Elekcja polska 1631

Z Dynasteiapedia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Elekcja polska

Wydarzenie

Rok 1631
Edycja D2
Strony kandydaci do tronu
Rezultat zwycięstwo Władysława IV
Następstwa: korona pozostaje przy dynastii Wazów


Elekcja polska 1631 - wolna elekcja w Rzeczpospolitej, która odbyła się po śmierci Zygmunta III. Kraj regenerował się po przegranej wojnie z Danią, w wyniku której stracił na rzecz koalicji Inflanty, województwa wschodnie i stosunek lenny nad Prusami. Zainteresowanie elekcją graniczyło z absurdem, pojawiło się wielu bardzo egzotycznych kandydatów, którzy nigdy nie mieliby szans na koronę. W wyniku tego admiralicja wprowadziła uchwałę, która wymagała od państw nie-europejskich opłaty pięciopunktowej w razie wysyłania posłów na stary kontynent.

Kandydaci

Przebieg

Wszyscy kandydaci składali mocne pacta conventa, gracze nie szczędzili ani czasu na pisanie przemówień i programów, ani punktów na łapówki. Najbardziej popularne podpunkty mówiły o organizacji edukacji i szkolenia oficerów w oparciu o cudzoziemskich ekspertów, jednocześnie o nie braniu ich na urzędników - jeno Polaków, o sprowadzeniu bitnego, dobrego wojska do obrony granic, o spłacie długów, o szczodrym rozdawaniu stanowisk, zrzeczaniu się praw królewskich na rzecz szlachty, utwierdzaniu przywilejów i nadaniu nowych, czy nawet poślubieniu kandydatki sejmowej na królową. Największy program ułożył Dewlet Girej, jednak na wiele mu się to nie zdało. Łapanie się za słówka, cytowanie podpunktów paktów by je krytykować i ośmieszać stało się rutyną, która wypełniła gros elekcji.

Elekcję prowadził Mistrz gry Cooperator jako największy znawca Rzeczpospolitej spośród admiralicji. Na podziw zasługują wstawki fabularne, w tym pamflety i paszkwile elekcyjne pisane przez Coopa. Zdecydowanie odrzucił on możliwość wyboru pohańców - kandydata krymskich Girejów i mongolskich Bordżyginów, chyba że zdecydowaliby oni się nie tylko sami ochrzcić w rycie rzymskim, ale też całe swoje narody. Szlachta nie miała także żadnych chęci by wybrać kandydatów niedawnych wrogów Rzeczpospolitej - Szwecji (książę Karol) czy Rosji (carewicz Nikita) i na nic nie zdały się ich wielkie przemowy. Największe szanse mieli odpowiednio królewicz Władysław, za nim plasowali się Wawrzyniec Medyceusz i Ferdynand Bawarski, a nawet Grzegorz Żemełski. Magnateria poparła Władysława niejako dziękczyniąc zmarłemu Zygmuntowi III za wszelkie nadania, których stali się beneficjentami. Gorliwi katolicy i egzekucjoniści woleli niemieckiego lub włoskiego księcia, gwarantującego bliski związek z Papiestwem oraz dającemu większe szanse na reformy. Żemełski zaś, pełen charyzmy zdolny wódz budził ogólny podziw wśród średniej szlachty, na której robił niemałe wrażenie swoimi przemowami i gestami oraz obietnicami pełnego samorządu szlacheckiego. Wkrótce zaczęto go określać mianem kandydata "Piasta". Jerzy Gruziński został zbagatelizowany, zaś Francuzom zaszkodziło wpierw wystawienie do elekcji zbyt młodego kandydata, jakim był Ludwik XIV w tym czasie, a następnie zmiana na Gastona Burbona.
Wkrótce z elekcji wycofał się Nikita Romanow, cieszący się zbyt słabym poparciem by ją wygrać - scedował swoje poparcie na królewicza Władysława, swego szwagra. W tym czasie za polskim Wazą mocno optowali też Anglicy oraz Kurlandczycy (w osobie ambasadora Mikołaja Platera). Wynik zdawał się zatem oczywisty:

"W końcu nadszedł moment na który wszyscy czekali, głosowanie. Wybił czas by panowie bracia zgodnie ze swym przywilejem sami obrali swego króla. Poparcie, które uzyskali kandydaci w poszczególnych regionach Rzeczpospolitej było przewidywalne i obyło się bez większych niespodzianek. Władysława Wazę poparła Wielkopolska, Prusy Królewskie, Żmudź, Ruś Czerwona i większa część Ukrainy. Medyceusz uzyskał głosy z ziemi Łęczyckiej i Małopolski, co więcej szlachta z tego rejonu bardzo licznie na pole elekcyjne przybyła. Wreszcie Grzegorz Żemelski, a raczej złoto Padyszacha, przekonały sporą część szlachty z Czarnej i Białej Rusi, Smoleńszczyzny i części Ukrainy. Podliczanie głosów trwało nadzwyczaj długo… W końcu jednak odśpiewano Te Deum laudamus. Jan Wężyk przemówił: -Duch Święty jest pośród nas!- fetor na wpół przetrawionego alkoholu nieco temu przeczył.-Panowie bracia! Mamy oto nowego pierwszego męża Rzeczypospolitej. Kiep ten, który nie zakrzyknie wraz ze mną: Vivat Ladislavus IV, z Bożej łaski król polski, wielki książę litewski, mazowiecki, smoleński, czernihowski, inflancki, żmudzki, ruski i pruski! "
―wynik elekcji



Archiwalny temat z elekcją polską 1631.