![]() |
|
[PRZYJĘTY] Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Wersja do druku +- Imperius XII (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12) +-- Dział: Archiwum (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12/forumdisplay.php?fid=18) +--- Dział: Ogólne archiwum I12 (https://archiwa.chilioi.domenomania.eu/imp12/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [PRZYJĘTY] Federacja Aeir Denn - Aeir Denn (/showthread.php?tid=22) Strony:
1
2
|
[PRZYJĘTY] Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Aeir Denn - 10-Nov-2018 (Federacja) Aeir Denn
Historia
Aeir (Federacja) Denn jest relatywnie nowym tworem państwowym na północy kontynentu. Przed jego stworzeniem, obecne rejony Aeir były rządzone przez siedem rodzin, pięć rządzących ziemiami nad zimnym Morzem Północnym, i dwie, osiedlone nad Jeziorem Bladym. Nazwanie ich rodzinami jest swego rodzaju niedopowiedzeniem; prędzej możnaby uznać stwierdzenie klanu, bądź pomniejszego księstwa. Faktem pozostaje, że przez niecałe sto lat wszystkie te rodziny koegzystowały w pokoju, posługując się jednym językiem, i starając się wyrzec bratobójczych wojen. W miarę postępowania czasu, pośród poszczególnych rodzin pojawiali się dysydenci; niektórzy Wielcy (jak nazywa się głowy rodzin) twierdzili, że pozostałe rodziny wykorzystują sytuację do własnych zysków, bądź nie stosują się wedle Kodeksu. Kodeks był zbiorem praw, które obowiązywały wszystkie Rodziny, a który został ustalony 154 lata temu, po zakończeniu Pierwszej Wojny Bratobójczej. Miał on zapewnić pokój i dobrobyt dla wszystkich ludów Denn, i zatwierdzony został przez wszystkie Rodziny, i przypieczętowany krwią. Na żądanie Wielkiego rodziny Akre, w Akre-Nore, stolicy tejże rodziny, zwołano Naradę Rodzin. Stawili się wszyscy Wielcy: Akre, Belgum, Helle, Lykken, Morck, Odden oraz Torvik. Akre jawnie oskarżył rodziny zamieszkujące tereny nadmorskie - Helle, Lykken oraz Morck - o niehonorowe postępowanie, kradzież zysków Akre, przekupstwo innych rodzin, oraz knucie przeciwko samemu Akre. Wszyscy trzej wielcy odrzucili zarzuty i potępili oskarżenia Akre. Ten, zezłoszczony zarówno na nich, jak i resztę - która odmówiła mu poparcia - zarządał Próby Krwi, która miała określić, kto mówi prawdę. Próba Krwi nie była stosowana praktycznie w ogóle, i z dobrego powodu - wymagała stawienia się do walki pierworodnych synów Wielkich. Pierworodni rodziny Helle oraz Lykken nie przekroczyli jeszcze wieku dziesięciu lat, natomiast pierworodny Morck zginął podczas ostatniej wyprawy morskiej. Oznaczało to, że racja automatycznie byłaby przyznana Akre, na co reszta rodzin nie mogła się zgodzić. Wszyscy goście Akre opuścili jego dwór, i wrócili do swoich stolic. Akre uznał to za potwarz, i otwarcie wypowiedział nieposłuszeństwo tradycji i kodeksowi, wypowiadając wojnę reszcie rodzin. Wojna była długa i krwawa; dość powiedzieć, że trwała ponad 20 lat, aż do momentu śmierci Wielkiego Akre, ponoć zamordowanego we śnie przez własnego sługę. W czasie wojny rodzina Odden przeniosła się na stronę Akre, powodem cytując "zdradziecki odwrót wojsk Denn, co do masakry wojsk Odden doprowadziło". Ostatnia bitwa, stoczona pod Odden-Nore jeszcze przed śmiercią Wielkiego Akre, doprowadziła do uwięzienia Wielkiego Odden, spalenia Odden-Nore oraz kompletnego rozbicia sił "zdrajców", jak nazywana jest oś Akre-Odden. Oficjalnie, pokój został zaprowadzony 56 lat temu, w nadmorskim Morck-Nore, gdzie pierworodni Akre i Odden stawili się na wezwanie sojuszu. Podpisując traktat pokojowy własną krwią, ich rodziny zostały wygnane, a ziemie Akre i Odden zostały albo przejęte przez inne rodziny, albo opuszczone, przez wielkie straty i pożogi wojny. 42 lata temu, Aeir Denn zostało utworzone, jako propozycja "wiecznego pokoju" wielkich rodzin. Belgum, Helle, Lykken, Morck oraz Torvik zgodzili się już nigdy więcej nie prowadzić wojen między sobą, a w miejscu zawarcia traktatu wybudowano stolicę nowego Aeir Denn - Bergsmoen. Relacje w pospólstwie nie są jednak tak lekkie oraz pokojowe. Wojenne urazy są wciąż wolne, a dawni poddani Odden i Akre wciąż nie mają lekko; nawet ich potomkowie w dalszym ciągu są prześladowani w niektórych rejonach świata. Oś czasu
![]() (Zaznaczone gwiazdką Bergsmoen, stolica Aeir Denn) Ustrój i polityka Aeir Denn
Aeir Denn jest rządzone przez króla, urzędującego w Bergsmoen. Król wybierany jest po śmierci poprzednika; możliwe są od tego wyjątki, w wypadku niehonorowego zachowania, choroby umysłowej, bądź też działania przeciwko swemu państu. Obecnie urzędującym królem jest Magne Helle, z rodziny Helle, jednakże wygląda na to, że jego rządy nie potrwają długo; podeszły wiek i wieloletnia choroba poważnie wpływają na jego możliwości, jednakże jak dotąd nie zaistniała potrzeba jego zastępstwa.
Poniżej króla istnieje Wielka Piątka. Jest to piątka pierworodnych rodzin Helle, Morck, Lykken, Belgum oraz Torvik. Gdy dojdzie do śmierci króla - lub zajdzie potrzeba zastąpienia go - Piątka obejmuje tymczasową władzę nad Federacją. W wypadku, gdy koniecznie jest nowe głosowanie, jest dziewięć głosów do nadania: pięć dla Wielkiej Piątki, oraz cztery dla głów rodzin (gdy król ginie, nie może głosować, a jego pierworodny nie zostaje głową rodziny, póki nowy król nie zostanie wybrany).
Na ziemiach Aeir Denn, w poszczególnych rejonach, rodziny dzierżą władzę, będąc bezpośrednimi poddanymi króla, którzy wciąż mają pewną swobodę na swych ziemiach, jednak w wypadku odezwy z Bergsmoen, są zobowiązani się jej poddać, obojętnie, jak bardzo razi to w ich interesy. Król w dalszym ciągu sprawuje bezpośrednią władzę nad swoimi ziemiami, i jednocześnie może nakazać konstrukcje, rozbudowę, i rozbudowę gospodarki w rejonach innych rodzin.
Społeczeństwo Aeir Denn
Społeczeństwo Aeir Denn nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ludzie w nadmorskich prowincjach zajmują się głównie rybołóstwem, uprawami i handlem; ludzie na południu zajmują się uprawą roli, polowaniami, i hodowlą zwierząt. Szczególnie znane są wielkie pastwiska nad Jeziorem Bladym, gdzie wypasają się wielkie stada owiec, zapewniające stały dopływ wełny do wielu kupców w Aeir Denn. Populacja jest głównie skoncentrowana w dwóch miejscach - wokół stolic rodzin, oraz w skupiskach wiosek. Jadąc głównymi szlakami przez Aeir Denn można zobaczyć wiele nowych wsi i miejscowości, wyrastających na poboczach dróg, lecz niewiele ukrytych w lasach czy w dolinach między wzgórzami na południu i zachodzie. Wśród pospólstwa istnieje pewien podział ról w rodzinie - mężczyzna pracuje, a kobieta zajmuje się domem. Wśród bogatszych rodzin jednak można znaleźć dewiacje od tej reguły, czego najlepszym przykładem jest elekcja króla Aeir Denn - kobieta może zostać królem równie dobrze, jak i mężczyzna (obecnie dwójka pierworodnych to kobiety). Niepomyślanym jednak jest, by kobieta pracowała, a mężczyzna został w domu, dopóki ten jest w stanie pracować.
Religia jest dość ważnym elementem życia w Aeir Denn. O ile ludzie nie są jej fanatykami, o tyle jej zawzięta krytyka i znieważanie mogą kosztować nieuważnego gościa kilka zębów. Ulvskole, bo tak zwie się przodująca religia w Aeir Denn, przybyła z ziem nieznanych, i w ciągu ostatnich dwustu lat zagościła w niemalże każdym domostwie w Federacji.
Ulvskole zakłada, że gdzieś w okolicznych górach istnieje leże potężnej wilczycy, kobiety zaklętej w ciele wilka, która utknęła w tej postaci, przeklęta przez jej matkę. Naraziła się jej szczodrym zachowaniem wobec przybłęd i chromych, trwoniąc wieloletni dorobek rodziny na głupstwa i niepotrzebne wydatki. Na nic zdawały się tłumaczenia młodej Ulsk, że wszystko to w dobrym celu - jej matka nie chciała o tym słyszeć. Gdy po jednej z lokalnych bitew Ulsk pospieszyła opatrywać rannych, matka zamknęła za nią drzwi, by nigdy więcej ich nie otworzyć. Młoda Ulvsk wróciła do zamkniętego domostwa z zabitymi oknami. Krzyki nie zdały się na nic, płacz również. Pozostało jej wyruszyć na północ, w kierunku wybrzeża, gdzie miała nadzieję spotkać podobnych jej ludzi. Przemierzając knieje, lasy i wąwozy, spotkała jednak cierpienie, ból, i śmierć. Ziemie te były obecnie pustoszone przez straszliwą wojnę, i Ulvsk pomagała, jak mogła, częstokroć oddając własne jedzenie ludziom, którzy według niej bardziej tego potrzebowali. Po latach wędrówki dotarła już na wybrzeże, gdzie osiedliła się w jednym z miast, i zaczęła pracować dla jednego ze szpitali. Wysłała również list do jej matki, wybaczając jej zachowanie i poprzysięgając miłość wobec swojej rodzicielki.
Tymczasem w jej rodzinnym domu, rzeczy nie miały się dobrze; rodzina podupadła, wszyscy młodzi umarli na wojnie, i ostała się jeno matka. Ta w duchu wciąż przeklinała córkę, która miała czelność ją opuścić - zupełnie zapomniała o własnej winie. Czytając list od swej córki, wpadła w szał. Wiedziała, że nie zostało jej dużo życia. W liście powrotnym przeklęła córkę, życząc jej życia wśród wilków, i bolesnej śmierci od myśliwego. Po jego nadaniu, spaliła jedyną rycinę córki, którą wciąż przetrzymywała. Matka zmarła tej samej nocy, ze starości, jednak niewielu w to wierzy; wielu utrzymuje, że to duchy jej zmarłych dzieci, dla których nigdy nie była życzliwa, dopadły ją w jej własnym domostwie.
Na wybrzeżu, tymczasem, Ulsk nie stawiła się do pracy. Narobiła sobie wielu przyjaciół; wielu martwiło się też o jej zdrowie, zatem kilku postanowiło ją odwiedzić w jej skromnym domostwie. Te było puste. Z ogniem na palenisku, krwią na podłodze i puklami włosów na jej łóżku, wielu myślało, że spotkała ją straszna śmierć we własnym łożu. Został przygotowany uroczysty pogrzeb Ulvsk, na który stawiły się setki osób, którym pomogła w ciągu kilku lat życia w mieście.
Wkrótce jednak, dziwne poczęły się dziać rzeczy. Strażnicy wciąż mówili o wyciu wilków bardzo blisko murów miasta, myśliwi mówili o wielkim, szarym wilku, który zdawał się za nimi podążać, umykając w ostatniej chwili, pod szpitalami stale odkrywano ślady łap wielkich psów - czy też wilków właśnie. Nie były to jednak znaki złe - mówiono, że wycie uspokaja duszę, spostrzeżenie owego wilka w lesie przez myśliwego zwiastowało wielką zdobycz, a gdy ślady łap znajdowano pod szpitalami, ktoś cudownie ozdrawiał. Po roku jednak doszło do kolejnej wojny, i wydawało się, że będzie to ostatnia dla tego miasta; wielka armia zgromadziła się pod jego murami, gotowa do zajęcia go już w kilka tygodni. Nieliczni obrońcy przygotowali się do daremnego wysiłku, mieszkańcy zagrodzili swe domostwa, a port ucichł.
Jednak około północy, podczas szaleńczej burzy, ciszę rozdarły krzyki. Strażnicy próbowali dojrzeć, co dzieje się w obozie oblegających wojsk, jednak ulewa była zbyt silna, by cokolwiek zobaczyć. Krzyki, bębny i rogi wojenne rozbrzmiewały przez ponad godzinę, aż w końcu wszystko ucichło. Deszcz ustał dopiero nad ranem.
Obrońcy zobaczyli ruiny obozu, z wieloma namiotami doszczętnie spalonymi, mnóstwem trupów żołnierzy, i końmi przechadzającymi się bez celu między trupami. Obrońcy miasta nie mogli wyjść z podziwu - kto do tego doprowadził? Nie widzieli żadnej innej armii, też nie otrzymali informacji o jakiejkolwiek pomocy. Gdy oglądano truchła, każde z nich miało takie same rany - poszarpane gardła i tętnice, leżące w głębokich kałużach krwi. Każde z nich miało takie same rany. Nawet dowódcę armii dosięgł ten sam los - umarł w swoim łożu, w kałuży własnej krwi. Gdy ludzie zawzięcie szukali odpowiedzi, odnaleziono pergamin, z odciśniętą łapą, i podpisem "Dziękuję za waszą pomoc. Teraz ja pomogę wam." Niektórzy ludzie połączyli fakty, i doszli do wniosku, że to musi być Ulvsk. W ciągu kilku tygodni, wyznawcy Ulvskole zaczęli rozprowadzać swoje wyznanie.
Tak przynajmniej jest to opisane przez wyznawców religii.
W praktyce, wyznanie Ulvskole zakłada dzienne modły do Ulvsk, zarówno we własnym domostwie, jak i w skromnych kapliczkach jej poświęconych. Raz do roku, w Dzień Wilka, do okolicznych lasów zanosi się dary, które mają utrzymać ją przy życiu kolejny rok: mleko, pszenicę, mąkę, zioła, miód, rzadziej pieczywo. Składanie w ofierze mięsa jest uznawane za obrazę Ulvsk, która nigdy w życiu nikogo nie skrzywdziła, ani nie chciała jeść mięs, nie chcąc ranić zwierząt. Myśliwi nigdy nie ranią szarych wilków, w obawie, że mogą zranić swoją obrończynię, i omijają tereny wilków szarych.
Aeir Denn nie ma narzuconej religii, i panuje względna wolność wyznania - jednak Ulvskole jest najbardziej powszechna, i wielu ludzi niechylnie widzi inne obrzędy i religie.
RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Sigrun - 12-Nov-2018 [hide]Wykorzystaj jeszcze tę funkcję by, standardowo, opisać swoje choćby wstępne plany na grę, potem zajmiemy się bardziej szczegółowym omawianiem podania.[/hide] RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Aeir Denn - 12-Nov-2018 [hide]Z tego co wiem, mamy możliwość zaawansowanego startu, znaczy kupna prowincji - zamierzam starać się najwyżej o tę prowincję na południowy wschód ode mnie. Poza tym, znacznie rozwinąć ziemie. Chcę powoli dążyć do zmiany Aeir Denn w Koir Denn - z Federacji w Królestwo, gdzie rodziny mają znacznie mniejsze prawa i możliwości. Ale to potrwa. Nie zamierzam być ekspansywny, ale nie zamierzam też dać się bić i prędzej stworzyć jakieś obronne sojusze, niż agresywne. Biorąc pod uwagę circlejerk na discordzie, może to być konieczność.[/hide] RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Aeir Denn - 18-Nov-2018 [hide]Z dodatkowych prowincji tylko ta na południowy wschód. Więcej nie chcę. Minusem dla mnie jest fakt że państwo samo w sobie jako unia istnieje dopiero około 45 lat, więc nie każdy może być zadowolony z faktu istnienia Federacji. Poza tym mogą istnieć jakieś historyczne animozje między rodzinami, względem historii Denn. Oprócz tego jestem otoczony przez inne chore religie, więc i to może mi zaszkodzić, tym bardziej że nie mam państwowej religii.[/hide] RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Gacek - 18-Nov-2018 [hide] nie za bardzo rozumiem jak działa ustrój. "Wielka Piątka" to jak rozumiem głowy 5 największych rodów tak? W takim o kim mowa w "oraz cztery dla głów rodzin"? No i religia tak średnio mi pasuje. Religie powinny mieć jakiś mit o powstaniu świata i człowieka, Bogów, którzy w jakiś znaczący sposób wpływali na świat i jakąś organizację. Tutaj mamy bardziej jakąś lokalną religię Edit: i minusów by się przydało więcej. Mówimy o wewnętrznych problemach państwa, więc to, że sąsiedzi mają jakąś religię pod to nie podchodzi.[/hide] RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Aeir Denn - 18-Nov-2018 [hide]Ustrój jest bardzo dobrze opisany Aeir Denn jest rządzone przez króla, urzędującego w Bergsmoen. Król wybierany jest po śmierci poprzednika Poniżej króla istnieje Wielka Piątka. Jest to piątka pierworodnych rodzin Helle, Morck, Lykken, Belgum oraz Torvik. Gdy dojdzie do śmierci króla - lub zajdzie potrzeba zastąpienia go - Piątka obejmuje tymczasową władzę nad Federacją. W wypadku, gdy koniecznie jest nowe głosowanie, jest dziewięć głosów do nadania: pięć dla Wielkiej Piątki, oraz cztery dla głów rodzin (gdy król ginie, nie może głosować, a jego pierworodny nie zostaje głową rodziny, póki nowy król nie zostanie wybrany). Na ziemiach Aeir Denn, w poszczególnych rejonach, rodziny dzierżą władzę, będąc bezpośrednimi poddanymi króla, którzy wciąż mają pewną swobodę na swych ziemiach, jednak w wypadku odezwy z Bergsmoen, są zobowiązani się jej poddać, obojętnie, jak bardzo razi to w ich interesy. Król w dalszym ciągu sprawuje bezpośrednią władzę nad swoimi ziemiami, i jednocześnie może nakazać konstrukcje, rozbudowę, i rozbudowę gospodarki w rejonach innych rodzin. Nie mam ochoty - ani powodu - tworzyć wielkiej cudownej religii dla zadupia na północy, które ma większe problemy niż któremu bożkowi składać dary. Biorąc pod uwagę fakt, że inne państwa w przeszłości miały władzę nad tymi ziemiami, nie uwzględniam ich w podaniu, bo w Denn nie ma odgórnie przykazanej religii. Nie wiem, czy przeczytałeś, co napisałem. "Minusem dla mnie jest fakt że państwo samo w sobie jako unia istnieje dopiero około 45 lat, więc nie każdy może być zadowolony z faktu istnienia Federacji.". Wciąż żyją ludzie którzy byli świadkami tworzenia państwa. Rodziny wciąż mają ponad dwieście lat niepodległej tradycji, a państwo zostało założone tylko po to, by nie doszło do kolejnej wojny. Tworzymy państwa po to, by je rozwijać, czy po to, byśmy byli gnojeni przez gmów?[/hide] RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Gacek - 18-Nov-2018 [hide]W kwestii ustroju zadałem konkretne pytanie. Nie potrzebuje przekopiowywania tekstu, który już czytałem. Co do religii: startowe państwa to nie są zadupia, napewno nie są to jakieś imperia, ale są to już spore struktury państwowe. Nie musi mieć odgórnie przykazanej religii, żeby jakaś była istotna, wystarczy, że Król wierzy w tego, a nie innego Boga i już jest to szalenie istotne na arenie międzynarodowej. Ogólnie w realiach Imperiusa religia jest cholernie ważna, a wizja jakiegoś ateistycznego, czy laickiego państwa zwyczajnie nie pasuje. Tak, przeczytałem wszystko co napisałeś. Ale to de facto jeden minus. Za mało. Nie chodzi o to, żebyście byli gnojeni przez GMów, ale o to, żeby powstałe państwa były z krwi i kości, z wieloma zaletami, jak i wieloma wadami, a nie jakimiś wydmuszkami.[/hide] RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Aeir Denn - 19-Nov-2018 [hide]Zatem nie czytasz ze zrozumieniem, bo nie widzę innego wyjścia. Jest to opisane: "W wypadku, gdy koniecznie jest nowe głosowanie, jest dziewięć głosów do nadania: pięć dla Wielkiej Piątki, oraz cztery dla głów rodzin (gdy król ginie, nie może głosować, a jego pierworodny nie zostaje głową rodziny, póki nowy król nie zostanie wybrany)." Z tego wychodzi dziewięć głosów, rodzina uprzednio panującego władcy ma tylko jeden. Wszystkie rodziny przyjęły Ulvskole po Pierwszej Wojnie Bratobójczej. Cztery dobrowolnie, reszta asymilowała się z czasem. Sam stwierdziłeś, że ateizmu nie ma - ludzie wyznają Ulvskole lub coś innego. Tak jak w Polsce w średniowieczu była wolność wyznania, tak jest i u mnie. Nie zamierzam też opisywać każdej mniejszości religijnej, bo zwyczajnie nie chce mi się ich wymyślać. Jeśli to za mało, to musisz dać coś od siebie. Jak dla mnie państwa, trzymające się na podstawie "bądźmy razem żeby nie żreć się między sobą" nie są dobrze przemyślane, a i takie nie miało też być. Już sam fakt że w ciągu ostatnich dwustu lat doszło do dwóch wojen domowych w dość dużej skali, dwie historyczne rodziny zostały wyrzucone oraz że religia jest bo jest - jest jak dla mnie wystarczającą przywarą. W skrócie: - Rodziny mogą mieć swoje problemy i animozje co do wyboru króla, administracji ziem, któraś może wpaść na pomysł wyjścia z federacji - i co wtedy? Pierwszy punkt z którego można zrobić konflikt. - Pozycja króla jest słaba, i wsparta tylko poparciem rodzin. W pewnym momencie jedna, dwie, trzy, albo i cztery mogą stwierdzić, że nie nadaje się do władzy, i zarządać jego usunięcia, ale ten się nie wycofa - bum, wojna domowa. Drugi punkt. - Ulvskole jest co prawda religią panującą w Denn, ale nie ma problemu z rozprzestrzenianiem się innych. Andronizm czy inne chrześcijaństwo może nasłać misjonarzy w ukryciu którzy będą nawoływali do zmian religii, dojdzie do ekstremizmu religijnego - wojna chłopska, trzeci punkt. W którym każda rodzina (zwłaszcza te które niezbyt lubią Ulvskole) może opowiedzieć się po innej stronie. - Sami poddani mogą stwierdzić, że nie ma sensu pieprzenie się z pozycją króla czy królestwem, i chcieć jeszcze większego rozdrobnienia federacji, najlepiej na rodziny. Bo podatki za wysokie, bo ktoś inny niż rodzina, której są lojalni, im rozkazuje, bo to ktoś się wtrąca w ich wieś, i tak dalej. Tak jak nie liczono się z chłopami, było tak, póki nie podnieśli broni. W prawdziwym świecie, w XXI. w., mamy obecnie liczne lokalne wojny domowe między plemionami wewnątrz państw. Ludzie ci po prostu nie liczą się z centralnym rządem. Połowa afryki tak ma. Najlepszy (albo najgorszy) przykład jest w Sudanie Południowym. Najpierw prowadzili wojnę domową o niepodległość, a gdy ją zyskali, zaczęli żreć się między sobą, bo najwyraźniej nie mieli planu, co dalej. W historii przedwojennej nie ma za to wielu przykładów państw takich, jakie opisałem, bo najzwyczajniej w świecie nie działały. Dlatego w Afryce nie rozwinął się żaden sensowny twór państwowy, z wyjątkiem Mali, Suahili czy Etiopii - Plemiona po prostu nie potrafiły się dogadać, i tak jest do dziś. To samo ma się do Ameryki Północnej, średniowiecznych Indii, itd. Jak chcesz dalszych przywar to sorry, ale chyba mijamy się z tym, co jest przywarą, a co nie jest.[/hide] RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Bojar - 20-Nov-2018 [hide] ![]() Tak tylko dla pewności czy ja też dobrze zrozumiałem. Przy śmierci króla 4 rody mają po dwa głosy, a jeden ród (ten z którego był ostatni król) ma jeden głos. Jak rozumiem stworzyłeś ten system po to, żeby ograniczyć władzę jednej rodziny i potencjalną dynastyczność władzy? [/hide] RE: Federacja Aeir Denn - Aeir Denn - Aeir Denn - 20-Nov-2018 [hide]Mechanicznie, tak. Fabularnie, istnieje to po to, by rodziny nie rzucały się sobie do gardeł, że jedna jest stale u władzy, bo mogli się lepiej przygotować, czy coś w ten deseń. Brzmi to trochę niedorzecznie, ale generalnie tak - gdy umiera król, i jeśli jego potomek wydaje się godny, zagłosuje na niego wystarczająco dużo osób, by zachować władzę w rodzinie.[/hide] |