Bitwa o Londyn (D3)
| Bitwa o Londyn
Wydarzenie |
|
|---|---|
| Rok | 1715 |
| Edycja | D3 |
| Strony | Carnarvon vs. Anna Stuart |
| Rezultat | Zwycięstwo księcia Ormond |
| Następstwa: rozpoczęcie panowania dynastii Carnarvon, ścięcie Anny Stuart | |
Bitwa o Londyn 1715 - bitwa mająca miejsce na przedpolach Londynu, będąca kluczową bitwą wojny o sukcesję brytyjską.
Opis bitwy
Wojska angielskie wierne Izabeli i Wilhelmowi podeszły pod Londyn. Wieści o buncie Anny Stuart były szokiem dla dworu i niemałym zaskoczeniem dla Europy. Nikt nie sądził, że zakończony podpisaniem umowy dynastycznej spór między Oranżystami, a Oldenburgami zakończy się rozlewem krwi, wręcz przeciwnie, miało to owemu rozlewowi zapobiec. Młodzi małżonkowie zostali uwięzieni, a Anna ogłosiła, że koronacja przez nią dokonana jakiś czas temu ją ustanawia monarchinią. Miała na Wyspach stronników, ale na pewno nie w Anglii, gdzie wierności dochowała jej tylko stolica, którą zresztą okupowała swoimi wojskami. Jej największym asem był John Churchill, 1. Książę Marlborough, znany i ceniony dowódca, naczelny zwierzchnik wojsk brytyjskich. Dzięki jego sprawnemu dowództwu błyskawicznie zorganizowano w dotąd słabo bronionym Londynie potężny, blisko 32 tysięczny garnizon, który miał odpierać ataki stronników Izabeli i Wilhelma. Tymczasem wojska lojalistów były zdecydowanie mniej liczne, za to ich największym atutem była świetna kadra, a także armia doświadczonych heskich najemników sprowadzonych za ciężkie pieniądze na Wyspy. To na nich James Butler, 2. Książę Ormond zamierzał oprzeć odbicie stolicy. Ma się rozumieć, Hesi byli chętni do walki, ale ich dowódca, Georg von Hesse-Darmstadt, wsławiony w wojnach europejskich wódz, nie zamierzał oddawać swych ludzi jak owiec na rzeź i domagał się konkretnych planów ataku. Był skłonny zgodzić się, że to na nich spadnie obowiązek najcięższych walk, bo byli najliczniejszym kontyngentem, no i tego przecież oczekiwano od najemników, ale żadnych samobójczych ataków nie zamierzał akceptować. Heskie dowództwo, złożone nieraz ze starych i doświadczonych weteranów, z niedowierzaniem patrzyło na Butlera i jego nowego kompana, niesławnego hrabiego von Schaalby, którzy preferowali spontaniczność na polu walki, aniżeli dobrze przygotowany plan taktyczny, co źle wróżyło na przyszłość. W dodatku jeden ze sztabowców, Edmund Rall, ciężko zaniemógł i nie mógł wziąć udziału w walce.
Tradycyjnie rozpoczęto walki od kanonady, która nie wychodziła zwycięsko dla żadnej ze stron, choć pewna przewaga obrońców Londynu dawała znać o sobie. Z racji skromnych fortyfikacji miejskich, Churchill polegał na murach z żywych tarcz, którymi byli żołnierze. Ostatecznie jednak Butler i von Schaalby nagle i niespodziewanie wpadli na genialny koncept, który przeraził heskie dowództwo. Miast cierpliwie czekać, aż ostrzał zmiękczy linie rebeliantów Anny Stuart, nakazali pełen atak. Georg von Hesse-Darmstadt oczywiście oponował twierdząc, że zostaną odparci z niepotrzebnymi stratami. Nawet sędziwy Friedrich II. von Hesse-Homburg, nestor armii heskiej, znany ze swej odwagi na wierzchu konia, wiercił się niewygodnie w siodle. Później jednak okazało się, że tylko starał pewniej usiąść, bowiem brak nogi czasem mu doskwierał z konia, ale śmierć była mu niestraszna. Ostatecznie jednak Hesowie musieli podwinąć ogon i zgodzić się na bezwarunkowy pełen atak, który poprowadzi ich piechota, bowiem nie do nich należało naczelne dowództwo. Doświadczone heskie regimenty ruszyły przodem, fizylierzy, a takoż grenadierzy, którzy swym miarowym korkiem i posturą maszerowali niczym na paradzie. Wraz z nimi, do ataku poszła też piechota brytyjska. Na całym froncie rozgorzały twarde i zaciekłe walki. Ku kolejnemu zaskoczeniu Hesów, zarówno Butler, jak i von Schaalby osobiście wzięli udział w walce, zdając dowództwo Georgowi Darmsztadzkiemu. Rychło jednak okazało się, że szaleńczy koncept ataku na przeważającego liczebnie wroga miał swe uzasadnienie.
Oto bowiem niektóre regimenty obrońców niespodziewanie zwróciły się przeciwko niedawnym towarzyszom broni! Te zaś, które pozostały wierne Annie Stuart, znalazły się w krzyżowym ogniu, starannie zaplanowanym już wcześniej. Wkrótce bowiem okazało się, co się stało. John Churchill, 1. Książę Marlborough, ostatni as Stuartówny, przeszedł na stronę Izabeli i Wilhelma, a wraz z nim część wojsk garnizonu, które wcześniej przekonał do swej idei. Od tej chwili walka była tylko formalnością. Bardzo drogą formalnością, nie obyło się bowiem bez sporych strat. Poległ też prowadzący główne natarcie Philipp von Hesse-Darmstadt, a sam Butler i von Schaalby odnieśli rany, podobnie jak inżynier heski Georg Friedrich Freiherr von Dörnberg. Tym niemniej genialny koncept dwójki brytyjskich dowódców okazał się strzałem w dziesiątkę, walki bowiem zakończono bardzo szybko, zmuszając otoczonych zwolenników Anny do kapitulacji, zaś jeden z jej ludzi, Henry St John, 1. Wicehrabia Bolingbroke, poległ podczas dramatycznych walk.
Widok Izabeli i Wilhelma wolnych oraz zasiadających po raz kolejny na tronie był imponujący. Widok jeńców nałapanych podczas walk jeszcze lepszy. Widok twarzy Anny, kiedy do jej komnaty weszli żołnierze prowadzeni przez jej niedawnego zausznika, księcia Marlborough, bezcenny.