
|
16-Feb-2019, 04:18 PM
Powitano z nie mniejszym splendorem niż poprzednich gości. Nadano komnaty na zamku i kwatery na mieście, oraz zaproszono na ucztę.
16-Feb-2019, 06:00 PM
Trochę spóźniony na dwór przybywa Bolli Starrisson bo tak się przedstawił ten potwór. Odziany od stóp do głów w czarne wilcze skóry, jako hełm nosi czaszkę niedźwiedzia, a u pasa nosi wielki młot żelazny, ale nie to w nim jest najstraszniejsze, gdyż Bolli ma ponad dwa metry wzrostu i prawie tyle samo w szerz. Gdy wjeżdżał przez bramę miasta siedząc na swojej czarnej klaczy, której bliżej do byka niż do konia, większość ludzi wykonywała gesty chroniące przed złą mocą, bojąc się że właśnie widzą demona z ludowych bajań.
Bolli usłyszał, że w AEir Dinn będą najwięksi wojowie i niewiele myśląc wyruszył na ich spotkanie. Przybywszy na dwór strażnikom przekazał w łamanym języku: - Ja, Chcieć Się Bić W Turniej! - Wasz Władca Mądry Człowiek, Bo Ma Turniej! Bolli może nie jest najinteligentniejszy, ale wie że gdy się przybywa na dwór to trzeba coś miłego powiedzieć o władcy. Przekazał też w darze bardzo dziwny prawie trzy metrowy cios [wart 0,8PD]. Przypomina egzotyczną kość słoniową, ale jest o wiele za długi, gdyby był w lepszym stanie i obrobiony przez jubilera, mógłby kosztować krocie.
17-Feb-2019, 01:32 PM
Wizyta zdziwiła wszystkich w Fólkvang, bowiem daleko leżą ziemie przodków.
Bolli Starrisson jednak ciekawość wzbudził. Kazano przygotować mu kwatery w jednej z karczm i powiedziano, że król chętnie zobaczy tak wielkiego siłacza, ja ten mierzy się w pieszym turnieju wojów.
17-Feb-2019, 01:51 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-Feb-2019, 02:21 PM przez pingwin9314.)
Niedługo później do miasta wjechał niewielki poczet Zakonny. Przewodził mu odziany w biel wielki komtur Friedrich aep Lieberman, brat Wielkiego Mistrza zakonnego, zacny rycerz, częsty bywalec turniejów w Ahrenburgu. Jego ulubionym sposób walki była ta na kopie. Wraz z nim przybyła trójka knechtów którzy mieli walczyć w turniejów wojów. Pierszy Franz aep Heinzberg, odziany w fioletowy płaszcz wojownik używający dwuręcznego topora. Drugim był Hanz Fridrich aep Altmark, czarny rycerz używający ciężkiego korbacza oraz tarczy, zaś ostatnim był Otto aep Hohenzoll, bardzo pobożny człowiek lekko odziany w proste szaty, zaś w walce niezrównany używający dwóch długich mieczy.
Wraz z grupą rycerzy przybyły dwa wozy pełne jedzenia na uczty wydawane przez zakonników oraz duży złoty puchar prezent od wielkiego Mistrza dla Króla Freyra Lennartsónna (1pd).
17-Feb-2019, 02:02 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-Feb-2019, 02:05 PM przez Kocurrrek.)
Przyjęto w Fólkvang i korzystając z tego iż król Freyr miał trochę czasu, bo w temacie zjazdu wszystko przygotowane już było, wielki komtur Friedrich został przyjęty na oficjalnej audiencji, aby przedstawił swe posłannictwo.
og: zapraszam do tematu audiencji :)
19-Feb-2019, 08:48 AM
Zdegustowany i zawiedziony Bolli Starrisson opuszcza AEir Dinn przeklinając pod nosem po Varandzku.
Nie dość że nie znalazł żadnych godnych przeciwników tylko same wyperfumowane, pachnące słodko chłopięce ci*ki, które przed każdym pojedynkiem mówiły "Tylko nie w twarz!" albo "Nie godzi się tak mocno bić!" i najlepsze "Mam czerwone, to bolało!!", to jeszcze okazało się, że zmarnował czas, bo w jego ojczyźnie wojna się zaczęła. Dlatego też czym prędzej odjechał z tego cuchnącego wschodu na zachód do swoich, może jeszcze na wojnę zdąży. Po drodze zbiera chętnych wojów do swojej bandy, ale bierze tylko wielkich i silnych prawdziwych mężczyzn, albo tak samo wielkie i silne kobiety. Magnus Mądry
Wódz Ludu Varangów, Król Mroźnej Północy, spadkobierca krain Oseberg, Gettlinge, Jelling, Salme, Hov, Mosfells, Brrattah, Gokstad, Austur, Borrehaugene, Tefenni, Krasnożew, Surgut oraz Suweren Vela Luki.
19-Feb-2019, 10:06 AM
Druga wizyta na zamku Fólkvang w odróżnieniu od pierwszej, niezauważoną została.
O ile wcześniej słysząc, że wielki Varang w turnieju chce się bić, hirdmani wpuścili go do środka, aby kto zdecydował czy mu się na to pozwoli, to tym razem bram nie przekroczył bo go straż nie wpuściła. Jeden z Hirdmanów chyba sympatią pałał do Bolliego, bo rzucił mu na odchodne, co by poczekał trochę i kilka dni posmakował w karczmie piwa i dziewek czekając by po cięgach jakie w pieszym turnieju zebrał, rany się trochę zasklepiły nim w drogę ruszy. |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|