Wydarzenia
#7
Varangowie, Braniboria
1204 rok

[Obrazek: file.php?id=1800&mode=view]

Nikt tak właściwie nie wie, co leży na zachodzie, poza granicami znanego Imperiusa. Już Anszanat jest dla większości mieszkańców kontynentu krajem na wpół legendarnym, a o Varangach często się mówi jakoby byli w istocie ludem psiogłowców, albo bezwłosymi niedźwiedziami, które nauczyły się ludzkiej mowy. Jednak nawet w krajach zachodu, o leżących dalej ziemiach wiadomo niewiele i nie budziły one nigdy większego zainteresowania. Majestatyczne w swym ogromie góry Lonlang stanowią barierę nie do przebycia, a już nieprzyjazny kraj Varangów szybko przechodzi w bezkresne lasy, gdzie lata są krótkie, a zimy zabójcze. Varangowie wyprawiają się na te ziemie tylko po to, aby polować na tutejsze zwierzęta, których futra cenione są w odległych krainach czy handlować z nielicznymi miejscowymi, znanymi jako Lapowie. Dalej jednak znajduje się już tylko kraj wiecznego śniegu - a gdzieś w jego głębi znajdować mają się kolejne wielkie góry, z których wywodzą się Varangowie - a skąd wygnały ich wieki temu tajemnicze giganty o zielonej skórze... Cóż zaś spotka tego, który spróbuje przebyć te ziemie na południe od Lonlang? Bezkres piasku. Wielki Erg - nieprzyjazna pustynia, która uznawana bywa za przeklęte miejsce, zamieszkałe tylko przez szalonych dewów i duchy tych, których pochłonął Erg. Ponoć ci, którzy zbyt głęboko wkroczą w Erg natknąć mogą się na całą armię potępionych dusz, prowadzonych przez przeklętego króla Cyrusa, który w swej arogancji chciał przebyć Erg i podbić ziemie za nim - aby nigdy nie powrócić z tej wyprawy. Nikt nie wie co czeka na dalekim zachodzie... Wielu mędrców gdybało czy tam też żyją ludzie? A może znajdują się tam krainy bogów? Jedynym co tam jednak znaleziono była tylko nieuchronna zguba...

Silny podmuch wiatru prawie obalił Joerga. Mocniej otulił się ciężkim futrzanym płaszczem, jednak nawet odzienie z futra lodowego wołu nie pomagało na mroźne, północne wichry. Nigdy nie powinien dać się wyciągnąć Sigurdowi na tą wyprawę. Jasne, wydawało się że niepogoda odpuściła i czeka ich tydzień, może dwa lepszej aury - jednak tutejsze ziemie zawsze były kapryśne, a zima zabrała już wielu nieostrożnych myśliwych. Powinni wycofać się od razu, gdy tylko znaleźli porzucone obozowisku Lapów, którzy odeszli z niego w wyraźnym pośpiechu. Co by o nich nie mówić, niepogodę przewidywali oni lepiej od wróżbitów i jeżeli zdecydowali się odejść do swojej zimowej osady - czas był na to już najwyższy. Na szczęście do domu nie powinno już być daleko - jutro, góra pojutrze usiądą przy piecu i napiją się grzanego miodu... Myśl o trunku i ogniu sprawiła jednak jedynie, że Joergowi zrobiło się jeszcze zimniej. A żeby chociaż było warto... Zwierzęta gdzieś się jakby pochowały i mieli ze sobą tylko nędzny pęk skórek... Nie warto było... W tym momencie rozmyślania myśliwego zostały przerwane uderzeniem - zderzył się bowiem z idącym przed nim towarzyszem.
- Kurrr... - zaklął. - Sigurd, co tak sterczysz, przymarzłeś? - warknął Joerg.
- Ty, patrz! - jego towarzysz wskazał coś przed sobą, w dolinie poniżej. Joerg zmrużył oczy i pośród podnoszonych przez wiatr tumanów śniegu dostrzegł... człowieka, ciągnącego za sobą sanie i z wyraźnym trudem przedzierającego się naprzód. Postać nagle zatrzymała się, po czym zaczęła energicznie podskakiwać i machać rękoma - najwyraźniej również zauważając dwójkę myśliwych i chcąc zwrócić na siebie ich uwagę.

W domu starego Ragnara zebrało się kilkadziesiąt osób - mimo że dom, a wręcz raczej dworzyszcze był największy w całej wsi, to panowała tu niejaka ciasnota. Powód tak licznego zgromadzenia siedział obok pieca i z zapałem zajadał potrawkę, popijając od czasu do czasu piwem. Niemłody już mężczyzna, noszący niegdyś czarny, a teraz bardziej bury habit przerywał jedzenie tylko po to, aby odpowiedzieć na pytania zadawane mu przez miejscowych. Rozmowa szła jednak raczej opornie - mówił on w bardzo łamanym narzeczu Lapów, okazjonalnie przechodząc na język którego nikt nie potrafił zrozumieć.
- Jeszcze raz. - zapytał powoli Sigurd. - Z zachodu przyszliście? Przez Wieczny Lód?
- Tak. Daleka droga. Długa. Zimno.
- Niemożliwe. - mruknął jeden ze stojących z tyłu miejscowych. - Nie wygląda na Lapa. Zresztą nawet oni nie zapuszczają się tak daleko, nikt nie przeżyje drogi przez Wieczny Lód. Zwłaszcza teraz. A nawet jeśli, to dorwą go Wysocy Ludzie.
Zebrani zaszemrali zgodnie. Każdy wiedział, że daleko na północy, gdzie nigdy nie topniały śniegi żyli Wysocy Ludzie, którzy dawno temu przegnali ich przodków na południe - oczywiście nikt nigdy ich nie widział, ale stare opowieści nie mogły kłamać.
- Dziwnie on wygląda. - mruknął Joerg, odrywając się na chwilę od dzbana z miodem, którym zajmował się od momentu powrotu. - Nie ma skośnych ślepiów jak Lapowie, nie jest ogorzały jak Medowie z południa... Niby jak my, ale trochę dziwny. I co on tutaj robił.
- Może to kupiec? Poszedł handlować z Lapami i się zgubił. - zapytała jedna z wnuczek Ragnara.
- Głupia. - machnął ręką Joerg. - Przecież na kupca on nie wygląda. Żadnych dóbr na wymianę nie ma, a i oni w grupach chodzą. No i widziałaś, aby kiedyś jacyś próbowali iść w Lapland? Zwłaszcza zimą? Przecież nikt by ich do Lapów nie zaprowadził, żaden przewodnik by się teraz nie chciał wybrać.
- No to nie wiem... - odpowiedziała Sygrid.
- Co was tu sprowadziło? - powoli powiedział do przybysza Sigurd.
- Szukać. - odpowiedział po chwili. - Niebo! Pan Nieba! Kubek. Kubek szukać. I Pan Nieba. - nagle przeszedł na inny język, a w jego wywodzie powtórzyło się tylko słowo brzmiące trochę jak "Grel", a może "Grail".
- Wariat. - zawyrokował Joerg.
- Może wariat, ale i wariatowi zimą trzeba pomóc... - odparł Sigurd. - Może Ragnar pozna po jakiemu on mówi? Jak młody był, to przecież za najemnego służył w dalekich krajach... Obudź go Sygrid, a może lepiej sprawdź czy jeszcze dycha...
Stary Ragnar całą tą rozmowę przespał na ławie, gdy przycupnął otulony futrami. Przybycie gościa i zwalanie się mu do domu połowy wioski nie zdołało przerwać snu starego Varanga. Sygrid podeszła do swojego dziadka i kilka razy trąciła go w ramie.
- Szcco? - mruknął starzec. - Czego chcecie ode mnie, już w spokoju podumać nie można, tylko przeszkadzacie i szacunku nie macie... Wszystko to z mojej krwawicy, za złoto którem przyniósł, a nikt mnie już nie szanuje... - zaczął swoje narzekanie Ragnar.
- Czcigodny, sprawa jest. - nieomal zakrzyknął Joerg. Ragnar był już nieco przygłuchy i inaczej mógłby go nie usłyszeć. - Gościa mamy, ale takiego jeszcze nie widzieliśmy. Może widzieliście takich kiedy?
Ragnar odwrócił głowę w strona przybysza i zmrużył oczy, przyglądając mu się.
- A jak się zwie ten gość, którego bez mego pozwolenia do domu com go sam zbudował sprosiliście...
- Cadfael. -
odpowiedział Sigurd.
- Tak, tak! Ja Cadfael! - znowu ożywił się tajemniczy gość i pociągnął kolejny łyk piwa.
- Nie znam takiego. - odmruknął stary Ragnar. - Ale podobnie się zwali ci z jak im było... No... No... - podrapał się po głowie. - Cordilas, czy jak im tam. Same jakieś Faele albo inne Malcolmy. Z lat czterdzieści lat nazad tam byłem, jakaś wróżda rodowa i trzeba było wioskę spalić, kobiety obwiesić, a mężczyzn... Nie zaraz... - przerwał. - To na odwrót było. No. W każdym razie jakiś tam Malcolm nam płacił, a Faela wioskę paliliśmy.
- Piwo? - zapytał przybysz pokazując pusty kufel, po czym wygłosił dłuższą tyradę w swoim języku, w której powtarzało się słowo "Ale".
- Rozumiecie co on mówi, dziadku? - zapytała Sygrid.
- Nie, pokręciło was? - prychnął Ragnar. - Przecież tam byłem zanim się jeszcze porodziliście. I my tam toporami robiliśmy, a nie ozorami. A wrzeszczą sami tak samo, niezależnie skąd. A teraz dajcie mi spać i głowy nie zawracajcie, jeżeli nie czas wieczerzy...

Gdy tylko minęła zamieć, przybysz od razu wyruszył na wschód, w głąb ziem Varangów, zakupiwszy tylko beczułkę z piwem i suszonego mięsiwa - za które zapłacił monetami których nikt nigdy nie widział, acz srebro to w końcu srebro. Było przynajmniej o czym przy ogniu gadać i nad czym się zastanawiać - a zima szykowała się długa i sroga. Najwyraźniej jednak przybysz nie zamierzał jej spędzić uwięziony w ostatniej wiosce na krańcu świata i parł ku bardziej cywilizowanym ziemiom, zanim śniegi i mróz uwięziłyby go tu aż do wiosny. Gdy latem Sigurd wrócił z Bergen, gdzie wyprawił się aby sprzedać skóry, okazać się miało, że Cadfaela dobrze tu już znano. Całą zimę przesiedział w gospodzie "Pod pijanym hirdmanem", po czym na wiosnę pierwszym statkiem wyprawił się do Braniborii. Nadal nikt nie miał pojęcia kim był podróżnik, którego interesowało głównie piwo i od czasu do czasu próbował, przy pomocy stopniowo poprawiającego się, acz nadal straszliwie kalekiego varangijskiego nauczać o jakichś dziwnych bogach - ani chybi tych, których w Braniborii czcili, bo przecież ognia żadnego nie palił i za jasny był jak na tych z południa... Poza tym obejrzał chyba każdy kubek i kielich w mieście i kazał coraz to nowe sobie przynosić, ale żadnego nie kupił. Za co wypił jednak płacił i choć nikogo nie przekonał do swojej wiary czy nawet dobrze nie umiał wytłumaczyć o co mu dokładnie chodzi, to kilku młodych i zapalczywych chłopaków zdecydował się wybrać z nim na wschód - choćby po to, aby się tam na wojnę zaciągnąć, albo i jaką przygodę przeżyć... Później mówiono, że Cadfaela widziano jeszcze w Lubuszy, gdzie z niewielką grupką towarzyszy zaokrętował się na statek płynących do Ta'in...

- Tajemniczy mnich z zachodu przypominający Cordilaeńczka przybywa do Varangów i wyprawia się dalej na wschód.


Wiadomości w tym wątku
Wydarzenia - przez Emyrh - 12-Jan-2019, 04:15 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 18-Jan-2019, 09:10 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 21-Jan-2019, 11:02 AM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 30-Jan-2019, 10:23 AM
RE: Wydarzenia - przez Emyrh - 31-Jan-2019, 02:21 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 03-Feb-2019, 03:10 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 09-Feb-2019, 11:15 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 12-Feb-2019, 12:25 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 12-Feb-2019, 01:04 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 12-Feb-2019, 04:59 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 12-Feb-2019, 10:03 PM
RE: Wydarzenia - przez Emyrh - 14-Feb-2019, 01:19 AM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 14-Feb-2019, 12:14 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 15-Feb-2019, 09:10 AM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 15-Feb-2019, 10:16 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 17-Feb-2019, 12:50 PM
RE: Wydarzenia - przez Gacek - 18-Feb-2019, 03:34 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 18-Feb-2019, 10:16 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 23-Feb-2019, 06:39 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 25-Feb-2019, 09:16 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 26-Feb-2019, 04:36 PM
RE: Wydarzenia - przez Ismerus - 27-Feb-2019, 04:28 PM
RE: Wydarzenia - przez Ellahar - 08-Mar-2019, 09:28 AM
RE: Wydarzenia - przez Ellahar - 16-Mar-2019, 05:37 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości