Wydarzenia
#3
Basilea, Ephyria, Wyspy Pretarskie (Elis)
1202 rok


[Obrazek: Cynisca.jpg]

Według tradycji pierwsze igrzyska zorganizowane zostały w roku 344 w mieście Megara, aby uczcić odparcie przez sojusz polis aeckich najazdu Elamitów. Wzięli w nich udział sportowcy z kontynentalnych miast-państw Aetów, a same igrzyska obejmowały tylko trzy dyscypliny – bieg, rzut oszczepem i zapasy – co łatwo powiązać z faktem częstych wojen w jakie zaangażowane były wtedy polis. Zwyczaj organizowania zawodów sportowych jest jednak starszy od igrzysk megaryjskich – już wcześniej w poszczególnych miastach organizowane takowe wydarzenia, na które nierzadko zapraszano delegacje z zaprzyjaźnionych osad. W ciągu następnych lat igrzyska, które stopniowo stawały się wydarzeniem na skalę panaecką organizowane były jednak nieregularnie, w zależności od opinii wyroczni w Tejrezji i bieżących realiów politycznych. Na ich czas ogłaszany był święty pokój między zwaśnionymi polis, a same igrzyska znacząco wpłynęły na umocnienie się poczucia wspólnoty między Aetami. Koniec igrzyskom megaryjskom został położony w roku 421, gdy król elamickiego miasta Kisz, Eriszum najechał Megarę i zburzył miasto, mieszkańców sprzedając w niewolę. Tradycja odrodzona została w mieście Karinthos – gdzie w roku 492 zostały zorganizowane pierwsze Igrzyska Panfokkijskie, na które przybyli sportowcy ze wszystkich liczących się miast archipelagu. Niedługo potem podpisany został traktat, na mocy którego igrzyska organizowane miały być co cztery lata. Gospodarz wybierany był w losowaniu, a na czas igrzysk ogłaszano pokój. Choć w owym czasie większość polis na kontynencie została już zniszczona, podporządkowana obcym lub straciła na znaczeniu, to na igrzyska panfokkijskie cały czas przybywali przedstawiciele z tychże społeczności. Lista dyscyplin rozrosła się do ośmiu – kolejnymi stały się rzut dyskiem, strzał z procy, boks oraz konkurs na najlepszą komedię i tragedię – sprawiło to, że igrzyska trwały aż dziesięć dni. Podbój wysp fokijskich przez Kserksesa Zdobywcę niespodziewanie przyczynił się do wzrostu popularności idei igrzysk, poprzez swoiste zjednoczenie z braćmi z kontynentu. Wtedy to zorganizowano pierwsze igrzyska panaeckie, które miały się odbywać co dwanaście lat. Na pierwszych igrzyskach panaeckich do listy dyscyplin dołączone zostały walki gladiatorów (spopularyzowane poprzez wpływy tarkwinijskie) i popis recytatorski. Warto zaznaczyć, że pierwszy zwycięzca, który wygłosił wybitną w swej poetyckości mowę wyraźnie wymierzoną w króla królów prócz wieńca laurowego został również „nagrodzony” wyrokiem śmierci i musiał szybko salwować się ucieczką z imperium anszanidów. Ostatnimi dwiema dyscyplinami, które uzupełniły igrzyska stały się wyścigi zawody jeździeckie. Bezpośrednio zawdzięcza się to pierwszemu satrapie wysp fokijskich, który będąc Medem nie mógł obyć się bez swojej ulubionej rozrywki i nakazał budowę hipodromu w swojej stolicy – popularyzując wyścigi konne wśród Aetów. Po upadku imperium anszanidów, igrzyska zostały objęte patronatem przez basileusów, jednak w kolejnych wiekach wyraźnie podupadły w wyniku sporów między Związek Ephyrskim, a Basileią jak i chaosem na kontynencie i ostatecznym upadkiem większości pozostałych tam miast, które wchłonęło nowo powstałe Cesarstwo Varangardu.

Nowy Basileus Aetów – Belisarios IV zdecydował się jednak przywrócić igrzyskom ich dawną chwałę, sprawiając aby raz jeszcze stały one igrzyskami prawdziwie panfokkijskimi. W tym celu do uczestnictwa zaproszeni zostali również sportowcy ze Związku Ephyrskiego jak i należących do Elis Wysp Pretarskich. Taki obrót wydarzeń do niedawna zdawałby zupełnie niewiarygodny ze względu na różnice religijne, polityczne i kulturowe, jednak ku powszechnemu zaskoczeniu – zarówno Związek jak i Liga zgodziły się uczestniczyć w igrzyskach. Jest to niewątpliwy znak ocieplenia do tej pory napiętych relacji między Basileą a Związkiem, który uzyskał niepodległość w wyniku wojny domowej niedługo po upadku imperium anszanidzkiego. Jeszcze przed rozpoczęciem się samych igrzysk, w Nikai podpisana została umowa Unii Fokkijskiej, regulującej sprawy handlu, granic jak i będącej deklaracją wzajemnej obrony. Było to o tyle zaskakujące, że tytanistyczna od początku swego istnienia trwała w opozycji wobec Królestwa Aetów… Kto wie, być może to początek nowej ery pokoju i stabilności na Wyspach Fokijskich?

Już na wiele dni przed rozpoczęciem się igrzysk Nikaię wypełniły tysiące gości, licznie przybywających ze wszystkich zakątków archipelagu. Wokół miasta szybko wyrosło drugie – składające się z namiotów, jako że zajazdy i karczmy Nikai nie miały najmniejszych szans pomieścić wszystkich przybyszów. Wczesna jesień na Wyspach Fokijskich jest jednak łagodna i nawet jeśli komuś przyszło spać pod gołym niebem – nie było to wielką przeszkodą. Atmosfera w mieście przypominała radosny festyn – wino lało się obficie, a zabaw nie przerywano nawet nocą. A tam w grę wchodzi napój z winnego grona, tam często kończy się na rozbitych głowach i eskalacji konfliktów. Bójki między przybyszami ze Związku i miejscowymi na szczęście nie skończyły się na trupach, acz straż miejska musiała często rozdzielać zbyt krewkich walczących…

Sportowcy przybyli licznie – delegacje z miast jak i zawodnicy z mniejszych miejscowości, chcący rozsławić imię zarówno swoje jak i swych rodzimych osad. Problem pojawił się już pierwszego dnia – gdy zgodnie z tradycją miano rozpalić poświęcony Ormuzdowi znicz jak i złożyć przed nim przysięgę uczciwej rywalizacji. Oczywistym było to, że wywołało to gorący sprzeciw zarówno adronistów z Elis jak i tytanistów z Ephyrii i doprowadziło do poważnego kryzysu. Sytuacja zaczęła się (nomen omen) zaogniać, grożąc zerwaniem igrzysk jeszcze ich pierwszego dnia. Znaleziono jednak rozwiązanie kompromisowe i zdecydowano się na rozpalenie ognia na pospiesznie wzniesionych ołtarzach miejscowych Aszów (którzy byli również czczeni jako Tytani) – Nike, patronki zwycięstwa i Temidy - tytanki kojarzonej z uczciwością. Adroniści zmuszeni byli przełknąć tą zniewagę, jednak pozwolono im na odprawienie niewielkiej ceremonii religijnej ku czci Diony i Lenei. To z kolei wywołało sprzeciw grupy mnichów vohanistycznych, uważających że pozwolenie na coś takiego zakrawa na świętokradztwo… Tak więc, choć kompromis był przez wszystkich uważany za zgniły, to z wielkim trudem, ale udało się jednak zażegnać kryzys. Zawodnicy pozdrowieni zostali przez samego basileusa, który przybył do Nikai aby osobiście przyglądać się zmaganiom. Zawody trwać miały przez następne dziesięć dni – a zabawy przerywano tylko po to, aby przyglądać się zmaganiom.

Pierwszy dzień igrzysk otworzyć miały wyścigi rydwanów. Stary hipodrom Nikai od wielu lat popadał w ruinę – dzięki pieniądzom Belisariosa w iście ekspresowym tempie wybudowano nowy, którego długość wynosiła aż trzy stadiony! Specjalne podwyższenia i kamienne osłony miały chronić licznie zgromadzonych widzów przed wyrzucanym w powietrze pyłem i piachem jak również przed efektami niezwykle częstych w tym sporcie wypadków. Szesnaście rydwanów stanęło na linii startu, oczekując na sygnał do rozpoczęcia wyścigu – zaś na trybunach szybko dobijano ostatnie zakłady – wiele fortun miało tego dnia zmienić posiadaczy… W końcu opadła chorągiew – a rydwany ruszyły. Już na pierwszym zakręcie dojść miało do wypadku – rydwan miasta Karinthos nie wytrzymał obciążenia i najzwyczajniej w świecie rozpadł się na kawałki. Za interwencję Aszów uznano później fakt, że woźnica przeżył – ba, zdołał nawet o własnych siłach uciec z toru, nie zostając przy tym stratowanym. Więcej pecha miał jednak jadący tuż za nim zawodnik z Lakonii, który trafiony odłamkiem burty został nieomal zdekapitowany. Widownia zawyła zarówno ze zgrozy jak i ekscytacji – zawody zapowiadały się naprawdę ekscytująco. Podczas gdy słudzy pospiesznie zegnali konie z toru i zebrali trupa pechowego Lakończyka, reszta nie przerwała wyścigu – w pochodzącej z dalekiego zachodu dyscyplinie trup nie był uznawany za powód do przerwania wyścigu, a pozostałe po wypadkach szczątki były tylko dodatkową przeszkodą, czyniącą dyscyplinę bardziej nieprzewidywalną. Z kolejnymi okrążeniami liczba rydwanów stopniowo topniała (na szczęście Lakończyk był jedyną ofiarą śmiertelną, reszta wykpiła się najwyżej złamaniami). Ostatecznie w wyścigu pozostało dziesięciu zawodników – acz tak naprawdę liczyła się tylko dwójka – Klejstenes z Basileopolis i Tymon z Ephyrii. Balansujac na krawędzi wywrócenia się, obydwaj wchodzili w wyścigi w szaleńczy, brawurowy sposób. Ostatni zwrot okazał się być jednak zdradziecki dla Tymona – na jego drodze znalazły się resztki innego rydwanu. We wspaniałym manewrze zdołał je wyminąć… tracąc jednak cenny dystans do Klejstenesa, który jako pierwszy dotarł do mety. Zwycięzca tryumfalnie okrążył hipodrom, pozdrawiając obserwującego wyścig ze swej loży Belisariosa. Nietrudno było zauważyć tryumfalny uśmiech władcy, z pewnością zadowolonego z tego, że pierwsze zwycięstwo w igrzyskach i to w jednej z najbardziej prestiżowych dyscyplin należało do zawodnika ze stolicy…

Następny dzień poświęcony miały być rozrywce bardziej duchowej – o laur zwycięzcy walczyć mieli komediopisarze. Jednocześnie odbywały się „eliminacje” do zawodów zapaśniczych, które będąc jednymi z najbardziej popularnych przyciągnęły ponad trzy setki zawodników, co wymagało uprzedniej selekcji kandydatów. Kto wie, czy zawody te nie okazały się być największym zaskoczeniem – zwycięzcą okazał się być bowiem Izokrates z Lakonii. Lakończycy nigdy nie uważani byli za zbyt wymownych, a czasem wręcz wyśmiewani w dowcipach jako osiłki i prostacy. Sztuka „czterech przeciw prefektowi”, opowiadająca o zemście grupy żebraków przeciw wyjątkowo antypatycznemu przełożonemu miejscowej straży, będąca przy tym parodią znanego i niezwykle heroicznego eposu „czterech przeciw Karinthos” zyskała sobie wielkie uznanie – a zwycięstwo w zawodach z pewnością rozsławi imię Izokratesa.

Cały trzeci dzień poświęcono biegom – jednej z najstarszych i najbardziej szanowanych dyscyplin na igrzyskach. Tradycyjnie miano biegać w trzech kategoriach – na dystansie stadionu, dziesięciu stadionów i pięciu w pełnej zbroi hoplity, choć największym prestiżem cieszył się zwycięzca tego pierwszego biegu (i który uważany był za jednego z „dwunastu zwycięzców” igrzysk). W biegu – co najważniejsze we wszystkich trzech, zwyciężył Leonidas z Ephyrii – sztuka ta udała się wcześniej tylko nielicznym atletom, a imię biegacza z pewnością sławione będzie w licznych poematach. Na wieść o zwycięstwie strategos miał ogłosić, że z własnej kiesy wystawi on pomnik Leonidasowi w stolicy Związku.

Czwarty dzień poświęcony był zapasom, czy też jak nazywają je Aeci – pankrationowi. Sport ten jest niezwykle brutalny – czasem zmagania kończyły się wręcz śmiercią pokonanego zawodnika, który nie był w stanie lub nie był skłonny poddać się. Sześćdziesięciu czterech zawodników zetrzeć się miało w sześciu rundach. Od początku jasnym był jednak, że zawody zdominowane są przez Gelona z Nikai. Ów, nazywany przez ziomków Gigantem, znany był ze swej monstrualnej siły – ponoć gdy nie mógł okiełznać upartego wołu, miał powalić go jednym ciosem pięści. Wszystkie swoje walki wygrywał bez najmniejszego trudu, a przeciwnicy mogli najwyżej wić się bezsilnie w uścisku jego ramion. Zwycięstwo Gelona wprawiło miejscowych w stan ekstazy – obnoszony był on po mieście niczym posąg Asza w procesji, a świętowanie jego zwycięstwa przeciągnęło się aż na następne trzy dni.

Piątego dnia nastąpiła przerwa w igrzyskach – tego dnia miano raz jeszcze  odprawić modły, w tym złożyć ofiarę z wołów – których dzięki hojności Belisariosa było aż tysiąc (a mięso rozdano między gości igrzysk). Tym razem na szczęście odbyło się bez większych incydentów – miejscowi byli bardziej zajęci świętowaniem zwycięstwa Gelona (i w większości całkowicie pijani), co skutecznie odciągnęło ich myśli od wszczynania burd – z kolei Ephyrczycy właśnie kończyli świętować miażdżące zwycięstwo biegacza Leonidasa…

Szósty dzień poświęcono na wystawianie tragedii. Frekwencja była zauważalnie mniejsza niż dnia drugiego – wielu leczyło potężnego kaca, albo nadal świętowało zwycięstwo Gelona. Niemniej teatr nie świecił pustkami. Zwycięską sztuką był „Sofron”, opowiadający o ostatnim królu Megary i jego zmaganiach z nieuchronną zagładą miasta, przeklętego przez bogów z powodu morderstwa ojca, które popełnił Sofron, chcąc ochronić ukochaną przez niego Megarę przed szaleństwem i brutalnością swego rodziciela. Autor „Sofrona”, Herondas z Basileopolis jest znanym i niezwykle płodnym twórcą, który kilkukrotnie wygrywał już na lokalnych igrzyskach, a jego sztuki chętnie wystawianie są na całych Wyspach Fokijskich – niewielu więc zaskoczyło jego zwycięstwo.

Siódmego dnia igrzysk odbyć miały się walki gladiatorów – ich tradycja przybyła na wyspy z Tarcvinium i z tego powodu darzone są zauważalnie mniejszym respektem niż wiele innych dyscyplin (choć nie można im odmówić lokalnej popularności). Czynnikiem wpływającym na niewielkie znaczenie pojedynków gladiatorskich mogły być ponadto ograniczenia wynikłe z czasu igrzysk – podczas gdy wielkie zawody gladiatorskie trwają kilka dni i obejmują również walki w parach, drużynowe czy inscenizowane bitwy o wspaniałej oprawie, walki na igrzyskach ograniczone są do pojedynków z wyraźnie ograniczonym wyborem uzbrojenia. Potyczki gladiatorów wzbudziły jednak spore zainteresowanie hazardzistów… z których wielu tego dnia doszczętnie się zrujnowało – powodem był niejaki Aratos z Argos, nie mężczyzna nawet, a młodzieniec ledwo, któremu większość wieszczyła porażkę w pierwszej walce, a może i śmierć. Ten jednak, choć niepozornego wzrostu i nędznej postury, przypominał węża który uderzał błyskawicznie, kompletnie zaskakując swych przeciwników. Zbrojny jedynie w krótką włócznie, uwijał się jak fryga, unikając kolejnych ciosów bez większego wysiłku. Nikt nie wiedział kim tak właściwie jest Aratos – nie był on znanym gladiatorem, a o Argos mało kto też słyszał poza mieszkańcami Nemei, gdzie się ono znajdowało. Aratos sprawności w walce miał nabrać jako pasterz na ziemiach szczególnie często nawiedzanych przez bandytów i górskie wilki – których to musiał odpędzać z bronią w ręku. Jeden po drugim, gladiatorzy z wielkich aren wysp musieli uznać jego wyższość, skrwawieni i pokonani, aż w końcu zwycięzcą został nikomu nieznany pasterz, na którego podróż do Nikei złożyli się wszyscy mieszkańcy Argos…

Dnia ósmego rozgrywano dwie dyscypliny – o świcie odbywał się wyścig konny wokół murów miejskich, obserwowany z rzeczonych murów przez widzów. Wyścigi na końskim grzbiecie nigdy nie dorównywały popularnością zmaganiom rydwanów – być może ze względu na mniejszą liczbę ofiar i generalnie spokojniejszy przebieg zmagań. Zwyciężył Filon z Karinthos, co przybysze z tamtego miasta przyjęli ze zrozumieniem – w końcu posiadane przez niego zwierzęta sprowadzane były z najlepszych hodowli w Thesalii. Wieczorem odbywał się popis recytatorski – wygłaszano tu zarówno mowy poetyckie, fragmenty słynnych dzieł i jak i mowy czysto polityczne. Tradycja odbywania tego konkursu o zmroku wiązana jest z niefortunnym pierwszym jego zwycięzcą – późna pora ma zapewniać możliwość szybkiej ucieczki, na wypadek gdyby ktoś władny poczuł się urażony szczególnie napastliwą mową. Tym razem obyć się miało jednak bez takowego incydentu – mówcy byli nader wyważeni, a pochodzący z Dodory w Ephyrii zwycięzca, Filetas zwyciężył dzięki mowie sławiącej jedność Aetów i ich wyższość nad barbarzyńcami z kontynentu.

Dnia dziewiątego odbywać się miały zawody bokserskie. Gelon w niespodziewanym akcie „łaski” ogłosił, że nie będzie startował w tych zmaganiach, jednak wielu zawodników nie do końca mu dowierzając postanowiło nie ryzykować  – a więc już i tak marginalizowana prze zapasy dyscyplina wypadła raczej słabo – choć zapału tym, którzy zdecydowali się do niej przystąpił nie można było odmówić. Ostatni pojedynek odbył się między zawodnikami z Karinthos i Lakonii. Walka trwała wiele minut – żaden z walczących nie zamierzał odpuścić, choć obydwaj ledwo trzymali się na nogach. W końcu, desperackim ciosem, Bion z Karinthos powalił swego rywala - jak się miało jednak później okazać cios był śmiertelny, a Lakończyk nie odzyskawszy przytomności zmarł po kilku dniach.

Zawody z trzech poprzednich dni zawsze traktowane były jako mniej znaczące – jednak ostatniego dnia odbywały się rzut oszczepem, dyskiem i strzał procą. Zamykająca igrzyska triada była traktowana na równi z biegami czy zapasami. Zwycięzcą rzutu dyskiem był Nonnos z Karynthii – jego zwycięstwo oznaczało, że Karynthyjczycy zwyciężyli aż w trzech dyscyplinach – bijąc pod tym względem Basileopolis. Rzut oszczepem pozwolił na zrehabilitowanie się przybyszom z Elis – Tulius z Portus Itius nie tylko zwyciężył, ale i pobił dotychczas zapisane w annałach rekordy rzutu – tym samym z nawiązką broniąc honoru swojego miasta jak i kraju, któremu niebezpiecznie groziła kompromitacja. Pozostały już tylko zawody w strzale z procy. Początkowo myślano, że skończą się one względnie szybko – jednak choć większość zawodników szybko odpadła ze zmagań, kilku pozostałych bezbłędnie trafiało do coraz dalszych celów. Wśród nich był niejaki Karius z Arkadii na Wyspach Pretarskich, który do Nikai przybył czysto przypadkowo – statek na którym pracował zagnała do portu burza i zmuszony został do dłuższego postoju celem dokonania napraw. Gdy zwycięzca został zapytany o to jak nauczyć się tak celnie strzelać, odpowiedział że nie robił tego od dziesięciu lat – gdy jako młody człowiek polował na króliki, a na zawody zapisał się z nudów…

Gdy zawody skończyły się, a zwycięzcy zostali udekorowani wieńcami (jak i obdarzeni hojnymi nagrodami ufundowanymi przez basileusa) nastał czas podsumować. Nie było dla nikogo zaskoczeniem, że sportowcy z Basilei zwyciężyli w siedmiu z dwunastu konkurencji – jednak niejakie zaskoczenie wzbudził fakt, że Elisczycy mimo skromnej reprezentacji odnieśli sukces aż w dwóch i to prestiżowych zawodach. Zadowoleni mogą być również Ephyrczycy, którzy zapewnili sobie zwycięstwo w trzech konkurencjach – w tym w najważniejszej z nich – biegu (choć Lakończycy sarkają na to, że nie wygrał żaden z ich atletów, a pisarz… choć Lakończycy znani są z tego że z reguły dużo narzekają). Nigdy nie było wątpliwości, że z racji samej przewagi w liczbie atletów, zwycięstwo należeć będzie do obywateli Basilei – pytaniem było jednak które miasta zapewnią sobie zwycięstwo – tym razem były to głównie Karinthos i Basileopolis. Powody do niezadowolenia mają za to przybysze z Thessalonik i Arnos – które wystawiły liczne reprezentacje, których członkowie nie zwyciężyli jednak w żadnej z dyscyplin. Goście z tych miast powrócili do swoich domów wyraźnie skwaszeni, a przegranych z pewnością czekają liczne wyrzuty ze strony zawiedzionych współobywateli.

Myliłby się ten, kto uznałby że wraz z igrzyskami skończyło się świętowanie w Nikai – w dzień po ich zakończeniu odbył się bowiem ślub Belisariosa z Nilą Protogestios – córką stratega Ephyrii. Pierwsza żona Belisariosa, zgodnie z tradycją mająca pochodzić z Hellady była również córką władcy Związku. Wydarzenie to jeszcze dobitniej wskazuje na trwającej zbliżenie między Ephyrią a Basileą. Gdy końca dobiegły uroczystości ślubne, przybysze rozjechali się do swych domów – z pewnością będą mieli co opowiadać – tak wspaniałego i pełnego rozmachu wydarzenia Wyspy Fokijskie nie widziały od wielu lat – a niewielu mogło przywołać jakiekolwiek wydarzenie choćby zbliżone przepychem i skalą do odrodzonych igrzysk panfokkijskich. Z pewnością rozsławią one imię Belisariosa, a lud będzie miał w pamięci jego imię przez wiele następnych lat…

[indent]- Wzrost stabilności na terenach biorących udział w igrzyskach,
- Największym zwycięzcą polis Basilei Karinthos. Reprezentacje Ephyrii i Elis bronią honoru swoich ojczyzn,
- Igrzyska nie obyły się bez spięć religijnych i kulturowych,
- Pakt i mariaż Basilei i Ephyrii stabilizuje sytuacje na wyspach aeckich.[/indent]


Wiadomości w tym wątku
Wydarzenia - przez Emyrh - 12-Jan-2019, 04:15 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 18-Jan-2019, 09:10 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 21-Jan-2019, 11:02 AM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 30-Jan-2019, 10:23 AM
RE: Wydarzenia - przez Emyrh - 31-Jan-2019, 02:21 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 03-Feb-2019, 03:10 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 09-Feb-2019, 11:15 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 12-Feb-2019, 12:25 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 12-Feb-2019, 01:04 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 12-Feb-2019, 04:59 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 12-Feb-2019, 10:03 PM
RE: Wydarzenia - przez Emyrh - 14-Feb-2019, 01:19 AM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 14-Feb-2019, 12:14 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 15-Feb-2019, 09:10 AM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 15-Feb-2019, 10:16 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 17-Feb-2019, 12:50 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 18-Feb-2019, 03:34 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 18-Feb-2019, 10:16 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 23-Feb-2019, 06:39 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 25-Feb-2019, 09:16 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 26-Feb-2019, 04:36 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 27-Feb-2019, 04:28 PM
RE: Wydarzenia - przez Ellahar - 08-Mar-2019, 09:28 AM
RE: Wydarzenia - przez Ellahar - 16-Mar-2019, 05:37 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości