15-Feb-2019, 10:16 PM
Związek Ephyrii
1205
1205
![[Obrazek: f07e2149facae3b4573e316548f0b5b7.jpg?b=t]](https://i-h2.pinimg.com/564x/f0/7e/21/f07e2149facae3b4573e316548f0b5b7.jpg?b=t)
Umarł strategos, niech żyje... łatwiej powiedzieć niż zrobić. Po śmierci Pylartesa eklezja Związku Ephyrskiego stanęła w obliczu problemu nowego strategosa - coś, na co żadna z frakcji czy rodów nie były właściwie gotowe. Tym samym brakowało silnego kandydata który mógł zgromadzić wokół siebie aristoi i szybko doprowadzić do rozstrzygnięcia wyborów. Tym samym elekcja przeszła w impas. Pierwszym znakiem jego nadchodzącego przełamania było przybycie Filetasa z Dodory, słynnego mówcy, opromienionego chwałą zwycięzcy ostatnich igrzysk panfokkijskich. Ten przemówił przed eklezją, raz jeszcze przedstawiając swoją słynną już mowę z igrzysk - wysławiając w niej ideę jedności wszystkich Aetów i ich wyższości nad barbarzyńcami z kontynentu. Jego mowa okazała się być niejako zapowiedzią dla wydarzeń, które miały niedługo potem nastąpić.
Do Ephyrii przybył bowiem sam basileus Aetów - Konstantinos w towarzystwie niewielkiego oddziału gwardii. Od razu z werwą wziął się do pozyskiwania poparcia dla... swojej kandydatury dla strategosa Związku, a tym samym unii między oboma państwami Aetów. Aristoi zaczęli być zapraszani do rezydencji basileusa, a jego posłańcy krążyli po mieście. Nie było tajemnicą, że "kampania wyborcza" władcy opierała się na klasycznym rozdawnictwie urzędów, miejsc w radzie Aristoi czy godności. Znaczne sumy w złocie i srebrze zmieniały właściciela, a wraz z nimi szeregi zwolenników Konstantinosa rosły. Konstantinos nie krył się z swoimi działaniami, a i obdarowani przez niego nie byli specjalnie dyskretni. Jednocześnie po agorach i placach zaczęły krążyć plotki o rzekomych działaniach Elis, wymierzonych w Aetów - mieliby jakoby celowo dążyć do skłócenia i osłabienia Aetów, zaklinać bydło aby nie dawało mleka i sponsorować piractwo oraz pragnąć władzy nad wyspami fokkijskimi... Choć źródła tych plotek nie odkryto, jasnym było, że musi być to kolejne narzędzie walki politycznej w ramach elekcji.
Dzień kolejnego głosowania zbliżał się wielkimi krokami. Aby umocnić swoją frakcję zwolenników i przekonać niezdecydowanych Konstantinos zdecydował się wystąpić przed aristoi Związku. W długiej mowie mówił o jedności między Aetami i szansie na pojednanie między mieszkańcami archipelagu, przedstawiając siebie jako przywódcę nowej, zjednoczonej i potężnej Fokkaidy. Zapowiedział że będzie szanował stare prawa i przywileje Związku oraz kult Tytanów (Ephyria w przeciwieństie do reszty archipelagu nie została nawrócona na Vohanizm), oraz że Ephyria utrzyma swoją autonomię w ramach unii, a rada aristoi zostanie uzupełniona o pięćdziesięciu nowych członków z Ephyrii. Choć ziemie Związku płaciłyby pewne sumy do skarbca władcy, to znaczna część sum z podatków pozostawiona byłaby do dyspozycji miejscowych eklezji, a sądy sprawowane byłyby tylko przez miejscowych aristoi. Mowa Konstantinosa została przyjęta wyjątkowo entuzjastycznie, chociaż co bardziej złośliwi mówili, że entuzjazm ten był w pełni współmierny do wysokości łapówek, które otrzymali członkowie zgromadzenia. Gdy doszło do głosowania Konstantinos został wybrany znaczną przewagą głosów, a wniosek o unii z Basilą został przegłosowany. Tym samym poprzez siłę złota i słów stało się to, czego przodkowie Konstantinosa nie zdołali dokonać siłą miecza - wyspy fokkijskie zostały zjednoczone.
Rzecz jasna jednak nie wszyscy byli zadowoleni z takiego obrotu spraw - najbardziej radykalni zwolennicy wolności czy tytanizmu uznali wybory za hucpę, a jeden z aristoi miał skomentować brawa którymi przyjęto mowę Konstantinosa jako "śmierć wolności przy dźwięku aplauzu". Malkonentów jednak zignorowano, a zwolennicy Konstantinosa zajęli się świętowaniem i przeliczaniem nowo zdobytych bogactw. W całym tym nastroju godnym festiwalu nikt nie zauważył, że kilka rezydencji opustoszało, a port pospiesznie opuszczały kolejne statki. Dopiero na następnym posiedzeniu eklezji doliczono się braku części aristoi - najwyraźniej niezadowoleni możni zdecydowali się opuścić kraj. Gdzie i po co? Nie wiadomo. Z racji tego, że nikt nie przyłożył wagi do ich wyjazdu, to nie podjęto też wysiłku ich śledzenia. Pewnym jest, że nie wróży to dobrze młodej unii i nikt chyba nie wierzy w to, że owi emigranci będą bezczynnie przebywać na obczyźnie. Pytaniem też pozostaje jaka będzie reakcja elit Basilei, zwłaszcza tych bardziej powiązanych z vohanizmem. Jest to jednak problem na później - teraz Konstantinos może świętować swoje ogromne zwycięstwo...
-Zawarta zostaje unia pomiędzy Basileą a Ephyrią,
-Zjednoczenie wysp fokkijskich,
-Część ephyrskiej opozycji ucieka w niewiadomym kierunku.
