Zjazd i turniej w Vannaheim roku 1205 (kuluary)
#1
...
Odpowiedz
#2
Rzecz dzieje się jeszcze w roku 1205


Ostatnia uczta Wielkiego Turnieju trwała w najlepsze.

Firth mimo złamanej ręki i żalu po przegranym pojedynku postanowił zetrzeć się jeszcze raz z Agvindurem Lennartdrittem i Eskelem. Tym razem jednak jako broń wybrano kufle z najprzedniejszym miodem. Firth liczył że jeśli nie wygrał konno to przynajmniej wykaże moc swojej głowy. Świadkowie powiadają że całą trójka chciała się wykazać w tej dyscyplinie tak bardzo, że niektórzy bardowie zaczęli rozważać czy potyczki tej nie należałoby upamiętnić w pieśniach.

Przy innym zaś stole Ronan KarMaewith pragnął wykazać się swą siłą, jako że w turnieju pieszym nie wyszło mu to najlepiej. Każdy kto zapragnął mógł wyzwać go na siłowanie się na rękę.

W najciemniejszym zaś rogu sali przycupnęła sobie dwójka Strażników, gdzie w spokoju paliła sobie fajkę. Była tak przynajmniej do czasu aż inni uczestnicy turnieju strzeleckiego znaleźli Halta. Wtedy to rozpoczęła się długa dyskusja nad technikami sztuki strzeleckiej, w której to Halt i "Trzmiel" wiedli prym w sprawach stylów łuczniczych, ale swoje trzy grosze dorzuciła też Kata Jensdóttir, która próbowała resztę towarzystwa przekonać do wyższości kusz.

Iona zaś czerpała wieści o niuansach modowych od dam z Annarietty i Andern, które najbliżej mają awangardowe centra. Ogółem z rozmów towarzystwa tego można było całkiem niezgorszą wiedzę wynieść o nowych ruchach kulturalnych oraz modowych.

W pewnym momencie pojawiła się także nazbyt wcześnie owdowiała Torey, mniej niż zazwyczaj energiczna. Zasiadła jednak ona przy stoliku, toasty wzniosła, lecz głownie przysłuchiwała się rozmowom i dyskusjom niż brała w nich udział. Zaprawdę smutny był widok młodej dziewczyny, która straciła świeżo poślubionego męża.

Widać było również że król Bryce wdał się w niezwykle zażyłą rozmowę z zdumiewającym i olśniewającym księciem Tànkredèm oraz Emielem Regisem Rohellecem Terzieff-Godefroyem. Podczas rozmowy tej poszło w ruch wiele kielichów co dodało jej jeszcze dynamiczniejszego tonu, nikt jednak nie wiedział o co dokładnie szła dysputa, lecz wielu mogło przysiąc że powtarzało się bez przerwy słowo "rzeka".
I11: Despotat Milingów
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości