27-Feb-2019, 04:28 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-Feb-2019, 04:29 PM przez Ismerus.)
Ussura
1206
1206
![[Obrazek: Allegory_of_the_1st_partition_of_Poland.jpg]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f0/Allegory_of_the_1st_partition_of_Poland.jpg)
Obrazek wykonany 500 lat po kapitulacji Ussury
Rok 1206 zakończył się nader spokojnie dla zachodniego Imperiusa. Odetchnęli chłopi, których wioskom oszczędzono typowego dla wojennych działań palenia i grabieży. Odetchnęli kupcy, dla których oznaczało to szanse na ponowne bezpieczeństwo na szlakach. Odetchnęli w końcu i prości wojacy, którym oszczędzono wątpliwej przyjemności umierania za ambicje swych władców. Wraz z podpisaniem kapitulacji Ussury, armie zaczęły rozchodzić do domu, zwycięzcy mogli wznieść kielichy na ucztach zwycięstwa, a pokonani zagryźć zęby w bezsilnej furii. Jedynymi niepocieszonymi byli bardowie i minstrele - bo jakże tu układać pieśni o bohaterskich dokonaniach, skoro takowych nie było?
Carat Ussury był do niedawna państwem o iście monumentalnych rozmiarach - prawdopodobnie największym mocarstwem Imperiusa, stworzonym przez jednego człowieka - cara Jaropełka Jegorowa. Ów władca, zapamiętany zostanie jako prawdopodobnie największy z władców Ussury, który twardą ręką tłumił wszystkie niepokoje, a podczas swych wojennych kampanii podporządkował krajowi księstwo Baghdati i bejlik Gazirehu. Car miał jednak pewien problem - problem który stać się miał przyczyną wielu nieszczęść jego kraju. Sromotą cara był fakt, że mimo usilnych starań nie zdołał spłodzić potomka, a temu że potomek jego żony Ludmiły - Władym jest bękartem zaprzeczać mogli tylko ci, którzy widzieli w tym polityczny zysk. Lata mijały, następcy nie było a problem narastał. Gdy car umarł we własnym łóżku, pełzający kryzys eksplodował z pełną siłą.
Wraz ze śmiercią cara objawiło się dwóch spośród wielu pretendentów do tytułu cara - Fiodor Michaiłow Nikolajew i Wołodar Iwanowicz Jegorow-Tulajew. Obydwaj mieli prawa do tronu i obydwaj szybko zaczęli gromadzić wokół siebie zwolenników. Nikolajew okazał się być jednak w tym znacznie sprawniejszy w zyskiwaniu poparcia bojarów i koronował się na cara. Wołodarowi pozostało jedynie umknąć na lojalne mu nadal terytoria na północnym-wschodzie gdzie ogłosił się udzielnym księciem biełozierskim. Bojarzy masowo ściągali pod skrzydła nowego cara kierowani głównie strachem - oczywistym było, że sąsiedzi już zbierają swoje siły, aby rozedrzeć Ussurę na kawałki. Perypetie związane z sojuszem zawartym przez Baghdati z królem Ernestem z Castiglione oraz poselstwa beja do bratniego w wierze Anszanatu jasno pokazywały, że lojalność wasali jest co najmniej niepewna, a sąsiednie państwa z chęcią wykorzystają okazję do łatwej zdobyczy. W tym samym czasie, wielce niefortunnie dla cara, grupa podejrzanie ussurskich złoczyńców dokonała napadu na pogranicze z Varangami, paląc tam kilka vohanistycznych wiosek. Zapewne i tak nie potrzebowałby żadnej wymówki, ale incydent ten dał królowi Magnusowi dodatkowy powód do wejścia do wojny. Do koalicji dołączył szybko szwagier Magnusa, anszan Bahram, książę Andrzej z Grategonu oraz król Ernesto z Castiglione, wspierany przez posiłki zakonników. Księżna Baghdati wypowiedziała posłuszeństwo carowi, sprawiając że sytuacja zaczęła wyglądać doprawdy tragicznie - jedynym pocieszeniem w tych mrocznych dniach był fakt, że bej Gazirehu zdecydował się dochować wierności swemu wasalowi.
Sytuacja Fiodora nie wyglądała jednak w tym momencie tam tragicznie. Do wojny po jego stronie wkroczyli despota Charizmatikos, oraz cesarz Varangardu. Ich wsparcie Fiodor okupił obietnicą oddania sojusznikom ziem w Baghdati - lepiej bowiem stracić część terytoriów, zwłaszcza gdy i tak są już zbuntowane, niż utracić wszystko... Tak więc w roku 1205 armie wreszcie ruszyły. Car przyjął taktykę spalonej ziemi, paląc i ogałacając z ludności Krasnożew - chcąc w ten sposób opóźnić marsz armii Grategonu, Anszanatu i Varangów. Tymczasem wszystkie lojalne wobec siebie wojska ściągał pod Eregard - w tym oddziały beja Gazirehu. Z racji dużych odległości oraz deszczowego lata, armie przeciwników cara maszerowały powoli i choć dotarły do Krasnożewu, to nadal dalekie były od zagrożenia Eregardowi. Na wschodzie wojska adronitów podobnie zmagały się z kiepską aurą i słynnymi ussurskimi błotami - rasputicą. Normalnie zjawisko to typowe było dla jesieni i wczesnej wiosny, jednak roku tego deszcze lały nieomal bez przerwy, sprawiając że tabory tonęły w błocie. Armia Varangardu powoli nadciągała z południa, idąc jednak dziwnie, nawet jak na trudne warunki powoli... Potem miało się okazać, że cesarz w istocie grał w skomplikowaną polityczną grę. Na wschodzie nie działo się tymczasem dobrze, a armia Baghdati zdołała doprowadzić wojska despoty do pata, podczas gdy Castigliończycy przekroczyli granicę z Charyzmatykami.
W roku 1206 ujawniła się pełna skala katastrofy która spadła na carat. Okazać się miało, że Tyberius var Graff cały czas grał na dwa fronty - Varangard oficjalnie ogłosił swoje wsparcie dla koalicji anty-ussurskiej, a Eregard tym samym znalazł się w faktycznym otoczeniu przez trzy wrogie armie - reszta ziem nawet jeśli nie pod okupacją, to była odcięta od władzy cara i skazana na złupienie przez maszerujące armie. W tym momencie kwestią czasu stało się właściwie to, która z nadchodzących armii - wojska pod dowództwem Magnusa, armia cesarska czy adronici zdobędzie Eregard. Marnym pocieszeniem była śmierć księcia Wołodara Jegorowa-Tulajewa. Wraz z jego śmiercią większość bojarów zbiegła do Eregardu, a król Ernesto przejął właściwie pełnię władzy w lennym wobec Castiglione księstwie. Niektórzy będą uznawali decyzję, którą podjął w tej sytuacji car Fiodor za objaw tchórzostwa, inni bardziej łagodni rzekną, że zrobił to aby oszczędzić swojemu ludowi i armii rzezi - a samemu zachować głowę. Gdy do Eregardu przybyli bowiem posłowie aby przedstawić warunki kapitulacji caratu... Fiodor przyjął je, tym samym poddając Ussurę i kończąc tą dziwną wojnę, która toczyła się poprzez działania dyplomatów, nie zaś wielkie bitwy.
Warunki pokoju były w istocie ciężkie do przełknięcia dla cara Fiodora - utracił on nie tylko ziemie swych wasali, ale również większość terytoriów samej Ussury. W wyniku cesji terytorialnych carat skurczył się do jednej trzeciej swej wielkości - i to nie licząc ziem wasali! Pod władzą Fiodora pozostały faktycznie tylko ziemie wokół samego Eregardu. Anszanat otrzymał praktycznie całość ziem bejliku Gazirehu - reszta, wraz z północno-zachodnimi terenami Ussury trafiła pod władzę Varangów. Grategon dołączył do siebie północne ziemie Ussury, a Castiglione - ziemie księstwa biełozierskiego. Varangard otrzymał większość terytoriów Baghdati (czwarta część dawnego księstwa została przekazana Fiodorowi). Tym samym na jaw wyszło, że księstwo nigdy nie było podmiotem dyplomatycznych gier wojny w Ussurze a jedynie przedmiotem, a król Ernesto bez wahania poświęcił je w imię przeciągnięcia na swoją stronę Varangardu. Księżna Baghdati tym samym znalazła się w dyplomatycznej próżni - pozbawiona sojuszników, zdradzona przez sojuszników, z armią wykrwawioną w walkach z despotą. Cesarz Tyberius okazał się jednak nie dążyć do całkowitej anihilacji księstwa i zaoferował księżnej układ - choć jej ziemie zostały bezpośrednio anektowane do cesarstwa, to księżna otrzymała tytuł dziedzicznej namiestniczki tych terytoriów - tak więc w ostatecznym rozrachunku może uważać to za prawdziwy dar od Adro...
Powędrujmy jednak na chwilę na północ, na ziemie księstwa biełozierskiego. Chociaż w teorii jest to lenno wobec Castiglione, to na mocy pokoju może i zapewne będzie wcielone bezpośrednio do królestwa - zresztą jego faktycznym władcą jest już i tak król Ernesto. Jedyna pozostała spadkobierczyni zmarłego księcia - Anna została wydana za księcia Carlosa, drugiego syna króla Ernesta, tym samym dodatkowo wiążąc te ziemie z Castiglione. O tym kto naprawdę tu jednak rządzi pokazały dobitnie kontytucje biełozierskie, które parze książęcej przedstawiono właściwie tylko do podpisu, a które stanowią faktyczną kopię praw castigliońskich - i tym samym upodabniają księstwo do swojego wielkiego sąsiada.
Ostatnim rozbitkiem po kapitulacji był bej Gazirehu. Po tym jak wyruszył z armią pod Eregard, jego kraj znalazł się na łasce zwycięzców - a on sam pozbawiony jakiejkolwiek pomocy. Anszan Bahram złożył mu, sformułowaną w stylu swoich przodków propozycję: „Niechaj bej podda anszanowi swój kraj i rozpuści swe wojska, a wtedy ludowi Gezirehu oszczędzona będzie groza wojny, a ród beja zachowa życie i zaliczony będzie w poczet możnych anszanatu”. Propozycji towarzyszyło przypomnienie podobnych gestów ze strony dawnych Anszanidów, którzy zwykli mordować swoich wrogów do ostaniego, ich miasta zaś burzyć i posypywać solą. Bej szybko przemyślał swoją sytuację i w obliczu braku perspektyw jakiegokolwiek wsparcia ze strony Ussury zrobił najrozsądniejszą rzecz jaką mógł - i przyjął propozycję. Wojska wróciły do domów, a bej wraca do już nie swego kraju, gdzie dowie się jakie dokładnie losy jego rodu przewidział anszan Bahram - i pozostaje mu tylko liczyć na to że anszan będzie w łaskawym nastroju.
Podczas gdy zwycięzcy włączają do swych powiększonych domen nowe ziemie, warto pochylić się nad tym co oznacza to dla regionu. Ussura przetrwała - jednak niezwykle osłabiona. Póki życia, póty nadziei jak jednak mawiają. Choć zwycięzcy w traktacie zgodzili się aby wspólnie czuwać nad utrzymaniem ładu utworzonego przez akt kapitulacji, to kto wie ile czasu minie zanim zaczną się między nimi niesnaski... i może wtedy do Ussury znowu uśmiechnie się szczęście? Pozostają rzecz jasna pewne niedokończone sprawy, a konkretnie Despotat, który nie został ujęty w traktacie i nadal tkwi w stanie wojny z Castiglione - nie szykuje się jednak aby, którykolwiek z koalicjantów zamierzał wspomagać króla Ernesto w tej wojnie, a wraz z upadkiem Baghdati, sytuacja despoty poprawiła się... Zdobywcy włączyli do swych krajów ziemie o nierzadko diametralnie innej religii czy zamieszkane przez obce ludy, co może stanowić dla nich pewien problem - o ile Anszanat wchłonął terytoria zamieszkane przez innych vohanitów, a Grategończycy nie są znowu tak inni od Ussurczyków, to Varangard zajmując terytoria Baghdati, obejmuje władzę nad licznymi adronitami, Castiglione z kolei zyskuje liczną grupę pogańskich poddanych, zaś Varangowie prawdziwy miszmasz pogańskich Ussurczyków i vohanistycznych Gazirehczyków, którzy dodatkowo wzmocnią cały czas rosnącą vohanistyczną mniejszość w kraj Varangów. Wraz z aneksjami ziemie wielu bojarów i możnych Ussury zostały rozdzielone przez nowe granice - tym samym znajdują się oni w niekomfortowej sytuacji, tworzącej przyszłe konflikty lojalności w wypadku konfliktów między niedawnymi koalicjantami...
Na koniec warto jeszcze wspomnieć o typowym dla wszystkich, nawet tak krótkich wojen problemie - głodzie. Deszczowe lato, przemarsze wojsk, spalenie Krasnożnewu i przesiedlenie jego ludności czy oderwanie chłopów od pól sprawiło, że w Ussurze panuje głód, a wiele z prowincji jest w różnym stopniu wyniszczona - potrzebny będzie czas, aby ludność doszła do siebie po wojnie, jednak najbliższe lata będą trudne dla Ussurczyków. Nie jest to jednak nowość dla ludu Ussury - władcy zmieniają się, jednak niedola i okrucieństwo władców pozostają bowiem niezmiennymi w tej części Imperiusa... Teraz jednak nastaje nowy pokój - pytaniem jest tylko jak długo się on utrzyma...
-Koniec wojny w Ussurze;
-Upadek księstwa Baghdati i Bejliku Gazirehu;
-Głód na dawnych terenach caratu, wywołany deszczowym latem i taktyką spalonej ziemi.
