Ziomeczki...
Trzeba patrzeć na cały system całościowo.
Przede wszystkim: większość waszych zarzutów skutecznie odparł badet - wynikały z błędów GMa (jak choćby kwestia Cao, czy długości marszu).
Dalej: system jest jak naczynia połączone - tu zrobisz dziurkę, z innego też się wyleje.
Zasadniczo: utrzymanie wojsk musi być droższe od dochodu. Czemu? Bo inaczej mamy nieskończonej długości wojny. System rezerw tego nie rozwiązywał - poza sytuacją na I9 (CO) gdzie przez zasadę specjalną tych rezerw nie miałem, nigdy nie skończyły się nikomu wojska. Srsl. Nigdzie nie było pokoju z uwagi na wyczerpanie wojsk. W systemie obecnym również - gwarantuję, że wprowadzenie rezerw przy obecnych cenach utrzymania i uzupełnienia kompanii sprawi, że NIGDY nie zajdzie potrzeba użycia ostatniego żołnierza rezerwy

By to zaistniało musiałbym podkręcić krwawość bitew, a wojna musiałaby mieć tak z min. 6 walnych bitew. Nie zanosi się aby jakakolwiek wojna potrwała 6 tur.
Dalej kwestia opóźnienia powołania: coś co tłumaczyłem badetowi aż załapał czemu panikowałem

: po kij wam zaciężni? Tak serio pytam.
Ogólnie nawet obecnie trzeba się trochę nagimnastykować by jakkolwiek się opłacali. Tak to wyrzucanie hajsu w błoto.
Dostajesz bowiem oddział za który płacisz od razu kilkadziesiąt PD, potem utrzymujesz co turę za kilka PD... czyli wyrzucasz go. Bo korzyści dużej z niego nie masz. Chyba że wojna. Ale jak wojna to też PR lepszy - bowiem nie wywalasz na niego kilkudziesięciu PD na początek! Morale... de facto one obecnie też są mało istotne. Wojna skończy się z powodu kasy szybciej niż z powodu morale wojsk.
Stąd zaciężnych trzeba było zboostować. Skoro ich już utrzymujesz przez x czasu - garnizonuj ich. Masz od razu wojo gotowe do obsadzenia twierdz i miast. A potem kontrofensywa na PRze.
Argument, że można ominać - Leon, kurde, trochę pomyślunku. Jak pitol* sobie zamek in the middle of nowhere... to nic dziwnego że ktoś Ci go obejdzie. Jak walniesz jak AdDur na przełęczach - to sorry batory - przejść możesz ale ze stratami w ludziach. No i bez zapasów. Chyba, że oblężysz... i nagle za 1 kompanię o utrzymaniu 8, wróg musi trzymać 2 kompanie o utrzymaniu 16. Dobry deal.
Ja gdy grałem na Basilei miałem tylko twierdze przy miastach i powoli powoływałem zaciągi do nich. Jakby ktoś miał mnie zaatakować - to nawet gdybym nie zwołał wojsk jest szansa, że wbiłby i gnił pod murami stolicy. A ja w tym czasie hyc - powołuję flotę z innych miast i próbuję odciąć wroga od zapasów. Ot kwestia strategii.
Wyprawy łupieskie - no sorry. Czy kiedykolwiek ci jakaś serio wyszła? To kwestia założeń GMa. Authir np. dawał bardzo mały hajs z łupienia, więc to było bez sensu.
Anyway dziękuję, że choć próbowałeś mieć argumenty za usunięciem.